•  

    tak z dzisiejszego dnia to
    Poranny Spacer po przebudzeniu ✔
    Pompki ✔
    #nofapchallenge Dzień 22 ✔
    22 dzień bez papierosa ✔
    witaminy ✔
    praca nad charakterem ✔
    Zimny prysznic dzień 22 ✔
    #gownowpis tag do czarnolistowania #donyo

  •  

    Dobra, od dzisiaj zaczynam unikać pornografii i odrzucam masturbację. Zobaczymy ile wytrwam.

    #przegryw #oswiadczenie #nofapchallenge

  •  

    111/... Nie zmieniło mi się nic o 180 stopni, próżno oczekiwać super mocy. Nałóg to skutek, ucieczka, ale skoro nie potrzebuję już uciekać to można skupić się na życiu i jego wyzwaniach. A te przyjmuję z większym spokojem i bez lęku. Lęk minął a w niektórych przypadkach znacznie osłabł. Poprawiło i unormowało się współżycie z żoną, myślę że inne sfery relacji też się poprawiły bo stałem się jakiś spokojniejszy. Ważne jest aby rezygnując z jednego nałogu nie wchodzić w drugi. Chodzi o to aby przeżywać emocje a nie by od nich uciekać, znieczulać się. Tylko wtedy można spojrzeć na rzeczywistość w sposób dojrzalszy, nabrać dystansu.
    #nofapchallenge
    pokaż całość

    •  

      @Emanuelson95: Wiesz, zawsze taki widok podniecał, ale teraz mocniej. Tu nie ma wielkiej filozofii, mózg może tak szybko nie wypierze obrazów wyidealizowanych lasek którymi mogłem tasować jak kartami, ale mózg jest plastyczny. I on się po prostu przestawia i dostrzegam to teraz. Popęd popędem, nie tylko żona podoba mi się jakby bardziej, ale w swojej walce z uzależnieniem widzę jej głębszy charakter, buduję większą więź z wybranką serca zamiast izolować się i karmić pornografią. To był kolejny powód dla którego chcę rzucić PMO. pokaż całość

    •  

      Ja byłem fanem seks kamerek

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    16/20 #nofapchallenge #nofap

    Trwa mój nofap, ale trochę niezwykły, bo oglądam czasem porno. Od początku stycznia planuję wizytę u divy, ale ciągle coś staje na przeszkodzie. Najpierw byłem chory, potem nie byłem w nastroju. Teraz też się nie udało, bo zaciąłem się przy goleniu jajek (nie chciałem iść do divy z niezagojoną raną, bo większa szansa, by się czymś zarazić). Mam nadzieję, że w tę sobotę w końcu się uda.

    Tak naprawdę nie mam ochoty iść do divy, bo seks w moim wydaniu jest po prostu żenujący. Niestety jednak muszę to zrobić, bo doświadczenie w łóżku gdzieś trzeba zdobyć. Oglądanie porno ma na celu utrzymanie podniecenia na wysokim poziomie. Najlepiej by było tak, żebym w piątek wieczorem miał mega ciśnienie na zwalenie sobie konia, a w sobotę rano poszedł do divy.

    #pornchallenge #przegryw #stulejacontent #divyzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj:
    - wyszedłem pobiegać
    - zapisałem się na szybką randkę
    - rozpocząłem #nofapchallenge

    Czyli na razie jest dobrze, póki deprecha nie uderzy :)

    #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    99/90

    Widzę, że tutaj dużo młodych chłopaków lvl 17-18 walczy z tym destrukcyjnym nałogiem, jakim jest oglądanie porno, więc posłuchajcie mojej historii lvl 27 ku przestrodze.

    Zacząłem walić konia gdzieś w wieku 16 lat i robiłem to przez następne 10 lat z mniejszymi lub większymi przerwami. Przez cały okres liceum i studia chodziłem głównie strasznie zamulony z brainfogiem i obniżoną percepcją rzeczywistości, wtedy nie wiedziałem, dlaczego tak jest i dlaczego ludzie, z którymi miałem styczność uważają mnie za przytrzymanego śmieszka, takiego typowego piwniczaka, co czasem gdzieś wyjdzie, ale głównie siedzi w piwnicy i nigdy nie miał dziewczyny i nawet boi się zagadać. Dziś już wiem, że przez te wszystkie lata byłem na haju dopaminowym i było mi w zasadzie wszystko jedno co robię. Jeśli nie waliłem przez kilka dni, to wpadałem w studnię smutku i myślałem intensywnie o samobójstwie, którego i tak bym nie popełnił ze względu na matkę i jak bardzo by ją to zraniło. Więc odpalałem pornoski, waliłem konia i stymulowałem mózg dopaminą ponownie. Przez 10 lat to samo.

    I tak wegetowałem sobie te wszystkie lata, na trójkach prześlizgnąłem się przez moje niezbyt ambitne studia, po zajęciach wracałem do domu, na stół wjeżdżał obiad, bo mieszkałem z rodzicami, a ja zasiadałem przed komputer i oglądałem filmy, czytałem fantastykę i masturbowałem się, podczas gdy inni chodzili do klubów, angażowali się w organizacje studenckie, jeździli na erasmusa i ogólnie przeżywali najlepszy czas w swoim życiu. Moje poczucie własnej wartości w zasadzie nie istniało, czułem się jak ludzkie ścierwo i ciągle porównywałem się z innymi lurkując ich życie na facebooku i patrząc co robią ciekawego - w zderzeniu z moją wegetacją byłem jeszcze bardziej przybity i załamany. Do psychologa nie chciałem iść bo się wstydziłem wywnętrzniać przed kobietą.

    Z perspektywy czasu widzę, że kilka dziewczyn wysyłało mi sygnały, że się im podobam, ale nie potrafiłem ich odczytać, a gdyby nawet, to nie miałem co zaoferować takiej dziewczynie, bo na niczym się nie znam, zarabiam jakieś grosze i mieszkam z rodzicami. Gdzieś jak miałem 26 lat zacząłem naprawiać swe życie i rozglądać się za jakąś dziewczyną, ale okazało się, że w międzyczasie wszystkie rówieśniczki są już po kilku związkach, część ma dzieci, a młodszych nie mam jak poznawać, bo w robocie siedzę z samymi facetami, a po niej nie mam siły gdzieś wychodzić, tak jestem zmęczony. Dało mi to kolejnego doła, w którym tkwię do dzisiaj i nie potrafię sobie z nim poradzić. Nie wiem, gdzie znaleźć kobietę równie niedoświadczoną jak ja, na rówieśniczkę nie liczę - ten peleton już mi odjechał i go nie dogonię. Z wyglądu jestem podobno 7/10, ale co z tego, skoro na takim Tinderze w tydzień uzbierałem jedną parę. O ja pierdolę, jak mnie to dobiło wówczas.

    Nie chcę tutaj zwalać swojej porażki życiowej wyłącznie na oglądanie pornosów i walenia konia, bo mój przegryw bierze się jeszcze z nieśmiałości, toksycznej rodziny, jedynactwa i wychowywania pod kloszem, ale to jeden z głównych czynników, przez który ominęło mnie w życiu mnóstwo ciekawych i pięknych rzeczy. To jest okropny nałóg, który niszczy umysły młodych chłopaków, wielka krzywda, którą się wyrządza własnemu ciału, jak palenie papierosów. W społeczeństwie jest jeszcze bardzo mało zrozumienia dla tego problemu, lub jest wyśmiewany przez popierdoleńców trywializujących go, niemniej jednak jest duży, o czym świadczę miliony wyświetleń stron poświęconych walce z oglądaniem pornografii jak yourbrainonporn lub blog Daniela Nofapa na naszym podwórku.

    Gdybym mógł tylko cofnąć czas, gdybym miał obok siebie kogoś, kto by mi pomógł te 10 lat temu, może dziś byłbym szczęśliwszym człowiekiem?

    Trzymajcie się, bądźcie silni i pozbierajcie się po kolejnym upadku, a w końcu uda się podnieść i pomału porządkować życie. Tego wam wszystkim życzę.

    #nofapchallenge #przegryw #nopornchallenge #depresja
    pokaż całość

    •  

      @Kresowiak: Witaj Mirku, bracie w walce. W pierwszej kolejności chciałbym zwrócić uwagę na styl Twojej wypowiedzi, fajnie piszesz, sądzę że mógłbyś się w tym realizować. Twoje świadectwo trochę przypomina mi moje. Sam zacząłem się masturbować o ok. 3 lata wcześniej niż Ty, jestem też trochę starszy. Do 2012 roku żyłem w błogim przekonaniu że nie mam z niczym problemu, no może z samooceną, która mnie hamuje i nie pozwala realizować. Któregoś dnia ówczesna dziewczyna a obecnie żona znalazła na moim telefonie gołe baby (tak to już był niezły poziom spierdolenia) i zaczęły się rozmowy. Na początku oczywiście to bagatelizowałem, zrzucałem winę na jej mało liberalne poglądy w tej materii. Zacząłem się nad tym z grubsza zastanawiać, zacząłem czytać i otworzyłem oczy. Postanowiłem podjąć walkę, przyznać się przed sobą i dziewczyną że mam problem. Nie odeszła, wsparła zrozumieniem, nie naciskała. Gdybyś wiedział ile razy zerowałem abstynencję! Łoo... a bywało już tak dobrze. Ile było sposobów na walkę z tym, nie policzę przypadków. Na prawdę dawno nie byłem w tym tak bardzo kreatywny. Walczę więc od ponad 6 lat, w tej chwili nie powiem jest łatwiej bo nie mieszkam już sam (dlatego wszyscy "samotni Mohikanie" - przyjmijcie wyrazy najwyższego uznania ode mnie), ale to jest walka do końca życia. Łatwo mi się pisze bo dzisiaj pęknie mój rekord 110 dni ale widocznie potrzebowałem do tego 6 lat. Tyle, aby wyrwać się z nałogu na chociaż 3 miesiące. A przecież, ja oglądałem tylko artystyczne zdjęcia i filmy z aktami seksualnymi, gdzie kobiety nie są poniżane, żadne gangi i bangi, sado maso itp. Dla mózgu może rodzaj samej treści ma jakieś znaczenie ale dla dopaminy nie. Być może tak samo musiałbym walczyć gdybym oglądał PLEJBOJE, chociaż to przy czym waliłem znacząco się od plejbojów nie różniło. Po co to wszystko piszę? Chcę dać Ci znać, że można żyć z tą walką i rozwijać się życiowo. Ale bez imperatywów moralnych, lifestylowych itd. Docenianie małych sukcesów, nie demonizowanie porażek. Z grubsza właśnie po dojściu do takiej psychicznej równowagi, zrozumieniu przede wszystkim dla siebie, zacząłem można powiedzieć "nadrabiać" to wszystko co za pośrednictwem nałogu zbagatelizowałem. Od kwestii związanych ze studiami po zrobienie prawa jazdy, zaręczenie się, małżeństwo. Gdy przestaniesz się obwiniać, a przede wszystkim będziesz wyrozumiały dla siebie (nie mylić z folgowaniem nałogowi :> ) wtedy będziesz miał czystszy umysł by zająć się swoim życiem. Abstynencja jeszcze w tym pomoże bo zniknie brainfog. Nie porównuj się, to jest Twoje życie. Kto powinien oceniać to, jakie życie jest dobre, a jakie chujowe. Ja wiem, popkultura, uwarunkowania społeczne, w porządku. Ale nikt nie będzie mi pisał że nie umiem w życie bo jestem np domatorem. Znajdziesz sobie nawet najmniejszą niszę w której możesz się rozwijać, może to być nawet walka z nałogiem - to przecież też rozwój i to jaki! Ktoś powie że nadrabianie zaległości. Nadrabianie to na pewno nie stanie w miejscu. Nie przychodzimy na ten świat z równymi szansami, dlatego porównanie nie ma sensu. A życia jest szkoda na zastanawianie się, co trzeba robić by było fajne. Sam zmarnowałem na to mnóstwo czasu. Od roku nie mam facebooka i nie potrzebuję się uzewnętrzniać :-) Domyślam się że negatywne myślenie i natrętne myśli łatwiej przychodzą, ale jak po jakimś czasie zaczniesz siebie doceniać to znajdziesz dziewczynę z którą będziesz miał udane życie. Nawet jeśli brzmi to trywialnie, to po prostu konsekwencja podejścia. Nie dawaj sobie terminów, nie śpiesz się. Nie ścigaj się ze sobą. Acha, jak już znajdziesz dziewczynę i zaczniecie współżycie, to jeśli w Twoim przypadku początki będą ciężkie, nie zrażaj się absolutnie, nie obwiniaj. Jeśli będzie wartościowa to zrozumie i będzie cierpliwa. Na odzwyczajenie mózgu od starych praktyk zapewniania sobie przyjemności, też trzeba czasu. Moje perypetie z tym związane są tego doskonałym przykładem, ale mogę powiedzieć że teraz w życiu bez porno i masturbacji moje życie seksualne z żoną jest wspaniałe. I żadna mnie tak nie podnieca. Miej cierpliwość Mirku, jeśli mnie się udało zmienić podejście to Tobie tym bardziej. Mam nadzieję że będziesz częściej na tagu, powodzenia! pokaż całość

    •  

      @unnamed_soldier: że będę częściej na tagu #nofapchallenge? Defacto skończyłem go już, ale libido mam na tak niskim poziomie, że nie czuję nawet potrzeby mastrubacji.

      Bardzo ci dziękuję za tak długiego, motywującego posta, zwłaszcza ten fragment chwycił mnie za serce:

      Nadrabianie to na pewno nie stanie w miejscu. Nie przychodzimy na ten świat z równymi szansami, dlatego porównanie nie ma sensu.

      Może za jakiś czas napiszę, co się u mnie zmieniło w życiu. Pozdrawiam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Dzisiaj 88 dzień, mireczki dajcie słowa otuchy bo zaraz mnie rozniesie energia i skończę na masturbacji. Cały czas chodzę podniecony i myśle tylko o jednym a szkoda by było taki streak przerwac bo celem jest 90 dni

    #nofap #nofapchallenge

  •  

    Nowy rok nowy ja, wiadomo. Od długiego czasu stosuję różne techniki żeby ogarnąć samopoczucie i zdrowie, od dzisiaj postaram się to usystematyzować bo w niektórych przypadkach jest różnie.
    -medytacja
    -zimneprysznice
    -oddychanie metodą wima hoffa (dla mnie to bullshist jak chuj, ale przynajmniej łatwiej się rano zwlec z łóżka)
    -nofapchallenge
    -codzienny wysiłek fizyczny
    -suplementacja
    #wychodzimyzprzegrywu #nofapchallenge #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  

    Wiecie że głównym czynnikiem przez który facet nie potrafi komunikować sie z kobietami jest uzależnienie od pornografii?
    Dlatego wasi ojcowie potrafili znaleźć sobie dupe a wy nie potraficie.
    Kiedyś też taki byłem, nie wiedziałem czemu nie potrafie rozmawiać z ludźmi itp. frustracje spowodowaną nieśmiałością wyładowywałem dzieki porno, a po porno byłem jeszcze bardziej niesmiały. Doszedłem już do takiego momentu że stwierdziłem że moje życie nie ma sensu i trzeba je zakończyć.
    Zacząłem czytać o samobójcach aż w końcu trafiłem na filmik jednego ksiedza który apelował żeby dać sobie jeszcze szanse i jesli zamierzasz ze sobą skończyć to idź do psychiatry i mu o tym powiedz, co ci szkodzi?
    No to poszedłem.
    Psycholożka zapisała mi lek po którym byłem non stop szcześliwy. Co prawda utyłem i spałem po 14 godzin dziennie ale kiedy nie spałem byłem duszą towarzystwa. Zacząłem z naprawde pozytywnym skutkiem podrywać dziewczyny.
    Aż w końcu znalazłem przepiekną kobiete którą bardzo pokochałem, po jakimś czasie mnie zostawiła ale i tak było warto.

    I wiecie co jest w tej historii kluczowe? Że odkąd zacząłem brać ten lek to poped seksualny zmalał mi o jakieś 80%, mimowolnie odstawiłem porno. Dopiero potem musiałem odstawić leki żeby poped działał jak należy no bo w końcu miałem dziewczyne, później nawet kilka.

    Także Panowie... poped seksualny to poteżna broń, źle użyta może was zniszczyć ale jak bedziecie jej uzywać tylko w przeznaczonej dla niego funkcji to bedziecie naprawde szcześliwi.

    Po tych wydarzeniach już nigdy nie myślałem o tym żeby sobie odebrać życie.

    Pozdrawiam.
    #nofapchallenge #przegryw #tfwnogf
    pokaż całość

  •  

    13/100
    Fizycznie jest dziś dobrze.Ale psychicznie podobnie jak wczoraj.Czuję obniżenie nastroju i wkurw na cały świat.Wstałem rano bez jakiś chęci i życia.Puściłem sobie Rammsteina i choć nie lubię słuchać codziennie takiej muzyki to po kilku minutach poprawiło mi się.Jak ręką odjął.Do teraz mnie to szokuje.Dziś miałem największą chcicę od dwóch tygodni.Nie dała mi przez kilka godzin się skupić - tak mną rzucało.Teraz to się uspokoiło.Postanowiłem zacząć wreszcie #wychodzimyzprzegrywu .Odgrzebałem stary podręcznik do niemieckiego i zacząłem się uczyć.Nienawidzę się w domu uczyć czegokolwiek,ale dziś było nawet fajnie.Oprócz tego zacząłem ćwiczyć - dziś mała rozgrzewka bo byłem wykończony po szkole.Jutro wymyślę coś konkretniejszego.Gdy jestem na mirko ciągle obserwuję ten tag.Jeśli chcecie się rozładować depresję to piszcie na priv.Wspólnie się pomęczymy.Rozmowa zawsze pomaga w złej sytuacji.Tym bardziej że tylko na mirko pisze.Na FB mam konto,ale wiadomo że nie ma tam normalnych ludzi z którymi można pogadać.Taka jest obecna sytuacja i prędko to się nie zmieni.
    @pryncypalek112 - Czytałem twój wczorajszy dłuższy wpis.Nie mogę się nie zgodzić z tobą.U mnie wielkich problemów jako takich z wyglądem nie ma ale blokada psychiczna oraz ogólnie niska samoocena i kompleksy zrobiły sobie.Moje życie społeczne poza rodziną nie istnieje.Trzymaj się,bo wszyscy musimy to wytrzymać.
    #przegryw #nofapchallenge #wychodzimyzprzegrywu #nofap2019 #r2nofap
    pokaż całość

  •  

    7/30 #nofapchallenge
    Nowa praca, nowe miasto, trochę mnie to przerosło i włączył się tryb totalnego lenistwa dlatego dziś mam zamiar zrobić obiad od podstaw i trochę poćwiczyc. Again tinder, po 3 dniach i 12 parach z jedną dziewczyną przeszedłem na sms i może w weekend dojdzie do randki, z inną też fajnie mi się piszę, obie przeciętne, mam nadzieję że chady zostawią je w spokoju i zajmą się bolcowaniem lepszych sztuk pokaż całość

  •  

    64dzień, już normal mode bo seksy były.
    Wciąż 0 porn i 0 masturbacji.
    Ciężko opisać zmiany przez nofap bo mogą wynikać ze zmian w życiu ale jest na plus.
    Największe zmiany były zauważalne na początku ale też łatwiej było je dostrzec bo życie miałem lepiej poukladane.

    #nofapchallenge
    #nofap

  •  

    Czas na kolejny wpis... ( wszystkie dni opisuje na #zmianazpryncypalkiem )

    14.01.19r.

    Dzisiaj zrobiłem następujące rzeczy na poprawe swojego życia:

    - 1,5h siłowni o 7 rano ( rozgrzewka na orbitreku 20min, ćwiczenia siłowe + orbitrek 30 min)
    - 21 dzień #nofapchallenge i #nopornchallenge + eksperyment
    - zjedzone około 2000 kcal

    Dzisiajszy dzień to czas na opisanie nieco dłuższych historii. Wstałem godzine przed budzikiem. Odkąd tego nie robie mam super wstawanie. W ogóle nie ospały, odrazu wstaje bardzo wcześnie ( nie wiem dlaczego) Rano przygnębienie. Wróciły stare demony a więc wygląd mojego ryja i smutek. Leząc przemyśliwałem swoje życie. Było pełno myślisz że " człowieku nie dasz rady" lub "zobacz jak Ty wyglądasz, toż to gorzej jak shrek... 0 szans" no i tak mi sie mega smutno zrobiło. + do tego chcia to takie kombo załamania kompletnego.... Wtedy wpadłem na eksperyment. Chciałem sie dopierdolić. Chciałem sprawdzić czy sie nie złamie. Czy jestem mocny i wytrwam... jak sie bede zachowywał... No i sprawdziłem. Odpaliłem porno na dokładnie minute. Ale to nie było tak że aaaa odpalił już rączka lata bedzie miło a za chwile spust... To było tak że przed odpaleniem zakładam sobie moge to i to i tyle... no i tak było. Odpaliłem na 1 minute ( nie więcej) po czym w sposób normalny zgasiłem. Wiecie co? Od dawien dawna to mnie brzydzi... Wiadomo że podniecenie, przyjemnosc była ogromna to widzieć ale pojawiło się coś jeszcze.... Od dawien dawna pojawiła sie obrzydzenie, wstyd że to widziałem, potem żałowałem mocno że jak mogłem... No i eksperyment się udał... Potem mnie kusiło że jeszcze że jeszcze a jednocześnie miałem wyrzuty sumienia... No i nie odpaliłem już. Wygrałem z pokusą. Wiem że to może było głupie i nie potrzebne ale dzięki temu sprawdziłem że potrtafie sie opanować... Jeszcze kilkanaście dni temy bym sie na to rzuciło, i wszystko inne do widzenia, no i fapanko.,. Przykre ale tak by było. Cieszy mnie to bo lekkie zmiany są. A to dopiero początek. Więcej takich ekspeymentów nie zamierzam robić. To było ryzykowne bo nic nigdy nie wiadomo. Fajnie że sie udało i tyle...
    Nie zmienia to faktu że mam problemy, zarówno przed jak i po... Uświadomiłem sobie że fapanie to tylko część moich problemów. Jest coś czego nie przeskocze, gdzie nie dam rady... To mój ryj... Mój ryj jest szkaradny. Jest i ja to wiem i inni to wiedzą... Wprawia mnie w kompleksy, nie daje mi żyć... Ludzie nie traktują mnie poważnie i jak tu szukać dziewczyny? No jakoś musze... Znaczy nie musze ale chce. Nie wyobrażam sobie być sam. To mnie boli, a tu trzeba walczyć jak normalny człowiek... Ze swojej strony moge napisać że się nie poddam. Staram się. Ćwicze codziennie i ta figura powoli bo powli ale idzie w dobrym kierunku ( daleko mi jeszcze w celu) ale ryja nie poprawie. Tak jak wspominałem przez to nie moge normalnie żyć. Powoli to akceptuje. Nie wymagam żeby każdy mnie lubił, zapraszał, etc... Nie chce czegoś takiego nawet, źle by mi było... Wiecie czego chce? Chciałbym mieć dziewczyne... Marze o tym, kiedyś miałem. Miałem w kim sie zakochałem. Po prostu napisałem i jakoś poszło... Nie wiem jakim cudem ale poszło., Stare czasy ale tak było. Szkoda że wszystko sie rozpierdoliło ( głównie z mojej winy ale też wiadomo jak z 1 dziewczyną jest) Potem mogłem mieć 3 inne. Mogłem ale nic z tym nie zrobiłem. Dlaczego? Bo nie miałem poczucia własnej wartości. Były pewne osoby czy sytuacje które mnie upokarzały + zerwanie po 3 letnim związku to wszystkol stworzyło kombo spierdolenia... No i się nie udało. A pisałem praie rok z nimi... No i teraz przyszedł kolejny czas. Tamten rok załamka. No studia a po studiach komputerek, wpierdalanie na noc, brak ruchu i cyk +30 kg... Spasłem sie ale w sierpniu ubiegłego roku zakochałem... Walnąłem pieścią w stół i zabrałem się za zmiany. Ćwiczyłem ćwiczyłem no i zrzuciłem dużo. Jeszcze do tego co bym chciał brakuje mi 10 kg wagi zrzucić... Kolejne miesiące to chwila przerwy. Oczywiście było fapanko dalej. Od 9 roku życia fapie... Nałóg totalnie mnie rozpierdalał. Były codzienne płacze w nocy i gadanie że 0 szans... Ale... przyszedł okres świat... Spotkałem tą samo osobe. Uczucia odżyły. Wtedy powiedziałem o nie! Ja nie bede wstydził się przed tą osobą, czas na zmiany. No i nie fapie od tego momentu, ćwicze regularnie, myśle co tu zrobić... Tak na serio pogodziłem się że z tamtą osobą dzięki której tak się staram nigdy nie bede, ba nigdzy nie poznam... Ona 9/10 a ja? a ja kurwa 2/10... Smutne ale tak to wygląda... No i charakter ma taki który widać że jest konkretny i ma być konkretnie a nie jakiś przegryw... Odpada ale marzenia pozostają... Jedyne co chce to to żeby zobaczyła mają zmiane fizyczną i tyle... bo 0 szans...
    W między czasie podobała mi sie inna dziewczyna... No kurwa mać 8/10 i nic nie poradze. Bardzo ładna, studiuje, uczy sie widac pilnie, widać że jej zależy, kujon, z wyglądu skormna, mądra, chyba wiele nie imprezuje, nie szaleje nie wiadomo jak, nie stroi się, chodzi klasycznie, figure ma zajebistą, buja się z koleżankami pszatetami xD. Tony makijażu nie ma, naturalna uroda, ale ma to coś co mi się podoba i no wielu osbą się podoba. Miała na 1 roku chłopaka ale się rozstali. Przynajmniej na to wygląda bo już nie gadają ze sobą a chodzili ze sobą bez przerwy ( ten sam rok i kierunek) Obecnie nie wiem czy kogoś ma. Nie mam pojęcia. Nie potrafie tego obczaić. Nie mam nikogo kto ny mi powiedział. Fb ma zablokowane ( brak profilówki), insta z 2 zdjęciami zablokowane... Wszystko zablokowane i ni chuja, nie wiem czy kogoś ma i jaka jest, co sie u niej odwala... Bardzo mi sie podoba. To jest właśnie ta dziewczyna o której pisałem że chce napisać. Tylko kurwa mać znowu... Ona 8/10 ja kurwa mać :((( 2/10 ale mnbie ciągnie i co mam zrobić??? Nie napisze to plucie w ryj do końca życia a napisanie to bojaźń że mnie wyśmieje, oleje, nie uda sie... Sam nie wiem co mam zrobić. Człowiek chciałby wypasc jak najlepiej, podejśc do tego normalnie ale wie że jest takim jedanym 0 że to chuj. Inni mogą zrobić to normalnie ale ja sie kurwa wstydze swojego ryja... Co z tego że w środku gdzieś jakby rozbuć skorupe mam charakter, potrafie wiele dać, powiedzieć, nie pierdolić sie jak ten mój ryj mnie niszczy... To jest moje marzenie żeby do niej napisać i spróbować ale sie kurwa boje jak chuj... Nie jest przyjemne jak osoba o której tyle myślisz i w sumie teraz dla niej sie starasz Cie oleje, odrzuci... Sam nie wiem co mam robić. Zależy mi na tym żeby dobrze choć wypasć, żeby poznać ale to jest trudne. Z drugiej strony co ja mam do stracenia? No nic... Tylko to myślenie trudno jest przestawić. Któregoś dnia ja napisze. Napisze obiecałem sobie... Niech sie dzieje co chce. Tylko myślenie musze naprawić i forme zrobić. Boje sie tylko żeby nie była z kimś bo ja nic o niej nie wiem...Wiem że chciałby pewnie przystojnego chada ale co ja zrobie... Nie spełnie jej oczekiwań bo nie wyglądam... chce chociaż pokazać że sie starałem...

    Także tak to wygląda. Jenym słowem nie potrafie sobie poradzić z własnym ryjem. Mam to w myślach że to jest dramat, i to mi znisczyło życie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Boje sie samotności, czuje że nie daje rady już tak... a jednocześnie wiem że rwe sie z motyką na słońce, ale walcze, myśle, i spróbuje. Jak nie to przejebane. W każdym razie nie wyobrażam sobie życia samemu... a wiem że jestem zbyteczny dla ludzi i nie potrzebny... Znajomych z którymi moge gdzieś wyjść mam ale dziewczyny niestety nie...

    Musiałem sie rozpisać bo nie mam komu sie wygadać, znaczy mam ale nie chce. O takich rzeczach z nikim nie gadam na żywo... a to mnie boli i dręczy

    Sorry za błędy
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf #stulejacontent
    pokaż całość

  •  

    Mirki, chcę się uwolnić od fapania, ile plusów tyle dni bez tego

    #motywacja #wyzwanie #nofapchallenge #nofap

  •  

    Beka z idiotów, którzy praktykują nofap xD

    jak nie będziesz walił to ciśnienie magicznie nie zejdzie

    to nie kwestia twojego myślenia życzeniowego - to kwestia libido

    moje na szczęście spadło (mam 26 lat) i walę raz na tydzień

    jak cię ciśnie to sobie zwal - wtedy poczujesz ulgę

    a poza tym nofap jest niezdrowy

    #przegryw #nofapchallenge pokaż całość

  •  

    10/100
    Dziś już 10 dzień wyzwania.Właściwie dziś nic nie robiłem.Obudziłem się koło 17-18,więc dzień mi bardzo szybko minął.Sytuacja z przeziębieniem jakoś się poprawiła.Żadnych minusów nofapu nie widzę teraz.Nie było do tej pory u mnie żadnych dołów.Może dlatego że nie skupiam się wyłącznie na tym.Na niedzielę nie mam żadnych planów,tak samo jak było na dziś.Zostaje siedzenie na mirko,słuchanie Floydów i nudzenie się.I tak chyba minie następny dzień.Cały czas obserwuję tag #nofapchallenge i daje mi to siłę.Szkoda że tak mało ostatnio jakiś porad czy temu podobnych rzeczy.Na pewno jest wielu którzy by chcieli zacząć,tylko nie wiedzą jak a internet nie daje im w pełni przekonywujących informacji.A szkoda żeby nasza grupa nofap na mirko się nie rozwijała,bo jest tu fajnie.
    #nofapchallenge #nofap2019 #r2nofap #przegryw
    pokaż całość

  •  

    90/ tadam!!!
    Sukces motywujacymi do kolejnych osiągnięć.
    Wielkie dzięki dla wielu z Was którzy nie raz mnie wspierali w dniach kryzysu.
    Szczególnie dla @daedalus1337 który w ciężkim flatline ogarnął mnie swoimi dobrymi radami.
    Polecam ten stan, walczcie zawsze
    #nofapchallenge

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20190112-204332.png

  •  

    Cześć Miraski,
    Mija kolejny tydzień pracy nad sobą. Jest całkiem nieźle. Nie udaje mi się w 100% wytrwać, we wszystkich postanowieniach, ale do żadnego się nie zniechęciłem. Może to jest tak, że postanowienia nie powinny być zero jedynkowe. Robię coś, albo nie robię. Może wystarczy mocno ograniczyć/zwiększyć intensywność czegoś.
    -cieszy mnie to, że #nofapchallenge dalej trwa. Jest czasem ciężko, bo dobre dupeczki atakują ze wszystkich stron i czasem po prostu chce się spuścić trochę ciśnienia
    -coraz systematyczniej ćwiczę. Obecnie planuję robić codziennie wieczorem jakiś lekki trening typu brzuszki, pompki, przysiady i udaje mi się to z frekwencją 80%.
    -żeby powyższe miało sens staram się też ograniczyć fastfoody i słodycze. Słodycze niemal wyeliminowane. Praktycznie nie podjadam natomiast do fastfoodów czy ogólnie gównianego żarcia dość mocno mnie ciągnie. Nad tym będzie wymagana dalsza intensywna praca
    -do tej pory w tym roku 100% #nozerodays
    -udaje mi się wytrwać w niemal codziennym czytaniu książek (papierowych). Odpuszczam tylko w weekendy. Nigdy molem książkowym nie byłem, więc tutaj jest fajny progres
    -TV tak jak postanowiłem oglądam tylko z różową. Sam nie włączam
    -staram się mocno ograniczyć korzystanie z telefonu. Jeszcze sporo brakuje do ideału, ale już jak zauważam, że z nudów scrolluje facebooka to się na tym łapię i odkładam telefon. Mimo wszystko telefon to jeszcze dość mocny marnotrawca mojego czasu. Na telefonie codziennie gram w grę logiczną #peak. Zaczynam zauważać, że nie ma ona wiele wspólnego z rozwojem mózgu. Codziennie niemal te same zadania (a mam wersję pro) i mocno mnie to nudzi.
    -ograniczyłem wykop. W zasadzie czytam tylko obserwowane i to niecodziennie. Dzięki temu może w przyszłości nie dostanę raka od przeglądania mirko.
    -last but not least to nauka angielskiego. Cisnę mocno. Codziennie etutor, e-ang.pl i fiszkoteka. Ostatnio okazało się, że fiszkoteka w darmowej wersji ma limit do 200 fiszek, więc musiałem wykupić wersję pro. Drogie to badziewie (90zł) no ale w wiedzę trzeba inwestować. Zauważyłem też, że dodawania samych fiszek bez przykładów jest bez sensu, bo potem nie widzę kontekstu w jakim można używać dane słowo. Muszę wzbogacić dotychczasowo dodane fiszki o przykłady. Nauka angielskiego jest najcięższym z powyższych, bo im więcej się uczę tym bardziej widzę jak daleka jest droga do tego bym posługiwał się komunikatywnym angielskim w mowie i w piśmie. Tutaj wykop nieoczekiwanie okazał się być dobrym źródłem wiedzy. Piękne dzięki dla @uczalka

    #mmmpracujenadsoba #samodoskonalenie
    pokaż całość

  •  

    90/90

    Mam nadzieję, że to mój ostatni wpis na tym tagu. Już nigdy nie wrócę do tego złego nałogu, jakim jest porno.

    #nofapchallenge

  •  

    Dzień 60.
    Mam totalnie gdzieś porno i masturbacje. Mój mózg już nawet tego nie oczekuje.
    Mogę chyba śmiało powiedzieć, że się uwolnilem od tego syfu bo nie muszę nawet walczyć z tym. Nie ma już trudnych momentów, gdzie było trzeba uważać.
    Podczas nofapu udało mi się uprawiać swój pierwszy poważny seks z ukochaną osobą. (Wytrysku nie było i nawet lepiej bo zabawa trwała godzinami, aż do zmęczenia a nie kilka minut)
    Trochę paradoks bo powinienem szybko dojść po takim czasie przerwy ale nie jest mi specjalnie smutno z tego powodu, nawet się cieszę bo zapomniałem już trochę jakie to bylo fajne i krótkie.
    Można powiedzieć że zjadłem ciastko i mam ciastko.
    Nofap zmienia i to bardzo ale ma też swoje ciemne strony, dlatego przygotujcie się na ogrom bolu, podczas tej podróży. Jest to częsc drogi.
    Tyle co ja przeżyłem , zrobiłem , doświadczyłem podczas tego okresu.. coś niezwykłego.

    #nofapchallenge #nofap
    pokaż całość

    •  

      @Nebuchadnezzar: Tak. A blue balls mi nie towarzyszyły.

    •  

      @jilted @Leuvaarden @pijekubusplay: Dzięki ale teraz to nawet mnie nie ciągnie , kiedyś miałem takie myśli ale teraz mam po prostu na to wywalone totalnie. W ogóle nie myślę o porno. Może dlatego że ostatnio wiele mam na głowie i ciężko o czas w którym takie myśli mogłyby przyjść, poza tym przestało to mieć znaczenie, odgrywać jakąś ważną rolę w moim życiu.
      Zamierzam w ten sposób żyć już zawsze. Traktuje to bardziej jak styl życia niż challenge który jest do wykonania.
      Dzisiaj doszło do spuszczenia z kija podczas seksu więc chyba przeszedłem na normal mode.
      Głos nadal mam niski xd a pozostałe supermoce ciężko ocenić ale na pewno czuję się bardziej zrelaksowany i mniej porywczy, zly.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Bardzo dobry artykuł wczoraj znalazłem, jak ktoś przegapił to niech przeczyta ze zrozumieniem (dużo czytania, ale warto):

    http://lesemerick.com/link/4741145/gang-bang-na-mozgu-dlaczego-bac-sie-porno/

    #nofapchallenge #nopornchallenge #przegryw

    •  

      @bitcoholic: W sumie nic nowego i odkrywczego. Po prostu zebrany w jedną całość materiał, lekko przydługi i okraszony wstawkami feministycznymi. TL;DR - Porno spowoduje spadek zainteresowania seksem i jego jakość drastycznie spadnie. Ale to nic nowego i odkrywczego.
      Z punktu osoby uzależnionej ten artykuł nikomu nie pomoże, a więcej pomoże choćby ostatnie kilka wpisów użytkownika daedalus1337 bądź relacje z udanych 90 dni odwyku ludzi na wykopie.
      Na minus:
      - wstawki fenimistyczne bo to co o porno mysli jedna feministka a co druga mam generalnie w dupie.
      - nic nie wnoszące liczby wyswietleń pornhuba czy ulubione kategorie, które nic nie dają, bo juz dziecko wie że przemysł pornograficzny to miliardy dolarów.
      - warunki pracy "aktorów" też bez sensu, co tylko niepotrzebnie wydłuża tekst
      Na plus:
      - Jak na kobietę to jednak całkiem zgrabnie przedstawiony obraz dzisiejszego porno
      - Autorka prawidłowo zdefiniowała ruch NoFap, z czym wielu tutaj ma trudność. Napisała że: Fapstronauci”, jak niekiedy siebie nazywają, to zaskakująco liczna grupa złożona w dużej większości z mężczyzn. To ludzie, którzy próbują „odstawić” porno i przerwać wieczny cykl PMO (porno, masturbacja, orgazm). Jedyne, co ich łączy, to przekonanie, że są uzależnieni od porno i że ma to fatalny wpływ na ich życie – a przede wszystkim na seks.
      Czyli nie jak często na tym tagu, że my porzucamy masturbację, że z nią walczymy i inne bzdury, tylko że tu chodzi o porno. A nadal są teksty w stylu: "super juz całe 2 dni nie zwaliłem", zamiast np. "jestem czysty od porno od 15 dni" czy coś w tym stylu. Jeden koleś nawet pisał, ze oglądał co prawda porno 10 minut ale nadal trwa w nofap2019 xD Po prostu żal.

      Podsumowując mega długi tekst, ale w sumie nieźle sie czyta. Jak ktoś woli posłuchać to -http://soundcloud.com/user-558495548/karolina-lewestam-gang-bang Zawsze było jednak tak, że słabsze jednostki odpadały na rzecz tych silniejszych i tych z wiedzą. Więc Grace nie umówi się już drugi raz z komikiem, tylko znajdzie kogoś innego. Kto oprócz dobrego seksu da jej też bliskość, a nie tylko sprowadzi ją do odgrywania roli porno-służącej. Jak nawet dziś rozmawiam z 17 latkami to one dlatego głównie szukają starszych, bo rówieśnicy czy nawet faceci 19 latkowie są pogrążeni w grach komputerowych i porno. Ale kto sie w pore ogarnie to wygra dobry związek, ciekawą relację i będzie umiał się komunikować w związku.
      pokaż całość

      +: Beauvue
  •  

    Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć różnicy między samotną masturbacją i seksem z dziewczyną. Brakuje zapachu, dotyku, kontaktu, feromonów kobiety. Ale czasem pytacie albo piszecie że jeśli chodzi o efekt końcowy to jest on taki sam i jaka niby może być różnica, gdy spuszczamy się w pochwie dziewczyny czy na husteczkę podczas samogwałtu.

    No właśnie, tu i tu jest wytrysk stwierdzi wąsaty Janusz czy inna osoba logicznie myśląca. I tu i tu doszło do wytrysku nasienia, więc jaka jest różnica? Oprócz takiej że trochę przyjemniej jest kończyć w dziewczynie, to moim zdaniem jest różnica jeszcze inna.

    Pozornie wytrysk jest tu i tu, ale pozornie ten sam efekt może dawać inne rezultaty. Jeden student nauczył się na trudny egzamin i go zdał, drugi ściągał i też go zdał. Pierwszy ma wewnętrzną radość że jest kozak, że zdał, że sie oplaciło a drugi też sie cieszy ale jednak jakoś inaczej. Albo inny przykład. Przytulanie. Każdy wie że jest fajnie przytulić sie do młodej, pachnącej dziewczyny. W trakcie przytulania wydzielany jest hormon oksytocyny. Ale jeśli ktoś przytuliłby sie do drewnianej belki to byłaby oksytocyna? No przecież logicznie patrząc jest przytulenie. No dobra, ktoś stwierdzi że drewno jest zimne, że musi być 36,6 stopnia jak ciało człowieka. To weźmy pręt metalowy i gruby, podgrzejmy do 36,6 stopnia i przytulmy się. Nadal moim zdaniem nic by z tego nie było. Czego brakuje? No właśnie, czego? Czy zapachu dziewczyny, jej feromonów? Mózg doskonale wie że coś kurwa nie gra, że opuszki palców wyczuwają metal a nie specyficzną ludzką tkankę. Czaicie już porównanie?

    W momencie wytrysku przy samotnej masturbacji to może nie mózg a dusza, czy podświadomość wie, że coś jest nie tak. Tak jak z metalowym prętem i oksytocyną. Jasne, jeśli macie dziewczynę i jest ona daleko i sobie zwalimy z myslą o niej to spoko, nie ma w tym nic dziwnego. Nasi rodzice też oglądali porno na kasetach VHS, ukrywali je w szafkach. Ale oni to robili bo byli w związku, a nie zamiast, co ma miejsce dzisiaj. Jak myslicie, czy u faceta który zaliczył fajną pannę, po wytrysku pojawiają sie myśli typu "kurwa ale lipa, powinienem siedzieć w domu i sobie zwalić"? Czy to raczej uzależnieni od masturbacji czują podświadomie "kurwa coś jest nie tak", "czemu nie jestem z dziewczyną", "czemu wciąż to sobie, choć obiecałem sobie przestać?". No właśnie.

    Także mimo że wytrysk i utrata nasienia występuje i tu i tu, to w pierwszym wypadku czujemy sie jak facet mając seks z dziewczyną, że wszystko jest ok, czujemy się męscy i zadowoleni, choć troszkę wyczerpani ;) W drugim przypadku często lub zawsze osoba uzależniona (od masturbacji czy jeszcze gorszej - od pornografii) czuje podświadomie wstręt do siebie, nienawiść, złość że tak głupio pozbyła sie swojego cennego zasobu. Że stała się osłabiona i bez energii, że dała wygrać swojemu nałogowi, że upadła po raz kolejny, że miała zagadać do tej Anki, Hanki, Agnieszki, ale po masturbacji już im sie nie chce. A jak ma się chcieć skoro zamiast być pewnym siebie i "naładowanym" wystrzelałeś sie na dywan czy chusteczkę?

    #nopornchallenge #nofap #nofapchallenge
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    No to bardzo opóźniony kolejny wpis ale jest ( wiecej pod #zmianazpryncypalkiem)

    09.01.19r

    Oto co dzisiaj zrobiłem dla poprawienia życia:

    - 16 dzień #nofapchallenge I #nopornchallenge
    - Trening na siłowni około 1,5h
    - Jedzenie na poziomie 1600-1800 kcal

    Jak było dzisiaj?

    Dzisiaj było różnie. Od rana zamulony, z przebłyskami energi. Generalnie w myślach było ok, dużo planów, założeń, wszystko niby dobrze. Realnie patrzac też dzisiaj dzień niezły. Właściwie wszystko co chciałem mi sie poukładało. Ogromnym plusem jest moja koncentracja. Po prostu jak chce to mogę wykonać czynności które jak fapałem stwarzały mi problem. Psychicznie czuje się umiarkowanie. Ani ciulow, ani świetnie. Tak ciut wyżej ponad stan " wszystko mi jedno"
    W relacje z innymi wkładam dużo więcej energi ale to nie jest jeszcze to. Brakuje bardzo dużo ale walcze. Wczorajszej nocy doszedłem do wniosku że napisze do 1 dziewczyny. Tylko teraz tego nie zrobie. Zrobie to dopiero jak troche sie ogarne tak w lutym ( bliżej marca) Najwyżej mnie oleje jak psa, trudno ale przynajmniej sie staram, u nie powiem sobie że nic nie zrobiłem.
    Ogólnie mam duże parcie na dziewczyny. Chciałbym mieć kogoś. Nie chodzi nawet o sex ( to przy okazji) ale brakuje mi kogoś.
    Chcica jest, ale dziś nie było nawet kiedy się podrapać więc dzień poszedł gładko. Chodź jak zobacze jakąś ładną dupcie to myśli są różne ;D ale wszystko jest kontrolowane i dobrze idzie.

    JUTRO WPISU NIE BĘDZIE BO IDE ZE ZNAJOMYMI DO KLUBU, ALE W PIĄTEK NADROBIE I DODAM 2 WPISY
    #przegryw #zmianazpryncypalkiem #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler UWAGA!UWAGA!UWAGA! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Po co wam ten cały #nofap? Prawda jest taka, że się od tego nie uwolnicie Jeden zrobi tydzień przerwy, ktoś inny miesiąc a jeszcze ktoś 180 dni. I co? I po tym krótszym czy dłuższym okresie w końce weźmie sprawy w swoje ręce i zrobi co trzeba ( ͡º ͜ʖ͡º) Zrobi to, bo 99% z nas to młodzi ludzie, którzy mają jeszcze instynkty. Ale po co to piszę?
    Przede wszystkim skończcie z porno! To ono nakręcą tą karuzelę. Skończycie z tym, to jest 1000 razy łatwiejsze niż nofap. To pozwoli wam przejść na fapanie 2-3 razy w tygodniu. Co jest raczej całkiem zdrowe i nie zniszczy wam życia. Owszem, walenie po kilka razy dziennie codziennie niszczy człowieka. Sam tego doświadczyłem. Ale zejście do 2-3 razy w tygodniu pozwoli wam się rozładować i nie chodzić z nabuzowanymi jajami.
    Podsumowując: każdy z was upadnie i wróci :) No, może 1 osobie na 10000 się uda to całkowicie. Jeśli wierzysz, ze mozesz nim byc, to fajnie. Ale stawiaj sobie realne cele :)

    #nopornchallenge #nofapchallenge
    pokaż całość

    •  

      @nowylogin234: No ja na przykład potrafię porno odstawić z dnia na dzień i nie zaglądac. W ogole mnie nie ciągnie. Co innego z fapaniem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @pawelgie: A niech chodzą jeśli robią nofap 90 dni hardmode (przerwa od masturbacji i orgazmu) to fajnie, szybciej zauważą efekty. Ale jeśli nie walą konia, a oglądają porno, nstw, gone wild, wgw czy jakoś tak, instagramy modelek i myślą że robią nofap to są imbecylami i olać ich, szkoda setny raz tłumaczyć.

      Ciesz się że porno cie nie ciągnie i nie masz tego syfu w głowie, którego ludzie nie mogą sie pozbyć i wciąż do niego wracają. A fapanko zastąp rózowym czy jakimkolwiek nawykiem, który sprawi że mózg przekieruje mysli na coś innego. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    1. Ograniczenie gierek - 12.4h w ciągu ostatnich 2 tygodni na steamie(schodzę do 8h)
    2. 13 dzień #nofapchallenge, mimo że wczoraj był wielki kryzys
    3. Napierdalam #ksiazki, #filmy, #seriale
    4. Uczę się niemieckich słówek
    5. Właśnie wróciłem z siłki, 3 trening, chodzę co 2 dzień
    6. Opuściłem pewną grupę na FB, która zżerała mi mnóstwo czasu
    #wychodzimyzprzegrywu #wygryw #przegryw #chwalesie
    pokaż całość

  •  

    Miałem dzisiaj nie pisać przez brak ochoty, ale na koniec dnia jednak mnie coś naszło.

    Rozmowy z prezesem nie miałem, był zajęty. Sprawa jest odłożona w czasie.

    Cieszę się na myśl o tym jak rozwija się moja zdolność do planowania. Kiedyś myślałem, że wystarczy spisać listę. I tak długo robiłem i następnie odpuszczałem, bo mało z tego wynikało.

    Dopiero jak nauczyłem się, że zadania warto jeszcze wstępnie opracować i przeanalizować i dopiero zapisać, a następnie nanieść na kalendarz to zaczęło się coś dziać. Jednak za nim zaczęło to trybić to musiałem nabrać wyczucia na ile mnie stać.

    Nadal nie jest idealnie, ale w końcu potrafię realizować założenia w większym procencie. To naprawdę daje frajdę :)

    A przebijałem się przez masę aplikacji, list, programów i sposobów zapisywania takich spraw. Najbliższy spełnienia moich oczekiwań był excel i onenote + outlookowy kalendarz. Jednak i z nich zrezygnowałem na rzecz długopisu, bloczka z kartkami i grubego, dużego kuta xD kalendarza. xDD

    Jest jeszcze jedna sprawa - jeśli coś nie zostało zrealizowane to trzeba to wciągnąć na listę i znów zaplanować. A jeszcze lepiej jest (i do tego aktualnie dążę) starać się zamykać temat za jednym razem i nie pozwalać sobie na ucieczkę w maile, telefony, rozmowy, sprawdzanie czegokolwiek. Jeśli mnie takie rzeczy atakują to biorę długopis, bloczek i spisuje te "sprawy". Po kilkunastu dniach praktyki weszło mi to w nawyk i szybko mogę wrócić do skupienia na wyznaczonym zadaniu.

    Fascynujące jest to, że zawsze mogłem tylko o tym czytać, a teraz jakoś naturalną drogą do tego dotarłem. Z tego, co zauważyłem to ważne jest praktykowanie i nie poddawanie się. To po prostu musi wejść w krew, a mózg musi się przestawić do nowego trybu działania. Trzeba ujarzmić skurczybyka (mimo potężnych sabotaży).

    Aktualnie potrafię spędzić 2 godziny na samym wypisywaniu rzeczy do ogarnięcia, a następnie ich opracowywania i nanoszenia na kalendarz. Zdarza mi się to kilka razy w tygodniu.

    Trapi mnie to, że działam tak tylko w pracy i na dzień dzisiejszy dążę do tego, żeby zamiast myśleć o różnych sprawach prywatnych do załatwienia to zacząć je spisywać i planować. Mam kilka spraw takich jak te:

    - chce mieć aparat na zęby (od 2 lat tylko o tym myślę) więc czas zaplanować przejrzenie informacji w tym zakresie, wybranie specjalisty i umówienie się na wizytę. Wejście w temat jest dla mnie niezwykle ważne jeśli chodzi o złapanie bakcyla do załatwienia tematu.

    - samochód - kilka msc. mam "check engine" codziennie myślę o tym jakie to ważne, a nadal nie mam umówionej wizyty u mechanika (mimo, że mam łatwy dostęp). Nie będę już pisać o jeżdżeniu na letnich (przez brak planu).

    - angielski - tu przypomina mi się dzień świra :D ile razy chciałem go posiąść... tym razem czuję sporą motywację (zawodowo i prywanie - chodzi o zdobywanie wiedzy i poznanie poglądów ludzi z za granicy).

    To są takie mocne przykłady, które jakby nie było są banalne do załatwienia, ale jednocześnie nie są załatwione, ponieważ sam oszukuje siebie i swój mózg mówiąc sobie, że za tyle i tyle, albo, że musiałbym to i to i na tym się kończy, a mózg zadowolony, bo energia zachowana.

    Ouuhhh, ale przypomniał mi się temat. Słyszeliście o pętli dopaminowej? Chłopaki z #nofapchallenge pewnie dobrze wiedzą o co chodzi, ale warto dodać, że takie pętle są na każdym kroku. Telewizor, internet, gry. Wszystkie memy, przeglądanie wiadomości, przeglądanie facebooka, instagrama itd. To wszystko daje zastrzyk dopaminy w formie pustej jak cukier - pusta kaloria. Mózg zaspokojony, ale nic poza tym. Brakuje nam poczucia realizacji, szczęścia, ale jednocześnie nie możemy po nie sięgnąć, ponieważ na poziomie nagrody jesteśmy zaspokojeni przez te codzienne (i bardzo nie pozorne sprawy) dlatego trudno przed samym sobą zebrać się za osiągnięcie celu, załatwienia sprawy itd.

    Sam długo o tym wiedziałem i to bagatelizowałem - do czasu aż zacząłem ograniczać moje, co 5 minutowe wyskoki do internetu, tv itd. Nadal mam ogromny kłopot, ale odkąd zacząłem takie rzeczy regulować to nagle pojawiły się chęci do zagospodarowania. Jeśli ktoś ma problem z motywacją, ma ogromne chęci na różne rzeczy, a jednocześnie nie może się mobilizować to polecam wejść w temat. Na pewno warto też zainteresować się wtedy #medytacja i #wimhof.

    Na pewno dorzuciłbym też temat zaburzeń odżywiania i układu pokarmowego, ale to hmm. Myślę, że nie ma, co zaczynać od rewolucji, a złapać się czegokolwiek, co kieruje do tych zmian.

    Myślę o swoim wpisie i widzę jak niższy poziom energii ma wpływ na jego jakość + moją satysfakcje z tego, co napisałem. Mam wrażenie, że tak trochę pierdolę :D, ale jednocześnie ciesze się, że mogę pokazać jak doszedłem do niektórych spraw.

    Sam jako młodszy typ byłem wielu rzeczy nie świadomy i wiedziałem tylko tyle ile przeczytałem. A ta wiedza okrojona z doświadczenia i praktyki jednak nie pozwalała za bardzo łączyć kropek. Wiecie kiedy praktycznie przestałem czytać książki? Jak stwierdziłem, że albo będę stosować się do tego, co się dowiedziałem, albo przestaje czytać i się oszukiwać, że coś rozwiązuje.

    Niestety, ale długo tkwiłem w pkt., którym gromadziłem wiedzę myśląc, że coś zmieniam, a tak na prawdę mógłbym ruszyć dużo bardziej do przodu stosując proste rady niż opierając się tylko o zdobywanie wiedzy.

    To jak z mięśniami #mikrokoksy - od czytania o treningach, dietach, suplach i nawet dopingu nie rośniemy. Nabywamy wiedzy, ale jak jej nie wykorzystamy to z naszym ciałem się kompletnie nic nie stanie. BTW. uwielbiam temat treningów / formy / zdrowia itd. <3

    Wracając do planowania xD - chciałem się też podzielić tym, że czasem zaskakuje jak realizacja małych zmian może poprawić jakość życia. Banalnie prosty przykład - zostawiałem sobie na wyjście do pracy sporo spraw. Od przygotowania jedzenia, po ciuchy, golenie, mycie itd. Odkąd stwierdziłem, że lepiej robić to wieczorem, gdy jestem zmęczony, ale zdolny do takich spraw, mogę spać dłużej, wstaje spokojniejszy, nie gonię po całym mieszkaniu i na luzie jadę sobie do pracy, a co najważniejsze z rozluźnionym umysłem.

    Tak więc czasem na prawdę warto się zmusić by wieczorem naszykować ubranie, jedzenie i się ogarnąć, a jak nie to chociaż to zaplanować, bo

    raz - wstaje się w lepszym nastroju, a więc łatwiej o dobry dzień
    dwa - nie marnujemy energii i miejsca w głowie na myśleniu o takich sprawach
    trzy - tworzy się przestrzeń na inne zajęcia - konkretnie mam na myśli to, że przez przesunięcie tych rzeczy na wieczór, zyskałem czas rano. Rano to moment, w którym mam świeże pokłady energii i warto ją zainwestować w kreowanie nawyku, na którym nam zależy. Ja np. w ten sposób napisałem pracę inż. postawiłem stronę firmową, czytałem, medytowałem, joga, bieganie itd. Oczywiście nie wszystko razem, ale pojedynczo.

    Zauważyłem po prostu, że jest to czas,w którym łatwo zasiać w sobie coś dobrego. I teraz, co dalej.

    Medytowałeś przez dwa tygodnie z rana? Super, masz już to dosyć mocno zagnieżdżone w sobie. Śmiało, przesuń to na popołudnie, teraz będzie Ci łatwiej to przyatakować. A rano? Dodaj coś nowego, co chciałbyś w sobie zainstalować.

    Jest to taki mój prywatny mechanizm, który fajnie się sprawdza w zaszczepianiu sobie nowych spraw.

    I teraz, żeby było jasne - ja nie działam tak 365 dni w roku - nawet nie 180, może 90. Tylko, że ja już nie oczekuje od siebie 365 dni doskonałości.

    Oczekuje, że z każdym rokiem będę dłużej utrzymywać drogę, którą w głebi siebie chce podążąć. Więc jeśli każdego roku to 90 będzie zwiększać się o 3 dni czy 5 dni to będę szczęśliwy. Łyżeczką, a nie chochlą czy jakoś tak ^^.

    --

    Mam strasznie zmieszane uczucia odnośnie tego, co napisałem, ale w najgorszym przypadku przypomniałem sobie, co robię, dlaczego to robię i dlaczego czasem jest źle :) (✌ ゚ ∀ ゚)☞(ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง( ಠ_ಠ)(-‸ლ)

    #rozwojosobisty #tldr #motywacja #psychologia #przegryw #wygryw
    pokaż całość

  •  

    6/100
    Nic się dziś nie zmieniło. Challange trwa,nawet nie mam czasu dziś by o nim myśleć.To jest akurat fajne.Nie wiem co będę robił jutro,codziennie robię to samo.Szkoła zajmuje większość mojego czasu.Ledwo się ogarnąłem bo dość późno wróciłem do domu.Mrozy dają w kość nie tylko mi,ale też wszystkim.Jutro skończę to co dziś miałem zrobić.Wiele rzeczy robię w nocy,ale jak wstaję o 6 to nie mogę przeginać.Otoczenie mnie denerwuje,ale tak było zawsze.Tego nie zmienię.Muszę zmienić moje myślenie i zerwać z przeszłością - to pozwoli ostatecznie wyjść z tego raz na zawsze.Zmiany w tej kwestii są,tylko muszę je dociągnąć do końca.I póki co dalej nie widzę negatywnych skutków #nofapchallenge .Bardzo jestem zadowolony z tego.Ogólnie dzięki za reakcję na mój udział w tym wyzwaniu. Daję mi to kopa na dalsze dni.Powodzenia dla tych co biorą w tym udział od dłuższego czasu i tych co zaczynają.Trzeba to kiedyś skończyć,bo plusów tego jest mało.A są tylko same problemy.
    #r2nofap #przegryw #nofap2019 #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    Dzieki nieprawdopodobnej sile woli nie fapalem od 10 dni. Niestety popuscilem dzis w gacie przez polucje nocne
    #przegryw #nofapchallenge

  •  

    96/... Stabilnie. Nie ma chęci na porno, nsfw i temu podobne, libido na średnim poziomie. Co mogę potwierdzić to od czasu rzucenia tego jak i w poprzedniej długiej abstynencji moje emocje się ustabilizowały. Nie ma takich wahań, jest realistyczne podejście, chyba też pamięć mi się poprawiła. W trakcie uzależnienia, ciągów, często miałem wahania nastroju ale nigdy tego nie łączyłem z pmo. Pamięć też była zawodna. Generalnie zawsze ogarniałem w miarę wszystko ale teraz jest tylko lepiej. I o to chyba chodzi c'nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #nofapchallenge
    pokaż całość

    •  

      @unnamed_soldier: Dodając,

      Czego się nauczyłem? Pamiętajcie bracia, że nofapchallenge nie może być traktowane jako cudowne panaceum na wszystkie osobiste spierdolenia swojego życia a tylko eliminacją skutków owego. Uzależnienie od masturbacji do pornografii nie jest przyczyną, a skutkiem lub wypadkową, konsekwencją głębszych problemów dotykających psychiki mężczyzny takie jak niskie poczucie własnej wartości, brak asertywności, nieśmiałość, poczucie odosobnienia, brak zainteresowania ze strony bliskich, rodziców, zwłaszcza w okresie kształtowania się każdego człowieka, czyli w dzieciństwie. Ale aby móc pracować nad sobą i nad wymienionymi przypadłościami, musimy wyeliminować najpierw wszystkie destrukcyjne skutki które się z nimi łączą, a które powstały w wyniku próby poradzenia sobie z tym wszystkim. Ponieważ sam pamiętam jak chodziłem na terapię, rozmawiałem o tych wszystkich wyżej wymienionych przypadłościach, taka autoanaliza dawała mi ulgę, a potem wracałem i "rozgrzeszony" robiłem sobie sesje pmo. I cały trud autoanalizy legł w gruzach bo przypominałem sobie że żyję, aby walić, walę aby paść, padam aby wstać, wstaję aby znowu walić. Trochę minęło zanim to zrozumiałem. Może to nie jest zbyt wygodne co piszę, może wielu z Was ma wielkie nadzieje że oto nofapchallenge zmieni Wasze życie o 180 stopni. Nie, nie zmieni tak znacząco, ale tylko od nas zależy czy stanie się przełomem do dalszej pracy nad sobą. pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dzisiaj poległem na 18 dniu.
    Ogólnie piszę tutaj pierwszy raz, obserwuje cały ten nofap od października, wtedy właśnie zacząłem pierwszy nofap po ponad 10 latach masturbacji.
    Zaczynałem cały proces z myślą, że może coś się zmienić w moim życiu. Stwierdziłem że poświęcę te kilka miesięcy na "przetestowanie", czy nastąpią jakieś zmiany, czy postaram się wyjść do ludzi a w przyszłości znaleźć kogoś. I żeby nie było, nie liczę na zmiany robiąc tylko nofap, działam też na wielu płaszczyznach. Wszedłem z myślą, że zmarnowałem już 10 lat na to, więc kolejne "zmarnowanie" kilku miesięcy niefapując będzie przy tym niczym. Mój najdłuższy hardmode to 22 dni, po tym czasie upadłem, następował tydzień gdzieś ciągłego ogladania porno itd. Po tym tygodniu czułem się jak gówno i znowu zaczynałem cały proces. Takie coś miało miejsce 2,3 razy i zawsze po takiej porażce byłem strasznie przybity. Dzisiaj miałem 18 dzień hardmode, ale poległem. Miałem do wykonania ważną pracę w domu, ale nie potrafiłem się na niej skupić. Kompletnie, myślałem tylko o jednym. Zrobiłem to bez porno, w jakąś minutę. Ale teraz wychodzę z założenia, że upadki są też wliczone w to wyzwanie. Po tym skupiłem się maksymalnie i wykonałem to co miałem do wykonania. Teraz czeka na mnie największa pułapka, aby nie wpaść w ciąg który zawsze wpadałem po nieudanym nofapie. Zrobiłem dwa liczniki, jeden który pokazuje od kiedy jestem wolny od porno, cały czas jest na poziomie 18 dni, a drugi związany z samym fapaniem. Lece dalej, nie zatrzymuje się i również trzymam za Was kciuki! Zawsze lubie sobie odpalić tag, poczytać czyjeś wyznania jak jest mi ciężko. Teraz myśleć tylko pozytywnie i lecieć dalej. Powodzonka mordeczki :D

    #nofap #noporn #nofapchallenge #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Szczerze mówiąc dla mnie idea nofap jest ideą, która ktoś sobie wymyślił dla beki, ale widząc jak niektórzy do tego podchodzą to postanowił nie przyznać się do tego.

      Jeśli ktoś nie przesadza z tym, nie wpływa to na jego życie, że nie może nic innego robić tylko myśli o jednym to tak naprawdę jaki to ma sens? Ani to nie wpływa na charakter czy osobowość danej osoby, ani na jego pewność siebie czy coś takiego.

      Wystarczy sobie dobrze rozplanować dzień i okaże się, że w wielu przypadkach będąc zmęczonym nie będzie ci się chciało nic innego robić niż po prostu iść spać. I będzie się to robiło bez wymyślania jakiejś wielkiej ideologii.

      Ale niech każdy robi co chce :)
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: jak bez porno to sie aż tak nie przejmuj, tu są ludzie wjebani w to gówno mocno. Zwykłe walenie to nic przy tym, jak sie pierdoli mózg po pornografii, zwłaszcza regularnej.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Stres to straszny sqrwiel.

    Dzisiaj zacząłem bardzo pozytywnie tydzień. Dużo energii, determinacji, sporo zadań do rozplanowania. Nawet już zarys tygodnia powstawał. W między czasie rozmowa z każdym dookoła (open_space), co jest u mnie ewidentnie przejawem nadwyżek energii, ponieważ bliżej mi do #introwertycy niż do ekstrawertyka (dużo mnie kosztuje przebywanie w towarzystwie). Nawet kilka spontanicznych zadań nie zaburzyło tego dnia, ale niestety mamy początek roku, a w związku z tym podsumowanie miesiąca, kwartału roku.

    I wiecie co? Noo właśnie niepatrz się nie popisał jeśli chodzi o rezultaty w skali roku, nie mówiąc już o magicznym grudniu.

    W jednym momencie nastąpiło odcięcie - cała radość dnia PUFF i to z dwóch powodów.

    I - zawiodłem się sam na sobie. Myślałem, że kontroluje koszty i inne rzeczy na bieżąco i nie jest źle. Dopiero perspektywa kwartału i roku pozwoliła mi zobaczyć, że w zasadzie z pkt. widzenia liczb, kręcimy się w kółko.

    II - prezes firmy będzie chciał ze mną o tym "porozmawiać". Generalnie facet jest jak chorągiewka. W jednym zdaniu rozmawia z Tobą jak równy z równym, inspiruje, motywuje, docenia itd., a z drugiej wybucha jak wulkan i robi z Ciebie gówno w dodatku w inteligentny sposób, bo IQ to on ma zdrowe. Nigdy na mnie jeszcze w ten sposób nie wybuchł, ale za każdym razem jak jest #afera to mam z tyłu głowy obraz tego jak wgniatał inne osoby w ziemie.

    Plus tej sytuacji jest taki, że już ochłonąłem, wyciągnąłem pierwsze wnioski i jutro od rana będę planować wdrożenie zmian. Pytanie tylko czy prezesa konstruktywna rozmowa będzie interesować.

    Przychodzi mi do głowy w tym temacie trochę myśli:

    1) Nie mogę przewidzieć jak on się zachowa.
    2) Nie mogę go zmienić.
    3) Mogę wybrać jak zachowam się ja.
    4) Mogę zwiększyć swoje szansę wizualizując sobie efekt końcowy naszej rozmowy.
    5) Mogę ograniczyć stres określając, co najgorszego może się stać w wyniku tej rozmowy i zaakceptować to.
    6) Mogę potraktować to jako kolejną lekcję, która jest tylko momentem w skali mojego życia. Najważniejsze to ją przerobić i wyciągnąć nauki.
    7) Muszę poprawić swoje metody szacowania kosztów / zysków / obrotu i zacząć podejmować decyzje w krótszym czasie.

    Moja praca wiążę się tak naprawdę z perspektywą prowadzenia biznesu od A do Z. Nie jest idealna, nie jest też niezwykle dochodowa. Jest stresująca, jest trudna, kosztuje mnie sporo energii. Zdecydowałem się na nią jednak świadomie.

    Podjąłem taką decyzję dlatego, że przed rozpoczęciem pracy miałem duże ambicje na swoją firmę z usługami czy nawet zajmującą się sprzedażą produktów. Wiedziałem jednak, że mam pojęcie o biznesie tylko od strony wykonawczej usługi / sprzedaży produktu. A jak wiadomo - to tylko wierzchołek góry lodowej.

    Nadal jestem w szoku jak bardzo nie widziałem reszty góry. Prowadzenie biznesu to ogromne wyzwanie, zwłaszcza jeśli tak jak ja masz skłonności do perfekcjonizmu i nie potrafisz sam sobie ramować pracy, ambicji, czasu itd. Nagle zatraca się to, co jest na etacie - czyli praca od do. Zadanie masz wykonać w zakresie od do. W pracy jesteś od do. Odpowiadasz za od do.

    Tym czasem ja nie czuje tych granic i dopiero uczę się je na nowo wyznaczać. Długo mi towarzyszy i pewnie jeszcze trochę tak będzie poczucie, że niczego nie skończyłem i, że nic nie jest hmm finalne. Z jednej strony naturalne - jest to proces, ale z drugiej chujowe. Mój mózg nie ma poczucia osiągnięcia celu, nie działa mechanizm nagrody. W połączeniu z brakiem wyraźnego sukcesu i wiecznie sceptycznych podsumowań łączy się to z przeważającym uczuciem nie bycia dość dobrym.

    To jest jeden z moich gorszych demonów. Zawsze wydawało mi się, że nie mam tego problemu, ale okazuje się, że był on po prostu dobrze zamaskowany. Tak naprawdę mam ogromny problem z poczuciem nie bycia dość dobrym przez, co mam chorobliwą potrzebę spełnienia oczekiwań osób, które mam za autorytet, które poważam, które są moim szefem itd.

    To bardzo qrewski mechanizm - jak tylko coś Ci wyjdzie, to zawsze znajdziesz jakieś, ale. Ile razy tłumaczyłem, że to, co zrobiłem to nic takiego, każdy to może zrobić, wystarczy to i tamto. I rzeczywiście tak czułem (czuje) i nie pozwalałem sobie przed samym sobą zbyt bardzo tym cieszyć. W perspektywie osiągnięcia swojego pełnego potencjału, naqrwianiu przez życie z obosiecznym mieczem i braniu tego, co się chce brać bardzo to przeszkadza. Plus jest taki, że jestem już świadom problemu i wskakuje właśnie w trampki przy przejść przez drogę, którą mnie od tego uwolni. Rozjadę (pieszo) sqrwysyna, obiecuje.

    Wracając do sytuacji z pracy - pozwoliłem aby ta sytuacja odebrała mi całą energię, przez następne 3 - 4 godziny, nie zrobiłem praktycznie nic ze swojej listy. Mało tego - wracając do domu rozważałem wypicie drina albo dwóch. Krótko mówiąc myślałem o ucieczce od sytuacji. Skończyło się tym, że poszedłem spać, bo czułem się wykończony.

    Gdy wstałem to miałem w sobie już więcej energii, pomyślałem, że w tym momencie potrzebuje energii, bycia w formie, skupieniu na jutrze. Nie mogę teraz się napić i zjeść kebsa, bo jutro będę jak we mgle. Mój układ pokarmowy nie jest idealny #dieta i jedzenie ma na mnie spory wpływ. Zjedzenie czegoś z czarnej listy sprawia, że szybko łapie depresyjne stany, ciężko myślę, brakuje mi energii, nie kojarzę faktów, brakuje mi motywacji itd. Dlatego aktualnie bazuje na ketozie, która daje mi niesamowite pokłady energii oraz jest jak doping dla ducha. I postanowiłem, że tego nie złamie i rozqrwie jutro temat.

    Myślę o tym, co tutaj piszę i chyba zaczyna to wyglądać jak pamiętnik (gay xDDD).

    Wracając do stresu - nadal mnie zaskakuje jak bardzo może nam się wydawać, że się nie stresuje, a wszystko wskazuje na to, że jednak ciało jest w mega napięciu. Nie ma apetytu, ze wszystkiego ma się ochotę zrezygnować - byle poleżeć, podejmowanie decyzji to jakiś kosmos, a myśl o pracy ściska w dołku. Często tych faktów nie łączyłem, a okazało się, że to strach łamany na stres. Nie przyjemnie się w tym grzebie w czasie #medytacja , ale jednocześnie tak bardzo otwiera na problem. Nagle czujesz, że możesz coś zmienić - i rzeczywiście. Dziś i wczoraj to jeden z nielicznych dni gdy strach mnie nie ściskał. Po urlopie miałem prawie, że #depresja na myśl o powrocie do pracy. Najlepsze jest to, że praktycznie w cale o niej nie myślałem, ale gdzieś tam głęboko mnie to gniotło i determinowało moje zachowanie.

    Niepojęte jest to ile dzieje się poza naszą świadomością. Ile tych mechanizmów działa sobie w tle i wpływa na nas. Można sobie pomyśleć, a bo ja taki jestem, ja tak mam, mam to po mamie, a u mnie w rodzinie to normalne itd. Ale nikt się nie zastanawia skąd to się bierze. Uważam, że w większości przypadków po przez powtarzanie tych samych zachowań i obserwowanie tych samych wzorców. A skoro nigdy nie aktualizowałeś programu to już Ci tak zostaje.

    Mózg zawsze będzie dążyć do jak najmniejszego z użycia energii. Dlatego uczy się schematów, które są nieświadomie powtarzane - jest to tanie w utrzymaniu. Dlatego #rozwojosobisty i ogólnie zmiany są takie trudne. Jeśli nie wydajemy na co dzień zbyt wiele energii, a nagle próbujemy rozjebać kasyno to z automatu powstaje opór i to na poziomie świadomym. Nie jestem w stanie zliczyć tego ile razy oszukałem sam siebie by coś zrobić czy nie zrobić ( #nofapchallenge ¯\_(ツ)_/¯).. Powoli jednak zrozumienie staje się głębsze i obejmuje, co raz więcej obszarów i te kropki mają więcej wspólnego.

    Nie mogę się oprzeć temu by stwierdzić, że świat jest zajebisty. Na każdym poziomie wszystko jest tak odjebanie zawiłe, a jednocześnie piękne, że nie umiem się tym nie ekscytować.

    W sumie to już zakończę ten wpis #tldr

    Co chciałem to napisałem, a jakoś nie czuje sensu dalej stukać w klawiaturę :)

    Życzę sobie powodzenia w dniu jutrzejszym ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ(ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง(✌ ゚ ∀ ゚)☞(ʘ‿ʘ)( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    pokaż całość

  •  

    5/100
    Jest OK.Ogólnie czuję się zmęczony,ale to raczej wina tempa dnia.Żadnych plusów i minusów nofap jeszcze nie widzę - pewnie w przeciągu dwóch następnych tygodni będą widoczne.Chcę się wziąć za naukę niemieckiego,bo #nofapchallenge traktuje też jako okazję do zmiany w życiu,choć to u mnie nie będzie łatwe.Jestem językowym leniem,są jakieś chęci do nauki,ale to mija po kilku dniach.Gdzieś za godzinę pójdę spać,nie wytrzymam do północy.Tak piszę,być może pewnie będę mniej.Mam strasznie montonne życie,póki co teraz się nic nie dzieje.To jest chyba najgorsze w tym wszystkim,choć staram się czymś zająć.Odpalę sobie coś przed snem i jak powiedziałem idę spać.
    #r2nofap #przegryw #nofap2019 #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    9/...
    bez depresji i innych dolegliwości, konar nie płonie
    nie oglądam też żadnego porno
    lecimy dalej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #nofapchallenge

  •  

    Hej #przegryw mam #przemysleniazdupy w sumie piszę to dla siebie bo chcę poukładać sobie myśli, polecam nie czytać.

    O co tak naprawdę chodzi, czy istnieje jakiś sekret?

    Zamierzam drążyć temat tak głęboko jak się da. Chcę spojrzeć na rzeczywistość z możliwie najszerszej perspektywy, zeżreć największą czerwoną pigułkę kurwa. Więc #redpill #theredpill ewentualnie #blackpill

    Podejrzewam że istnieje pewnego rodzaju spisek, system technik i mechanizmów które kreują system społeczny w taki sposób by trzymał wszystkich za mordy, tak by ich życie nie odbiegało za bardzo od reszty, wiecie, potulne baranki które nie zbuntują się przeciwko temu co się odpierdala (albo przeciwko sobie, swoim osobowościom które blokują potencjał), bo nie są nawet świadome tak samo jak 80% polaków którzy myślą że nie płacą podatków.

    Narazie zbieram myśli, co mi przychodzi do głowy to media i kultura, telewizja która sieje propagandę i bajki albo kościół, które to już w dzieciństwie nas programowały, co wolno a co nie, co powinno się robić a czego nie, od białorycerstwa po moralność, wszystko zostało zaprogramowane. Książki od rozwoju osobistego, już w młodości szukałem odpowiedzi, a raczej sposobu by odnieść sukces. Jeden wielki biznes, rozwój osobisty to pułapka, gdzie czytanie kolejnych książek daje pewnego rodzaju złudzenie że wie się więcej, satysfakcję że jest się coraz bliżej kurwa spełnienia, jedno wielkie kłamstwo, przynajmniej w większości przypadków.

    Powiedziałem kiedyś kumplowi o #nofapchallenge, tzn zapytałem czy chce podjąć wyzwanie, powiedział że nie wyobraża sobie po ciężkim dniu w pracy nie włączyć redtuba i nie zwalić konia. Ilu facetów jest uzależnionych od pornografii? Wypranych z męskiej energii, siły i motywacji przez walenie konia x razy dziennie? Sam mam z tym problem dlatego podjąłem kolejny raz to wyzwanie, no właśnie...

    Ile razy kurwa jeszcze będę zaczynał od początku? Ilu z was próbowało zacząć ogarniać swoje życie? Albo postanowić sobie że coś zmienią? Jak to jest że są momenty kiedy sobie mówię, dobra od teraz zacznę coś robić, przestanę walić konia, zacznę ćwiczyć i uczyć się kurwa programowania albo tworzenia stron www, a dzień później mój stan energetyczny, mentalny, ogólnie mój stan jest tak zupełnie inny, jakbym był gdzie indziej, wczorajsze postanowienia nie mają sensu bo zaraz muszę zapierdalać do pracy której nie lubię, myśli jak przetrwam kolejny dzień z depresją czy fobią, kurwa, natłok myśli, zero motywacji.

    Nie da się wyjść z przegrywu, czy to prawda obiektywna? Czy ograniczające przekonanie? Czego potrzebuję, co tak naprawdę chcę osiągnąć? Czy poddać się bo i tak nic nie ma sensu?

    Koniec części pierwszej, zamierzam rozbić to na podtematy, ustalić co jest ze sobą powiązane i drążyć głębiej i głębiej.
    pokaż całość

  •  

    Wpadłem tylko napisać, że już dwa miesiące w nofapie za mną i leci trzeci.
    Nie jest to wcale takie trudne, acz kolwiek depresja w utrzymaniu postanowienia bardzo pomaga. Oczywiście wciąż gdy zobaczę jakąś ladnapani to chce się fapować jak skurwesyn, ale łatwiej to opanować niż na początku.

    Poza wyższym poziomem agresji i brakiem cierpliwości o których już wsominałem mam też trochę więcej energii i zauważyłem, że potrzebuję mniej czasu, żeby się dobrze wyspać.
    Tak poza tym, wszystko po staremu.
    #przegryw #nonutnovember #nofapchallenge #nofap
    pokaż całość

  •  

    No jak tam? Udało się komuś poza mną wytrwać do dnia 5/365? xD #nofap2019 #nofapchallenge

  •  

    Dobra czas na kolejny wpis to znaczy że za mną właściwie kolejne 24 godziny

    03.01.18r.

    Oto co zrobiłem dzisiaj żeby poprawić swoją sytuacje życiową:

    - 10 dzień #nofapchallenge ,a więc maluteńki jubileusz + realizowany #nopornchallenge bo to się łączy w większości
    - 0 aktywności fizycznej bo mam zapalenie oskrzeli i angine
    - kalorii około 2000-2200 ale to dlatego że zrobiłem sobie 1 dzień wolnego od diety, tak to bedzie te 1200-1500

    O fizyczności i popędzie

    Nie wiem co o tym myśleć ale obstawiam że to flatlinemnie dopadł. Chochlik słabo staje, jest bez życia w zasadzie, ja mam słabą ochote na seks, na oglądanie porno itd, ale pewnie jakby mi laska pomachała przed oczyma cyckami to by było inaczej. W cugu masturbacyjnym to ruchać mi sie chciało 24/24 nawet jak było zwalone 3 razy pod rząd...

    O stanie psychicznym

    Tu jest tragedia. Co tu dużo pisać. Ogólne załmanie, ogromny ale to ogromny kompleks ryja. Robie sobie zdjęcia, albo kameruje jak ja wyglądam i jestem załamany swoim ryjem. Nie nawidze siebie, co chwila chce mi sie płakać, walcze sam ze sobą,
    Obecnie nikomu nie jestem w stanie spojrzeć w oczy bo wstyd mi swojego ryja... Czuje sie wyczerpany, bez życia, 0 ochoty na cokolwiek, wywalone na wszystko, jednocześnie zakochany i załamany że z tym ryjem to ja nic nie moge. Generalnie czuje sie jak śmieć, bardzo ostro mi bije w główke. Nie potrafie sobie z tym poradzić w chwili obecnej.

    Nie wiem czy to ten flatline w tym przypadku ale takie jazdy że to jest chore. Przeszłość ma na to głównie wpływ ale ten stan to chyba potęguje. Po prostu jestem samotny, brakuje mi kobiety, a z żadną nie mam nawet kontaktu.
    Dodam że kiedyś kiedyś miałem dziewczyne 3 lata 7/10 i jej mój ryj nie przeszkadzał ( wtedy pewny siebie dość mocno) a teraz jak jedno wielkie 0 sie czuje

    Jedno jest pewne nie poddam sie.

    #zmianazpryncypalkiem #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Nie rozumiem za bardzo gloryfikowania "nofapu". Rozumiem ograniczanie ilości fapów ale totalny celibat jest moim zdaniem niekorzystny dla osób samotnych czy z problemami. Fapnięcie pozwala wyzerować narastające frustrujące emocje seksualne, a dodatkowo skłania do trzeźwej refleksji na temat kobiet, związków z kobietami oraz tego czego tak naprawdę oczekujemy. Kiedyś to było dla mnie najlepsze lekarstwo na tęsknotę za swoją byłą, aż śmiałem się sam z siebie jak ja mogłem przed chwilą myśleć o niej czy chcieć do niej pisać. #depresja #nofapchallenge #przegryw pokaż całość

    •  

      @Antiselfist: Fap tak, ale nie kompulsywny. Nie z powodu stresu czy jako przyjemność. Nie codziennie. Nie do porno. O to w tym biega.

    •  

      @disease: tylko że od pewnego momentu to już jest błędne koło gdzie przez problemy człowiek zaczyna fapać czy pić czy inne używki a potem przez te używki pojawiają się kolejne albo w najlepszym wypadku po prostu te problemy nie dają się naprawić. To skoro jakieś sytuacje, czy inne czynniki doprowadziły kogoś do picia to powinien najpierw naprawić te uczucia co powodują w nim chęć na alkohol czy narkotyki, a może jednak radzenie sobie z problemami zaczyna się od abstynencji? pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Niestety NoFap nie działa.
    Kończyny nie odrosły.
    Szach mat.
    #przegryw #stulejacontent #nofapchallenge

    +: lenovo99, sarahcozmo +9 innych
Ładuję kolejną stronę...

Popularność #nofapchallenge

0:0,0:2,0:0,0:6,0:4,0:2,0:1,0:0,0:2,0:0,0:5,0:1,0:2,0:2,0:2

Archiwum tagów