•  

    Ale niektórych boli dupa o sukces, z którego powinniśmy się cieszyć wszyscy. To tylko gala. Niby prestiż, ale cała reszta rozgrywa się na stadionach, skoczniach, halach, ringu etc.
    I to jest najważniejsze.
    Ale nie, lepiej jeden na drugiego psioczyć i wyliczać co ma większą wartość dodaną.

    A najlepsze są dzbany, co porównują skoki i siatkówkę do piłki. Co z tego, że piłkarzy oglądają miliony jak gówno w 2018 roku osiągnęli a wręcz się skompromitowali. Chociażby ostatnimi 10 minutami meczu z Japonią. Korea też nie musiała wygrać z Niemcami ale jednak determinacją to zrobiła.

    Skoki to trudny techniczny sport, w którym duża rolę odgrywa i mentalność i dieta. To jeden z najtrudniejszych sportów na świecie, gdzie próg wejścia na wyżyny jest wysoki. Podobnie jest z żużlem, gdzie dodatkowo sport ten jest drogi.
    Siatkówka od zawsze była w Polsce popularna i miała większe lub mniejsze sukcesy a w ostatniej dekadzie ogromne. Podwójnego mistrzostwa świata chyba nie muszę nikomu przypominać.
    Żużlowcy w Polsce to topka i najlepsza liga na świecie. Skoczkowie w tym roku będą bronić mistrzostwa świata. Do tego 2x brąz 2013 i 2015.

    Ale lepiej się brandzlować do tego, że kadra awansowała do ME. Też mi sukces

    Argumenty oglądalności i tego, że sport jest niszowy, są śmieszne, bo u nas te dyscypliny mają dużą oglądalność. I tak jest z wieloma sportami poza nożną, tenisem czy F1. Nawet koszykówka, szczypiorniak czy lekka atletyka to domena kilkunastu, dwudziestu paru krajów.

    To nie jest konkurs na rozpoznawalność a miejsca za osiągi. I nawet gdyby to był mistrz szachów czy bierek to powinien być ujęty.

    Januszami to wy jesteście, ci którzy jarają się tylko piłką kopaną a nie dostrzegają tego że w skokach, siatkówce czy żużlu jesteśmy najlepsi na świecie ;)

    #skoki #siatkowka #pilkanozna #sport #zuzel #boks #przegladsportowy #galamistrzowsportu

    •  

      w którym duża rolę odgrywa i mentalność i dieta

      @brednyk: i wiatr

    •  

      tl;dr porównywanie żużla do piłki nożnej xD

      +: yyy98
    •  

      @RafiRK: nadal nie rozumiesz słowa pisanego. Niczego nie porównuję, wręcz próbuję zakończyć takie myślenie.

      Ergo, nożna jest tylko w tym lepsza że ma potężny rynek i marketing. Krykiet czy futbol amerykański u nas też są niszowe a jednak tylko głupiec by stwierdził, że to gówno gry

    •  

      @RafiRK: I ty masz czelność z kimś wchodzić w dyskusje? Jak jednyne na co cię stać to „xd” i „tl:dr” pokazuje to poziom na jakim jesteś

    •  

      @brednyk: no jednak masa ludzi gra w piłkę i to od juniorów aż seniorów w okręgówkach, czy nawet jakieś miejskie ligi na mniejszych boiskach. Tylko nie każdy sport może być masowy. W Norwegii na nartach biega multum ludzi, też amatorów i mają zawstydzającą nas liczbę km tras. No ale to może robić każdy. Natomiast skoki już są czymś ekstremalnie trudnym, a i też model finansowania jest taki, że żyć z tego może góra kilkunastu seniorów w kraju. A poważną kasę w sezonie zarabia pewnie kilkunastu na świecie. Przy czym oglądalność TCS czy konkursów olimpijskich pewnie jest spora. Już narciarstwo alpejski będzie bardziej przystępne, chociaż u nas w zasadzie nie istnieje. ¯\_(ツ)_/¯ Żużel też jest w paru względów specyficzny, bo problemem jest już sam sprzęt, gdzie konstrukcja jest dość archaiczna przez co brak dużych producentów, którzy są obecni w innych sportach motorowych. O ile na crossie może jeździć każdy i jest to stosunkowo łatwe, to żużel już wymaga toru, specyficznych umiejętności i droższego sprzętu. Chociaż są przynajmniej dwa zaawansowane projekty silników, które będą miały dobre osiągi, a dużo lepszą trwałość, co pozwoliłoby na redukcję kosztów, a to jest kluczowe dla juniorów i dla rozwoju w słabszych ośrodkach. Na tym wyższym poziomie kasa jest już konkretna, ale z tego może korzystać tylko część. Umocni ligę za piłką, ale nie pchnie równie mocno całej dyscypliny do przodu. Na poziomie międzynarodowym ważni są promotorzy. Skoki pod tym względem są zatęchłe, tak jak była F1, gdzie Liberty weszło z buta i chcą poukładać po swojemu. W żużlu też agencja odcina kupony i po ambitnych próbach z Auckland, Australią na dużych stadionach, czy Friends Areną w Sztokholmie, trochę odpuścili. No ale i tak ciężar spada na tych lokalnych organizatorów. W efekcie tam gdzie się to robi dobrze i jest popyt, to zawody są sukcesem. W skokach takie Zakopane, Willingen, Oslo czy Planica są wizytówką. Podobnie w żużlu Cardiff czy Warszawa. Są jakieś mniej lub bardziej konkretne plany z Adelaidą, Argentyną czy Los Angeles. W Australii jest trochę czynnych torów i mają ciągłość szkolenia na poziomie. Teraz trwają ichniejsze mistrzostwa, ale normalnie muszą wyjeżdżać do UK, aby kontynuować karierę na poważnie. Dobrze płacą też w Szwecji, a mniejsze liczby na trybunach wynikają z tego, że to w większości małe miasteczka. Na pewno obniżenie kosztów serwisowania sprzętu o kilkadziesiąt procent i nowy polski promotor cyklu o MŚ by były ogromnym kopem. Brytyjczycy mają kilkukrotnego MŚ i paru nowych zdolnych na horyzoncie, więc też szansa na jakiś skok zainteresowania. Rosja wciąż niewykorzystany potencjał. W skokach chyba trudniej o jakiekolwiek wzrosty, ale jednak to tylko cztery miesiące rywalizacji i tylko PŚ. Żużel pół roku i są ligi. Natomiast piłka ma krótsze przerwy, a drużyna w ekstraklasie gra u siebie 2x tyle spotkań. Chociaż w Stanach różnica między NBA a NFL jest jeszcze większa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @brednyk: z tym ostatnim akapitem to nieźle pojechałeś.

      +: yyy98
    •  

      @brednyk ale wiesz że wśród nominowanych piłkarzy był tylko Lewandowski który odnosi ogromne sukcesy za granicą, wygrywając Bundeslige, zdobywając korony króla strzelców i wyprzedzając w rankingach strzelców legendy piłki nożnej, a ty tutaj wyjeżdżasz z reprezentacją, jak się nie znasz to się chociaż nie odzywaj XD

      A co do eliminacji do MŚ czy ME w piłce to jest sukces, bo przechodzisz przez eliminacje, gdzie rywslizujesz z wieloma państwami w Europie, gdzie w skokach masz 8 państw europejskich + Japonia i bez sensu są jakieś eliminacje, nie ma w piłce żadnych turniejów czterech skoczni ani innych mniejszych zawodów. Równie dobrze można powiedzieć że jak Lewy był 4 razy z rzędu graczem meczu albo strzelił gola to sukces, ale nikt o tym nie pamięta.

      Piłka to równie trudny sport, fizycznie, psychicznie, no i konkurencja jest duża, bo żeby osiągnąć sukces na arenie międzynarodowej musisz rywalizować z tysiącami zawodników.

      A co do oglądalności to żeby legalnie oglądać piłkę na światowym poziomie musisz mieć Canal plus lub eleven, a skoki masz w państwowej telewizji.

      A co do niszowych sportów to mamy lub mieliśmy sukcesy np w taekwondo albo Muay Thai, a jakoś nikt nigdy o tym nie wspomni.

      +: yyy98
    •  

      @brednyk: Taki prestiż, że Kubiak do tej pory nie odebrał nagrody z tamtego roku od Ignaczaka. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @HansLanda88: Z ramach ciekawostki powiem, że w MLB (baseball) w sezonie zasadniczym drużyna gra 162 mecze, a w NFL tylko 16 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Uwielbiam kiedy ciocia przyjeżdża
    #heheszki

    odpowiedzi (19)

  • avatar

    Dyżur 2 - noc 19.00-7.00

    Na końcu wpisu garść informacji dotyczących kolejnych wpisów oraz przemyślenia dotyczące reakcji na wpis z pierwszego dyżuru

    1. pacjent 25 lat. parametry widoczne w zgłoszeniu nijak się mają do badania na miejscu. tętno 90-100/min. ciśnienie tętnicze nieznacznie podwyższone(140/100). mocno niespokojny, hiperwentyluje się, ściska go w żołądku i w gardle. w EKG bez zmian. nie zgłasza bólu w klatce piersiowej. osłuchowo bez zmian, wysycenie krwi tlenem 99%. objawy występują okresowo, z nasileniem w ostatnich tygodniach. zaczęły pojawiać się po tym jak w tamtym roku brał udział w wypadku komunikacyjnym. kilka razy był u lekarza rodzinnego, który na zgłaszane dolegliwości przepisał mu... no-spe. zrobił też podstawowe badania laboratoryjne- bez odchyleń

    rozpoznanie wstępne na moment wizyty - zaburzenia nerwicowe.
    podano leki uspokajające
    został w domu
    jutro do lekarza

    wezwanie jak na pierwszy kontakt z ratownictwem zasadne. chlopak wystraszony, nie wie co mu jest. dostał leki i instrukcje gdzie zgłosić się następnym razem oraz jak dalej postępować

    2. chyba najbardziej nielubiana kategoria wizyt zespołów ratownictwa czyli - Leży. wyjazd w kodzie 2 bez sygnałów. jak takie coś przychodzi to w 99% możesz być pewien, że pijany. najczęściej to stały klient

    tu nie było inaczej. leży obok ławki w centrum miasta. znamy nam po imieniu i nazwisku

    bezdomny gentelman obudzony energicznym potrząśnięciem za ramię. z ust intensywny zapach alkoholu. nic nie chce od pogotowia. nic mu nie dolega. chodzący. zbadane podstawowe parametry. wezwana policja do przekazania na izbę wytrzeźwień.

    wzywający spełnił obywatelski obowiązek - zadzwonił z obawy o zdrowie leżaka. ale czy musiał dzwonić na pogotowie? wystarczyło leżącego obudzić i zapytać czy coś dolega. potem ewentualnie wezwać policję czy straż miejską. jeśli oni będą zaniepokojeni jego stanem to sami sobie wezwą ZRM

    3. Pacjent lat 43. Pobity przez nieznanych mu sprawców około godz 21. wrócił do domu. siadł do alkoholu. jak już alkohol się skończył to konsylium złożone z niego oraz jego dwóch synów ustaliło, że "coś za bardzo puchnie" i zadzwonili na trzy dziewiątki - o 3 w nocy czyli 6 godzin po pobiciu. Parametry w normie. na głowie krwiak okularowy oka lewego, opuchlizna okolicy jarzmowej. przewieziony na SOR - sam wyjazd zasadny ale czemu 6 godzin po urazie?
    http://youtu.be/_1jxykAEjuY

    4. pacjent około 40 lat. godz 5 rano. wyrzucony na ulicę po pobycie na izbie wytrzeźwień. piszę wyrzucony bo dosłownie wywieźli go na wózku i wywalili. teraz wzywa straż miejska. w wywiadzie oczywiście ZUA - zespół uzależnienia alkoholowego oraz zakrzepica tętnic kończyn dolnych. wygląda jak wrak człowieka a pachnie jeszcze gorzej. nie jest w stanie chodzić - bóle konczyń dolnych, osłabienie siły mięśniowej obu kończyn dolnych- najpewniej polineuropatia alkoholowa. do tego intensywne drażnia mięśniowe. bezdomny. na podudziach głębokie owrzodzenia. opatrunki założone miesiąc temu w szpitalu dalej pozosatają na swoim miejscu (tak te same) .

    wyjazd zasady - niewątpliwie jest chory i nikt poza pogotowiem a poźniej szpitalem się nim nie zajmie. tyle, że z tej pomocy nic nie wyniknie bo Pan nie robi nic aby poprawić swój stan(miesiąc temu byl w szpitalu i obecnie wraca do punktu wyjścia). jedzie na SOR. w szpitalu go podleczą dwa tygodnie. umyją, nakrmią, zaopatrzą postępujące owrzodzenia i wypuszczą. pierwsze co zrobi po wyjściu to kupi nalewkę. i tak do momentu aż mu upierdolą nogi i w końcu wyląduje w jakimś DPS-ie albo schronisku dla bezdomnych. oczywiście nieubezpieczony od wielu lat (podobnie jak gentelman nr 2).

    i tak dzień jak co dzień, dzien po dniu, wciąż się dzieje życia cud

    Tyle. Dwa wyjazdy do północy, dwa wyjazdy po północy.

    Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i przepraszam jak komuś nie odpowiem na pytania - jest ich bardzo dużo i ciężko mi cały czas siedzieć na telefonie. mam rodzinę i nie chce wolnego czasu poświęcać na tematykę związaną z pracą - już i tak za dużo w niej siedzę. Jeśli ktoś z branży byłby chętny niech również odpowiada na pytania dotyczące  spraw merytorycznych i proceduralnych. sam wszystkiego nie ogarnę i będę wdzieczny za pomoc.

    Od następnego wpisu wyjazdy, których powody wezwania się powtarzają a postępowanie będzie podobne jak wcześniej będę starał się streszczać do minimum. Pisanie o każdym przypadku osobno zajmuje mi za dużo czasu.

    Na koniec: dowiedziałem się z komentarzy od jednego Pana, że jestem atencjuszem i najpewniej mam zaburzenia osobowości. powinno się mnie wpierdolić z roboty (to cytat dosłowny). do tego bije ode mnie brak profesjonalizmu co przejawia się w podejściu do "pijaka" z pierwszego dyżuru i mojej oceny zasadności wezwania do niego na komendę. hmmm. no powiem tak. w pracy do każdego pacjenta zawsze staram się podchodzić profesjonalnie. wspólnie z kolegą, z którym jeżdżę od lat badamy KAŻDEGO tak samo - a jak czegoś nie badamy bo uznajemny, że nie ma potrzeby to nie piszemy głupot w kartach wyjazdowych i nie wymyślamy parametrów. jeśli wydawać się będzie mogło, że nie darzę sympatią osób nadużywających alkoholu to jest to prawda - ciężko być zadowolonym z wyjazdów skoro np. dziś na czterech pacjentów trzech było pod wpływem alkoholu albo ich problemy związane są z uzależnieniem. tak często wyglądają dyżury - pijak za pijakiem. nie będę ich klepał po ramieniu, żałował i mówił, że na pewno się ułoży. widuję się z nimi częściej niż ze znajomymi czy rodzeństwem - czasem kilka razy w tygodniu z tym samym osobnikiem. rekord to 3 wyjazdy do jednego pana tego samego dnia. mój brak szacunku dla ich sposobu życia nie oznacza jednak, że nie traktuję ich poważnie i nie badam. przeczytałem też, że alkoholizm to choroba. tak - zgadzam się w 100%. alkoholizm to choroba tocząca ochronę zdrowia na dno (oczywiście nie generalizuje, że to jedyny powód). kilkadziesiąt procent interwencji PRM spowodowanych nadużywaniem alkoholu. na SORach w całej Polsce codziennie leżą tysiące pijanych i destabilizują pracę tych oddziałów. robi im się badania od ręki- pal licho jak to jest jeden raz bo ktoś zapił na sobotniej imprezie. każdemu się może zdarzyć. ale są tacy co w jednym roku mają 20 razy tomograf robiony podczas gdy ludzie chorzy często czekają na diagnostykę kilka tygodni i bujają się od lekarza do lekarza... tyle mojego komentarza. jeśli uważacie, że jestem bezduszny i nieprofesjonalny to nie będę z tym dyskutował bo nie po to powstał ten tag. chciałem Wam pokazać do czego jeździ PRM i chyba tu nie możecie mi nic zarzucić

    trzymajcie się zdrowo
    do następnego wpisu

    #prawdziwe999
    pokaż całość

    odpowiedzi (88)

  • odpowiedzi (5)