•  

    #antynatalizm #filozofia

    Kiedy mówi się, że "śmierć nie jest całkowicie negatywna, ponieważ może ocalić nas od gorszego cierpienia", to dowodzi, że jest ona zła. Życie nie jest złe, ponieważ umieramy, ale dlatego, że się rodzimy; umieranie jest jedynie pochodną narodzin.

    prof. Julio Cabrera

  •  

    O dowodzie ontologicznym cz. 2

    Dziś kontynuujemy naszą wyprawę przez jałowe ziemie aprioryzmu. W części pierwszej scharakteryzowałem dowody ontologiczne; wyjaśniłem też, co czyni je wyjątkowymi oraz zaznaczyłem, że pod tą zbiorczą nazwą kryje się mnogość wariacji, które zrodzone zostały u różnych źródeł i w różnych postaciach. W tej części, zgodnie z obietnicą, przedstawię dowód Anzelma.

    ‘Dlaczego Anzelm?’ ktoś mógłby spytać, ‘Wszak są argumenty współczesne, choćby ten Plantingi, który już omawiałeś’. Cóż, przede wszystkim powodem jest to, że kiedy w internecie mowa o dowodzie ontologicznym, prawie zawsze oznacza to argument Anzelma, stąd też to on jest najczęściej krytykowany i wyśmiewany. Jednocześnie daje się odnotować, iż wielu takich krytyków nie ma pojęcia, jak rzeczywiście brzmi ten argument. Kolejnym pretekstem jest fakt, że to właśnie ten argument zapoczątkował bogatą tradycję. Całkiem możliwe, że gdyby nie Anzelm, dziś nie musielibyśmy toczyć bohaterskich bojów przeciw apriorycznej Hydrze. Jeśli to za mało, to trzeba też wspomnieć, iż jest to argument najlepszy, jeśli rozważymy wszystkie tego typu próby podjęte przed XX stuleciem, albowiem Anzelm zdołał uniknąć tych błędów, jakie popełnili Kartezjusz czy Spinoza. Muszę jednak tutaj zaznaczyć, że w istocie Anzelm sformułował dwa argumenty. Pierwszy z nich – ten, który będziemy rozpatrywać – zawarty został w drugim rozdziale Proslogionu, a jego konkluzją jest, że Bóg istnieje. Drugi z argumentów znaleźć można w rozdziale trzecim, zaś jego wniosek przypisuje Bogu istnienie konieczne. Tym zajmować się nie będę, a to dlatego że jego ulepszoną wersją jest argument Plantingi, który już niegdyś opisywałem. Jednak czy warto w takim razie przejmować się argumentem, który nie dowodzi, że Bóg egzystuje z konieczności? Findlay w Can God's Existence be Disproved? utrzymuje, że tylko taki obiekt, który posiada jakąś własność w sposób konieczny, jest obiektem godnym czci wyznawców (ukłon w stronę @shadowboxer). Wolałbym jednak każdemu pozostawić wybór co do tego, przed czym chce paść na kolana, jako że to są jego kolana i nie mnie troszczyć się o nie. Poza tym linia krytyki, którą mam zamiar poruszyć, kiedy ją przełożyć na język modalności, dotyka również argumentu z rozdziału trzeciego.

    Argument z rozdziału drugiego przebiega następująco (tłum. Tadeusz Włodarczyk):

    A więc, Panie, który udzielasz zrozumienia wierze, daj mi, bym zrozumiał, na ile to uważasz za wskazane, że jesteś, jak w to wierzymy, i jesteś tym, w co wierzymy. [1] A wierzymy zaiste, że jesteś czymś, ponad co niczego większego nie można pomyśleć. Czy więc nie ma jakiejś takiej natury, skoro powiedział głupi w swoim sercu: nie ma Boga? [2] Z całą pewnością jednak tenże sam głupiec, gdy słyszy to właśnie, co mówię: "coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane", rozumie to, co słyszy, a to, co rozumie, jest w jego intelekcie, nawet gdyby nie rozumiał, że ono jest. Czymś innym bowiem jest to, że rzecz jest w intelekcie, a czymś innym poznanie tego, że rzecz jest. Kiedy bowiem malarz zastanawia się nad tym, co zamierza dopiero wykonać, to bez wątpienia ma w intelekcie to, czego jeszcze nie zrobił, ale nie poznaje jeszcze, że to jest. Kiedy zaś już namalował, to ma i w intelekcie to, co już wykonał, i poznaje, że to jest. [3] A więc także głupi przekonuje się, że jest przynajmniej w intelekcie coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane, ponieważ gdy to słyszy, rozumie, a cokolwiek jest rozumiane, jest w intelekcie. Ale z pewnością to, ponad co nic większego nie może być pomyślane, nie może być jedynie w intelekcie. [4] Jeżeli bowiem jest jedynie tylko w intelekcie, to można pomyśleć, że jest także w rzeczywistości, a to jest czymś większym. Jeżeli więc to, ponad co nic większego nie może być pomyślane, jest jedynie tylko w intelekcie, wówczas to samo, ponad co nic większego nie może być pomyślane, jest jednocześnie tym, ponad co coś większego może być pomyślane. Tak jednak z pewnością być nie może. Zatem coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane, istnieje bez wątpienia i w intelekcie, i w rzeczywistości.

    Wytłuszczone i ponumerowane przeze mnie fragmenty są kluczowe dla rekonstrukcji dowodu, do której właśnie przechodzimy.

    Zdanie z numerem [1] zawiera definicję Boga jako ‘czegoś, ponad co niczego większego nie można pomyśleć’. Od teraz zamiast określenia większy będę używać wspanialszy, lecz tylko ze względu na swoje preferencje. Zdania [2] i [3] formułują i uzasadniają jedną z przesłanek, której treść zapiszemy jako ‘Bóg istnieje w umyśle’. Jest to, jak się potem okaże, przesłanka kluczowa. Dalej w [4] mamy założenie dla dowodu nie wprost oraz drugą i trzecią z przesłanek. Kiedy przedstawimy dowód w formie uporządkowanej, przyjmie on następującą postać:

    (1) Bóg jest czymś, ponad co nic wspanialszego nie można pomyśleć (DEF)
    (2) Bóg istnieje w umyśle (P1)
    (3) Istnienie w rzeczywistości jest wspanialsze od istnienia w samym umyśle (P2)
    (4) Można pomyśleć o czymś, co jest identyczne z Bogiem, a do tego istnieje w rzeczywistości (P3)
    (5) Załóżmy, że coś, ponad co nic wspanialszego nie można pomyśleć [Bóg], nie istnieje w rzeczywistości (założenie dla RAA)
    (6) Coś, co jest identyczne z Bogiem, a do tego istnieje w rzeczywistości, jest wspanialsze niż Bóg, bo ten istnieje tylko w umyśle (z 2, 3 i 5)
    (7) Zatem można pomyśleć o czymś wspanialszym niż Bóg (z 4 i 6)
    (8) Zatem, na mocy definicji, można pomyśleć o czymś wspanialszym niż coś, ponad co nic wspanialszego nie można pomyśleć (sprzeczność)
    (9) Zatem Bóg istnieje w również rzeczywistości (wniosek)

    Zanim przejdziemy do formalizacji, już teraz warto zwrócić uwagę na to, że częsty zarzut, jakoby Anzelm definiował Boga jako istniejącego, jest bezzasadny. W definicji nie ma słowa o tym, że Bóg istnieje. Nie ma go również explicite w przesłankach. Owszem, Anzelm dobrał przesłanki tak, aby wyszło mu to, czego chciał dowieść, jednak jest to nieodzowne przy tworzeniu argumentu. Czynić wyrzuty komuś, że argumentuje pod tezę, jest poniekąd jak wygłaszanie pretensji, że kroi ziemniaki, a przecież chciał przyrządzić frytki. Wszelkie kontrdowody, które mają pokazywać absurdalność argumentu, po pierwsze, jak pisałem w poprzedniej części, nie wyjaśniają, co jest z nim nie tak, po drugie na ogół są jedynie pozornymi analogiami. Przykład Gaunilona zawodzi, albowiem jego wyspa nie spełnia definicji z dowodu Anzelma, a to ze względu na inną dziedzinę kwantyfikacji. Gaunilon podaje przykład najwspanialszego elementu ze zbioru wysp, zaś Anzelm rozpatruje znacznie szerszy zbiór, mianowicie zbiór wszystkich obiektów. O ile możliwym wydaje się znalezienie obiektu wspanialszego niż najwspanialsza wyspa, o tyle ciężko znaleźć nawet jakikolwiek obiekt poza zbiorem wszystkich obiektów, nie wspominając o obiekcie wspanialszym. Oczywiście jak zawsze zasadną jest konstatacja, iż argument Anzelma, jeśli poprawny i konkluzywny, dowodzi jedynie istnienia bliżej nieokreślonego boga, jednak nie Boga abrahamowego. Wszelako taka linia krytyki prowadziłaby do długiej i niepotrzebnej polemiki na temat tego, czy Bóg chrześcijański spełnia definicję czy nie, zatem porzucimy tę ścieżkę.

    Chcąc sformalizować ten dowód, napotykamy pewne trudności. Anzelm złośliwie umarł na długo przed tym, jak Frege napisał Begriffsschrift (przyznam, iż chciałbym wiedzieć, jak to się wymawia), więc nie dysponował narzędziami współczesnej logiki. Co więcej obca mu była klarowność znamienna dla dzisiejszej filozofii analitycznej, stąd pojawia się sporo problemów interpretacyjnych, co dotyczy zwłaszcza (4). Nie do końca wiadomo, jak coś może być identyczne z czymś innym, ale jednak czymś różnym. Nie wiadomo też, czy Anzelm traktował istnienie jako predykat albo kantowskie ‘określenie’, choć wydaje się, że nie, a przynajmniej bez trudu można przeformułować argument tak, aby wątpliwości te odeprzeć (więcej o tym przy omawianiu krytyki Kanta). Mimo że dowód wygląda na sformułowany w logice pierwszego rzędu, formalizacja P2 zdaje się wymagać logiki drugiego rzędu. Nie mam zamiaru tak komplikować, więc zanim podam postać formalną, nieco zmodyfikujemy argument Anzelma.

    Anzelm zakłada, że porównywać względem wspaniałości można obiekty, które współdzielą wszystkie własności poza istnieniem. My wzmocnimy te przesłankę tak, aby porównywać można było obiekty dowolne, czyli po prostu każdy obiekt istniejący w rzeczywistości jest wspanialszy od nieistniejącego. Mogą pojawić się głosy sprzeciwu, podobnie jak w przypadku oryginalnej wersji, jednak przesłanka ta przynajmniej nie jest na pierwszy rzut oka błędna. Fakt, że do obiektów rzeczywistych przywiązujemy większą wagę, a o rzeczywistych ludzi troszczymy się bardziej niż o bohaterów powieści, jakkolwiek wielkich przymiotów by nie byli, przynajmniej częściowo wspiera tę przesłankę. Dodatkowo skoro wzmocniliśmy P2, dla równowagi osłabimy P3 i założymy po prostu, że COŚ istnieje w umyśle i rzeczywistości. Tutaj z kolei nasza wersja wydaje się bardziej wiarygodna niż anzelmowska, przynajmniej dla tych, którzy nie są solipsystami. Dla uproszczenia dowodu określimy dziedzinę kwantyfikacji jako dziedzinę obiektów istniejących w umyśle, co ograniczy liczbę predykatów. Wyrażenia Bx, Rx i x>y oznaczać będą kolejno ‘x jest Bogiem’, ‘x istnieje w rzeczywistości’ i ‘x jest wspanialsze od y’. RAA oznacza dowód nie wprost. Teraz możemy przejść do formalizacji:

    1. (x)(Bx ≡ ~(∃y)y>x) [z definicji]
    2. (∃x)Bx [P1]
    3. (x)(y)((~Rx & Ry) ⊃ y>x) [P2]
    4. (∃x)Rx [P3]
    5. ∴ (∃x)(Bx & Rx) [do udowodnienia]
    6. ┌ ~(∃x)(Bx & Rx) [założenie dla RAA]
    7. │(x)~(Bx & Rx) [z 6]
    8. │Bm [z 2]
    9. │Rk [z 4]
    10. │~(Bm & Rm) [z 7]
    11. │~Rm [z 8 i 10]
    12. │(~Rm & Rk) ⊃ k>m [z 3]
    13. │(~Rm & Rk) [z 9, 11]
    14. │ k>m [z 12, 13 i modus tollens]
    15. │ Bm ≡ ~(∃y)y>m [z 1]
    16. │ ~(∃y)y>m [z 8, 15 i eliminacja równoważności]
    17. │ (y)~(y>m) [z 16]
    18. └ ~(k>m) [z 17, sprzeczne z 14]

    Tym samym udowodniliśmy, że nasza wersja argumentu jest poprawna (wersja oryginalna również jest, ale musicie mi wierzyć na słowo). Choć ta część miała być ostatnią, to uznałem, że gdybym miał jeszcze w niej uwzględnić omówienie kantowskiej krytyki oraz przytoczenie zarzutów, które są moim zdaniem trafne, wpis wyszedłby nazbyt długi, zwłaszcza, że zawiera on masę jakichś dziwnych znaczków, co do których tylko udaję, że je rozumiem. Z tego powodu polemika pojawi się w części trzeciej, czyli jutro bądź pojutrze. Albo w weekend. Kiedyś.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #filozofia #ateizm #religia
    pokaż całość

    •  

      @Turysta_Onanista: chyba chodzi o to, że dowód nie wprost nie jest konstruktywny w tym sensie, że nie wskazuje jednoznacznie, które z naszych założeń jest problematyczne — jedynie że ich zbiór jest niespójny — co powoduje ryzyko, że odrzucilśmy nie wszystko to, co trzeba i np. sprawca problemu został przemycony w niespójnej definicji albo jeszcze gdzieś indziej

    •  

      @Racjonalnie: Jeśli miałeś na myśli to, co napisał @Croce, to jest to oczywiście racja. Tyle tylko, że w tej części chodziło o pokazanie, że jeśli A to zbiór przesłanek Anzelma, a w to jego wniosek, to Aw, bo (A∪ {~w}) ⊢⊥. To, czy wina leży po stronie w, czy A , będziemy rozstrzygać w ostatniej części.

      +: Croce
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    ✍ Łączenie nauki i wiary? - ewolucja: Dennett vs. Plantinga

    Plantinga - to nazwisko pojawiało się w ostatnich miesiącach w filozoficznych wątkach, a dodatkowo napotkałem tę recenzję http://www.youtube.com/watch?v=EGeAL0ynJeE autorstwa @JackTheDevil90

    Długo nie czekałem, zamówiłem, przeczytałem "na raz" i dzisiaj chciałbym polecić książkę "Nauka i religia. Czy można je pogodzić?" (Daniel C. Dennett, Alvin Plantinga).

    Powyższa recenzja wydaje się być mocnym spoilerem, ale bez obaw :)

    Dlaczego warto?

    - forma debaty: ile można czytać o tym, że "boga niet"? Kontakt z argumentem "drugiej strony" zmusza do uporządkowania własnych poglądów

    - "ewolucja sterowana" i jej konsekwencje: Plantinga jest zwolennikiem ewolucji przy której Bóg cały czas coś majsterkuje. Gdyby cofnąć czas, to Bóg znów musiałby wziąć się do roboty, aby powstał człowiek. Gdy zobaczyłem Plantingę jako autora, to raczej spodziewałem się bardziej czegoś w stylu Hellera ("Bóg jest matematyką"), a tutaj dostajemy ewolucjonizm zakrapiany kreacjonizmem. Ale mimo tego nie skreślałbym tego autora, wręcz przeciwnie. Myślę, że warto poznać ten pogląd, bo występuje on często wśród duchownych, czyli takie "akceptuję ewolucję, ALE...". Przeciętny wierzący człowiek, taki wokół nas, akceptuje ewolucję bez wchodzenia w jej religijne konsekwencje (a polecałbym wierzącym takie kwestie też przemyśleć, bo teizm i poparcie nauki w kwestii ewolucji to taki "niedokończony temat" gdzie istotne wątki są po prostu porzucone).

    - istnienie zła przed powstaniem człowieka - Plantinga zauważa jedną z konsekwencji powyższego (łączenie ewolucji z religią) - chociaż nie poświęca temu tematowi dużo uwagi, to bardzo podoba mi się to, że to zagadnienie jest poruszone: spora zagadka dla wierzących, dobry argument w debatach dla ateistów. Katolik akceptujący ewolucję musi zmierzyć się z tym dość nowym teologicznym zagadnieniem.

    - czy nauka jest ateistyczna? Bardzo dobry wstęp przed właściwą debatą prosto i przyjemnie opisuje tę kwestię i wprowadza kilka pojęć: Dennett i Plantinga płyną gdzieś wokół nich tworząc własne wariacje. Nie będzie spoilerem, jeśli napiszę, że obaj rozmówcy zgadzają się co do tego, że religię i naukę można połączyć - to jest punkt wyjścia, ciekawsze są wnioski obu stron.

    Książka raczej krótka, ale porusza wiele istotnych wątków. Tak jak wspomniano w recenzji niektórym nie będzie odpowiadać styl Dennetta i jego argumentów, ale tutaj powiem tak: Dennett nie zrobił też tego bezcelowo :)

    Na koniec cytat:

    (...) jutro chmury się rozstąpią, a potężny głos we wszystkich językach jednocześnie zawoła: "Ja Allah, którego Mahomet jest prorokiem, od miliardów lat ingerowałem w ewolucję na tej małej planecie". Zastanawiam się, czy Plantinga powiedziałby wtedy: "Widzicie? Widzicie? Miałem rację!".

    #dlaczegoateizm #religia #ateizm #filozofia #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: ccpress.pl

  •  

    Myślę że korporacje medialne i politycy stosują podobne praktyki manipulacji normictwem.
    #wolnosc #technologia #cyberpunk #socjologia #filozofia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu

    źródło: youtube.com

  •  

    1 499 - 1 = 1 498

    Tytuł: 21 lekcji na XXI wiek
    Autor: Yuval Noah Harari
    Gatunek: Popularnonaukowa, filozofia, historia
    ★★★★★★★★★★

    21 lekcji na XXI wiek to zaproszenie czytelnika do wzięcia udziału w debacie na temat naszych czasów. Harari z właściwą sobie lekkością, w krótkich rozdziałach, omawia i analizuje zjawiska, które dziś definiują cywilizację homo sapiens i wpływają na jej losy.

    ______

    Kolejna książka Harari, którą się zachwyciłam (poprzednia, to Homo Sapiens).
    Odpowiednio uderzyła w mój gust - lubię tego typu utwory rozpatrujące nas, jako całość, jako jednostkę, jak znaleźliśmy się tu, gdzie jesteśmy oraz gdzie prawdopodobnie zmierzamy. Porusza kwestie, takie jak wolność, równość, społeczność, nacjonalizm, terroryzm, wojna, imigracja, religia, bóg, sekularyzm, pokora, niewiedza, sprawiedliwość, edukacja i te, które we mnie uderzyły najmocniej czyli sens i medytacja. Po części odnalazłam w nich dawną siebie i z perspektywą spojrzałam, na to, jak bardzo zmieniłam się przez ostatnie 2 lata i w jakie pułapki ówczesnych zainteresowań wpadłam.

    Naprawdę polecam. Myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.

    pokaż spoiler 4/52


    #ksiazki #filozofia #czytajzwykopem #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    Jak myślicie, co trzeba robić, jak się zachowywać, JAK ŻYĆ, aby w kolejnym wcieleniu mieć zapewnione życie jako kot?
    Ale tak na 100%.
    #pytanie #koty #filozofia #kiciochpyta

  •  

    #filozofia #nietzsche #antynatalizm

    "Dobry człowiek jest niemożliwy: w samym życiu panuje zło, złuda i niesprawiedliwość. Ostateczną wolą dobra byłaby negacja całego życia!"
    ~Fryderyk Nietzsche

    Ile w tym jest prawdy to głowa mała. Antynatalizm jest jedyną odpowiedzią w świecie rozwiązań prowizorycznych.

  •  

    #filozofia #nietzsche

    Pojawiały się czasami pytania o polskość Nietzschego i o to czemu uważał się za Polaka. Ten fragment chyba najlepiej tłumaczy jak widział to sam Nietzsche.

  •  

    Dni szoku w sferze publicznej, jak dzisiejszy, są chyba jedynymi, oprócz osobistych tragedii, momentami, kiedy - jakby to ujął prof. Wolniewicz - metafizyczne wkracza w nasze życie. Bo zwykle przed tym uciekamy. A nagła, spowodowana przemocą, śmierć kogoś nieanonimowego, choć to nie do końca racjonalne, potrafi wytrącić z codziennej bieganiny i zwrócić nam uwagę na własną śmiertelność i szaleństwo sfery publicznej. Oczywiście, nie każdy jest wstrząśnięty, u niektórych przeważa np. ciekawość albo wściekłość. Nie ma też co naiwnie liczyć na odmianę sfery publicznej, bo jej nie będzie.

    Ale jeśli ktoś choć przez moment prawdziwie "smutnął", to polecam - zanim minie - wykorzystać ten zryw do autorefleksji, co pomoże przygotować się na nieuniknione tragedie we własnym życiu, a i też mądrzej działać w sferze obywatelskiej. Bo oczywiście nie zachęcam do ucieczki z życia publicznego w prywatność; działać trzeba, ale lepiej nie robić tego pod wpływem nieprzepracowanych złych emocji.

    Do takiej refleksji "granicznej" może posłużyć "O umiejętności życia" prof. Gadacza, książka, którą niedawno czytałem i którą mogę z czystym sumieniem polecić. Nie jest to tip-top techniczne dzieło filozoficzne, a pozbawiona fachowej terminologii i przystępna, choć erudycyjna i korzystająca ze skarbca mądrości filozofii zachodniej, wędrówka przez tematy takie jak los (i jego przypadkowość), cierpienie, śmierć, nadzieja, miłość, itp. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej życiowego.

    Gadacz jest wierzący, ale przede wszystkim jest filozofem, więc jego osobista wiara przebija się tylko jako pewien horyzont, nie zaburzając racjonalnego wywodu. Ja sam mam naturę mocno sceptyczną i agnostyczną, ale lubię takie "tillichowskie" rejony i wydaje mi się, że nawet twardy ateista z wypalonym buntem antyklerykalnym może skorzystać z lektury tego typu książki.

    Gadacz to postać nieoczywista, z dość burzliwym jak na akademika życiorysem. Najpierw był postrzegany jako najzdolniejszy uczeń Tischnera, potem odszedł z zakonu i założył rodzinę, a dwoje jego dzieci zmarło z powodu chorób genetycznych. Później - już po napisaniu "O umiejętności życia" (2003) - były różne akademickie kontrowersje. Niedawno zaangażował się nawet politycznie.

    Ale właśnie kogoś takiego potrzeba do refleksji o życiu. Człowiek z jakąś historią, dla którego pytania egzystencjalne nie są abstrakcją i to w tej książce czuć.

    PS: Papier kosztuje 20 zł, ebook 14
    http://www.ceneo.pl/25958691
    http://upolujebooka.pl/oferta,36682,o_umiejetnosci_zycia.html

    PS2: Jeśli komuś nie podchodzi ta książka, to polecam przeczytać coś innego, np. stoików. Naprawdę, w dzień taki jak ten dobrze w pewnym momencie oderwać się od mediów i pomyśleć nad swoją "filozofią życiową".
    http://lesemerick.com/link/4659001/comment/60496125/#comment-60496125

    #ksiazki #rozwojosobisty #filozofia #ateizm #religia #adamowicz #gdansk
    pokaż całość

  •  

    Przerażająco trzeźwe.

    Pragniemy żyć, a przez to jak wyewoluowaliśmy, jako jedyny gatunek wiemy, że naszym przeznaczeniem jest umrzeć; jesteśmy w stanie analizować przeszłość i przyszłość, sytuację naszą i innych; oczekujemy sprawiedliwości i sensu w świecie, w którym sprawiedliwości i sensu nie ma. Czyni to życia przytomnie myślących ludzi tragediami. Mamy pragnienia: potrzeby duchowe, których rzeczywistość nie jest w stanie zaspokoić i nasz gatunek istnieje jeszcze tylko dlatego, że aby uciekać od wiedzy o tym jaka ta rzeczywistość jest, większość ludzi uczy się wbrew własnej naturze, ograniczać w sztuczny sposób zawartość swoich świadomości. Cała ludzka egzystencja jest obecnie splątana siecią mechanizmów obronnych temu służących, społecznych i indywidualnych, które zaobserwować możemy w naszych codziennych oklepanych schematach zachowań. Zdaniem Zapffego ludzkość powinna przestać się oszukiwać, czego naturalną konsekwencją byłoby zakończenie przez nią istnienia w wyniku powstrzymania się od prokreacji.

    Peter Wessel Zapffe
    #filozofia #antynatalizm #dzieci
    pokaż całość

  •  

    Najśmieszniejsze u katoli jest to że gdy zrobią komuś celowo coś złego to myślą sobie że spowiedź przy pośredniku z nieistniejącym obrazem Boga wystarczy aby wszystko było git ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #filozofia #takaprawda #bekazkatoli

  •  

    Czy życie jest zjawiskiem nieuniknionym? Nikt z nas nie pchał się na ten świat. Nie prosił o życie, nie czekał na nie. W stanie nieistnienia raczej wszystko mam jedno. Chrześcijański pogląd o "darze życia" wydaje się być absurdalny. Niemal cała nasza aktywność skierowana jest w celu utrzymania życia przy użyciu ogromnych zasobów i wysiłku. Bodźcem do "przekazywania życia" są jedynie silne impulsy psychochemiczne - jako ludzie nie różnimy się tu niczym od innych gatunków. Doszukiwanie się "wyższych celów", pytanie o sens naszego życia wynika ze świadomości istnienia i jego nieuchronnego końca. Jednak dotychczas żaden system jaki stworzyliśmy nie dał nam udowodnionych odpowiedzi i nie uwolnił nas od lęku. Wyobrażenia, nawet jeśli w nie silnie wierzymy, pozostają jedynie projekcją. #psychologia #filozofia #depresja pokaż całość

  •  

    Kupiłem najgorzej wydaną książkę ever ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    Są to wszystkie dzieła Platona po angielsku w przekładzie Jowetta.

    Cechy książki:
    - 700 stron, miękka okładka, ponad kilo żywej wagi
    - spis treści - czcionka 20px
    - tekst - czcionka 5-6px (słownie: pięć-sześć px)
    - wcięcia dokładnie na odwrót niż powinny być w dialogu (zdjęcie w komentarzu)
    - prawie zerowe marginesy

    Wszystko dałoby się jeszcze przeżyć, gdyby nie ostatnie:
    - brak absolutnie niezbędnej i zawsze występującej numeracji na marginesach koniecznej do lokalizacji fragmentów między wydaniami (nikt nie pisze "Platon, Państwo, wydanie takie a takie, miasto takie a takie, strona 33", tylko "Platon 412b").

    Nie wierzcie nikomu, zawsze sprawdzajcie recenzje np. na Amazonie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    pokaż spoiler To że książka jest po angielsku to nie snobizm, mam do tego wykłady na YT i tak jest łatwiej


    #ksiazki #oszukujo #filozofia #zalesie
    pokaż całość

    źródło: platon.jpeg

  •  

    Tomasz z Akwinu masakruje kucy:

    http://www.nbportal.pl/wiedza/artykuly/historia-mysli-ekonomicznej/historia_ekonomii_3

    Tymi korzyściami Tomasz uzasadniał wręcz konieczność istnienia własności prywatnej, jednocześnie bardzo mocno podkreślał to, że własność jest nadana człowiekowi przez Opatrzność, że człowiek jest tylko chwilowym - tu na ziemi - dzierżawcą dóbr, dlatego nie ma on całkowitej swobody w używaniu jej. W ten sposób przeciwstawiał się starorzymskiemu pojęciu własności jako prawa do "zużycia i nadużycia". Tomasz tłumaczył, że właściciel środków produkcji ma obowiązek dzielenia się nadwyżkami dochodów z ludźmi potrzebującymi pomocy - tym Tomasz uzasadniał udzielanie jałmużny i stwierdzał wręcz, że kto tego nie robi, ten grzeszy. Uważał, że człowiek będący w skrajnej potrzebie, jeżeli nikt mu nie pomaga, może wziąć dobra nie będące jego własnością, w myśl zasady: nie grzeszy nędzarz, który jest głodny i kradnie dla siebie chleb. Co więcej, uważał, że w sytuacji wyjątkowej (katastrofa lub jakiś kataklizm), wolno nawet - uciekając się do siły władzy (państwa) - zabrać nadwyżkę własności i rozdać ją potrzebującym. Absolutnie nie znaczy to, że Tomasz usprawiedliwiał czy pochwalał złodziejstwo, anarchię i bandytyzm. Wprost przeciwnie. Ale Tomasz dzielił dobra materialne na tzw. niezbędne i konieczne do życia oraz na dobra stanowiące pewien luksus. Zgromadzenie nadwyżki ponad minimum posiadania wiązało się z rozumieniem minimum nie w sensie biologicznego utrzymania jednostki przy życiu, ale w sensie tzw. minimum społecznego, rozumianego jako możliwość godnego życia członka danej klasy społecznej zgodnie ze swoim stanem, na odpowiednim poziomie.

    #neuropa #4konserwy #filozofia
    pokaż całość

    •  

      Uważał, że człowiek będący w skrajnej potrzebie, jeżeli nikt mu nie pomaga, może wziąć dobra nie będące jego własnością, w myśl zasady: nie grzeszy nędzarz, który jest głodny i kradnie dla siebie chleb. Co więcej, uważał, że w sytuacji wyjątkowej (katastrofa lub jakiś kataklizm), wolno nawet - uciekając się do siły władzy (państwa) - zabrać nadwyżkę własności i rozdać ją potrzebującym.

      @BRTM: tylko że nie należy tego podejścia utożsamiać z rewolucjonizmem. To skrajność która mogła mieć miejsce np. w czasach rewolucji przemysłowej.
      pokaż całość

  •  

    Czy istnieje "prawo naturalne" wg którego homoseksualizm jest "nienaturalny"?

    Prof. Yuval Noah Harari, autor głośnych książek popularnonaukowych ("Sapiens", "Homo Deus", "21 lekcji na XXI wiek") tłumaczy, jedno z największych i najbardziej denerwujących nieporozumień w dyskusjach na ten temat. "Prawo naturalne", o którym mówią katolicy, jeśli dobrze podłubać, nie ma żadnego związku z biologią, a jest postulowanym zamysłem Boga dla ludzi, które - w przeciwieństwie do objawienia - każdy, nawet niewierzący, może odkryć i które obowiązuje wszystkich.

    Problem w tym, że niewierzący nie wierzą w Prawodawcę, a wierzący nie zawsze odkrywają w sumieniu zakaz homoseksualizmu. A tak w zasadzie - to w ogóle ciężko spotkać kogoś, kto dochodziłby do podobnych wniosków wychodząc ze świeckich pozycji.

    Bo homoseksualizm nie jest niczym typowo ludzkim (zwierzęta też są homoseksualne w zbliżonym odsetku), jest typowym "victimless crime" i niewykluczone, że pomaga w przetrwaniu grupy/plemienia.

    Dlatego też świeckie społeczeństwo nie ma powodu, by homoseksualizm w jakikolwiek sposób dyskryminować albo homoseksualistom utrudniać życie. Główne teorie etyczne, tj. deontologia, konsekwencjalizm (utylitaryzm) i teoria cnót nie prowadzą do potępienia homoseksualizmu.

    PS: Dla zainteresowanych prawem naturalnym w wydaniu katolickim polecam wykład, który oglądałem lata temu, tzn "Natural Law and Human Nature" ks. dr Josepha Koterskiego, S.J. na "Great Courses".

    http://www.thegreatcourses.co.uk/courses/natural-law-and-human-nature.html

    pokaż spoiler Great Courses nazywało się kiedyś "TTC", to powinno pomóc na jakiejś Zatoce.


    Znalezisko: http://lesemerick.com/link/4744233/czy-istnieje-prawo-naturalne-wg-ktorego-homoseksualizm-jest-nienaturalny/

    #nauka #neuropa #homoseksualizm #gruparatowaniapoziomu #lgbt #ateizm #filozofia #bekazprawakow #mirkoreklama
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Z nieukrywaną przyjemnością oddajemy w Wasze ręce obszerny artykuł, w którym Kamil 'Wrathu' Kwiatkowski w wyczerpujący, a przy tym bardzo ciekawy sposób analizuje filozoficzne i religijne źródła doktryn frakcji, które możemy spotkać w Wieloświecie.

    Frakcje w Planescape a filozofia

    W Planescape można znaleźć szereg różnych frakcji. Ich doktryny i przekonania czasem brzmią dość znajomo. Bywa, że są adaptacją, niekiedy nieco zniekształconą, prawdziwych filozofii, a czasem połączeniem kilku pokrewnych.

    #planescape #crpg #filozofia #planescapetorment #rpg
    pokaż całość

    źródło: factions.png

    •  

      @Darnath: Planescape jest jednym z ciekawszych settingów dedeków, który dobrze łączy filozofię z mechaniką gry. Jak będą wyglądać rozważania mędrców w świecie, w którym dobro i zło są równie namacalne i możliwe do zmierzenia co w naszym natężenie prądu albo ph roztworu?

      +: Darnath
  •  

    Wykop.pl, opowiem Wam dzisiaj, dlaczego istnieją ruchy antyszczepionkowe. I dlaczego więcej ma to wspólnego z filozofią niż z Jerzym Ziębą.
    Piszę to jako osoba związana z środowiskiem naukowym, w akcie desperacji. Piszę to tutaj, ponieważ może przeczytają to trzy osoby, w tym jedna, której siła sprawcza będzie większa od mojej. Może przypomnę chociaż jednemu lekarzowi o istotności aspektu, który jest istotny, a na drodze porzucania humanizmu w nauce medycznej zapomniany. Tyle gwoli wstępu.

    Ruchy antyszczepionkowe zna każdy i o ile środowisko naukowe powinno charakteryzować się przede wszystkim szukaniem przyczyn problemów i zjawisk, do tego problemu podchodzi precedensowo. Czyli tak naprawdę nie podchodzi w ogóle.

    pokaż spoiler Pobieżne próby wnioskowania opierają się zwykle na:
    1. "Głupim społeczeństwie, które łyknie wszystko" (Racja, ale nie tak samo - dlaczego społeczeństwo tak masowo nie bojkotuje - przykład pierwszy z brzegu - obowiązku szkolnego z, narzuconym w końcu, systemem edukacji? Taki pomysł się nigdy nie pojawił? Z jakiego powodu niektóre aspekty antynauki zyskują poklask większy od innych?)
    2. "Biednych rodzicach, które zrobią wszystko w obliczu chorób swoich dzieci" (Dlaczego więc antyszczepionkowcy często najpierw zostają aktywnymi antyszczepionkowcami, a dopiero później dorabiają się potomstwa? Co daje im energię, aby - mimo, że ich dzieci są już niezaszczepione i "bezpiecznie" - nadal walczyć tak usilnie o sprawę, która już ich bezpośrednio nie dotyczy?)
    3. "Mamią ich autorytety dysponujące dużymi pieniędzmi" (Większość dużych biznesów dysponuje dużymi pieniędzmi. Większość ruchów ma swoje autorytety. Większość pseudoautorytetów jest bardzo charyzmatycznymi ludźmi. Czemu akurat Zięba?)
    Kiepskie próby jak na niezłomnie dążące do obiektywnej prawdy środowisko naukowe.


    Tak naprawdę odpowiedzi na pytanie wcale nie trzeba szukać, co więcej, odpowiedź padła daleko zanim pytanie zostało sformułowane. A padła z ust (pióra) Fryderyka Nietzschego w po raz pierwszy użytym sformułowaniu „Gott ist tot”, w którym - wbrew obiegowej opinii - nie było ani krzty triumfu.

    Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszymy, mordercy nad mordercami? Najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami – kto zetrze z nas tę krew? Jakaż woda obmyć by nas mogła?
    Zanim skończysz czytać ten wpis - również jestem niewierząca. Zanim skończyć czytać Nietzschego - tak, on również był niewierzący. Nie mowa o tym.
    Nietzsche zajmował się religią i nihilizmem (uwaga, Nietzsche nie był nihilistą!) w kontekście głównie moralnym, ale przy okazji zaznaczył ludzką potrzebę metafizyki, która nie znajduje już oparcia w poddanej naukowej wiwisekcji, a potem "przeanalizowanej" i w końcu upadłej religii. Nihilizm wkroczył do świata głównymi drzwiami i rozgościł się w umysłach uczonych, odmieniających go przez wszystkie przypadki.

    Stoimy więc jako ludzie w momencie historii, w którym rzeczywistości nie okrywa już nic pozwalającego nam spać spokojnie, przekonanym o sensie, o Matce Ziemi kołyszącej nas do snu, o bogach obiecujących wieczne życie dla najwierniejszych wyznawców, w zachodniej cywilizacji nie trzyma nas nawet do kupy azjatycka kolektywna powinność czy prymitywna potrzeba zapewnienia sobie środków do przetrwania. Jeśli pozostało coś z religii, to dla większości "wierzących" jest to powierzchowne i wypełniane z poczuciem kolejnego przyziemnego obowiązku czynności niewypełniające nawet po części potrzeby zracjonalizowania życia, potrzeby usprawiedliwienia własnego istnienia.
    Nic teraz.
    Nic po śmierci.
    Podmuch alogicznych sił kierujących naszym życiem w nijak niedającym się określić kierunku, niesprawiedliwy i przede wszystkim niekontrolowany.

    A teraz odpowiadam.
    Dlaczego istnieją ruchy antyszczepionkowe? Z powodu kontroli.
    Dlaczego istnieje pseudonauka? Z powodu kontroli.
    Poczucie braku kontroli jest bardzo pokrewne do braku sensu i - jeśli należysz do środowiska naukowego - nie myśl, że radzisz sobie z tym zagadnieniem lepiej. Ludzkość niemal oddaje się w ręce nauki dającej nam przynajmniej namiastki kontroli. Jesteś lekarzem. Masz objawy grypy. Zdajesz sobie sprawę z tego, że są to objawy grypy, mierzysz temperaturę, wiesz, jakie leki przyjąć, prawdopodobnie zaszczepiłeś się przed sezonem grypowym i zdajesz sobie sprawę, że ryzyko ciężkich powikłań jest stosunkowo niewielkie. Ale jest. I choć jest, to jesteś spokojny, bo wiesz, że masz wiedzę, zrobiłeś wszystko, co byłeś w stanie w tym momencie zrobić i masz poczucie kontroli.

    Jak bardzo (po tym całym, przydługim wstępie) dziwi Cię więc to, że osoba, która ma objawy choroby i:
    1. Wie, że nie jest to zły duch, który szaman musi wypędzić z jej ciała (sprawczość -> kontrola)
    2. Wie, że nie jest to zemsta boga za wcześniejsze winy, za które mogłaby pokutować lub złożyć ofiarę (sprawczość -> kontrola)
    3. Nie jest w żaden sposób przystosowana do stawania oko w oko z nieznaną "siłą" (chorobą), której nie kontroluje, nie rozumie i nie ma na horyzoncie żadnego dodającego jej nadziei oręża do walki z nieznanym
    .... ucieka w w pseudonaukę?

    Czy tak daleko medycyna zatraciła w sobie element humanizmu, że nie stara się nawet zrozumieć, że w obecnych czasach człowiek bezsilny wobec chorób i nieumiejący już z biegiem czasu, historii i upadkiem wszystkich wcześniejszych mitów wytłumaczyć sobie rzeczywistości w żaden inny sposób również chce - mimo braków podstaw - uciec się do nauki? Uciec się do nauki jakkolwiek, tak, jak ją rozumie?
    Uciec się do nauki nie z umiłowania nauki, ale dla jakiegokolwiek wytłumaczenia rzeczywistości? Uciec się do nauki pokracznej, wychodzącej naprzeciw desperacji zwykłego zjadacza chleba, tłumaczącej mu zjawiska na łopatologicznym poziomie, tak, aby dać im jakiekolwiek narzędzie przeciwstawiające się ich bezsilności?

    W końcu:
    Czy dla takiego pozostawionego w niezrozumiałym bezsensie człowieka nie byłaby wręcz upragniona myśl, że ten sens gdzieś istnieje? Że istnieje gdzieś chowany przez lekarzy, przez ludzi, którzy mieliby jakikolwiek interes w tym, aby ten sens chować przed zwykłym człowiekiem - znów łopatologicznie wnioskując - dla własnych zysków? Że gdzieś za murami firm farmaceutycznych i w umysłach lekarzy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie działających na świecie sił i wystarczy bunt, wystarczy siła "zwykłych" ludzi, aby ten ich utracony sens i kontrolę odzyskać? Czy ta myśl, nawet mimo wrogości wobec środowiska medycznego - nie jest wręcz ubłagana, gdy ewentualnością jest... nic?

    Dlatego istnieją ruchy antyszczepionkowe.

    #nauka #lekarz #medycyna #antyszczepionkowcy #filozofia #religia #przemyslenia
    pokaż całość

    •  

      "Skąd przyszliśmy?" i "Dokąd idziemy?" ? Myślę, że na pierwsze da/dała a na drugie przedstawi kilka opcji. Tyle, że to nie są odpowiedzi, które zadowolą zwykłego Kowalskiego.

      @swat: nauka odpowiada na pytania "jak powstaliśmy", "jak będziemy się rozwijać", "jaki może być nasz koniec", nie chodzi mi o czepianie się słówek, ale o ich ściślejszy sens. Nauka nie odpowiada na metafizyczny sens tych pytań, których nie sposób pogodzić z materialistyczną antropologią.

      @BytNiepokorny: bardzo ładny wpis, podoba mi się to humanistyczne podejście do tematu, ale myślę że takie stawianie sprawy jest dla większości tutaj transcendentne.
      Takie lekceważące podejście do humanizmu wynika chyba z wiary w materialistyczną antropologie. Ludzkie wnętrze jest sprawą wtórną wobec materii, jej produktem i narzędziem, więc powinno służyć ciału i jego uciechom. Człowiek powinien dbać o ciało i sięgać gwiazd, nie trzeba zaglądać we własne wnętrze, jest tylko iluzją.

      "przeanalizowanej" i w końcu upadłej religii
      Religia nie upadła w skutek przeanalizowania jej.
      pokaż całość

    •  

      @mlodszy_szaman_hordy: wrzuciłam w cudzysłów, ale również mi się nie podoba to sformułowanie. Bardziej chodziło mi o "prze-" jako "za bardzo", "do granic" i niekoniecznie w kontekście przyczynowo-skutkowym, ale jako krok poprzedzający upadek religii. Bóg przestał być dla uczonych nietykalny, akt wiary przestał być samowytlumaczalny, zyskaliśmy świadomość roli religii w konfrontacji człowieka z rzeczywistością i - o ile na historii religii i, wbrew temu co próbuję tu udawać, na filozofii znam się niewiele - to wydaje mi się to może nie przeważającym, ale istotnym czynnikiem wpływającym na to, że jako ludzkość tę pępowinę odcięliśmy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Przypomnijmy jedną ze złotych myśli powstałych na tym tagu
    #mangowpis #anime #filozofia

    źródło: oniczan.png

    +: Azulana, Y....O +19 innych
  •  

    Rozwikłajmy odwieczną zagadkę.
    PLOT czy JUSTICE?
    Wojna niech trwa.
    #mangowpis #anime wy też się wypowiedzcie #randomanimeshit #filozofia

    źródło: img.memecdn.com

    Oppai czy flat?

    • 9 głosów (18.37%)
      PLOT
    • 40 głosów (81.63%)
      JUSTICE
  •  

    Czyli przez całe życie nie doświadczamy świata zewnętrznego, jedynie bodźce odczuwane w mózgu takie jak słuch, wzrok, węch, dotyk, które równie dobrze mogą popierdalać kabelkami w symulatorze "życia"? A my nie mamy nawet ciała tylko tak się nam wydaje tak?

    Pojebane.

    Dodam że prędkość światła to granica danej zmiennej w algorytmie rzeczywistości, bo nie ma innego wytłumaczenia dlaczego światło popierdala ~300 000 000 m/s.

    #hipotezasymulacji #symulacja #takaprawda #filozofia
    pokaż całość

    źródło: cdn.neow.in

  •  

    O dowodzie ontologicznym cz.1

    Po całkiem długiej przerwie wracamy do intelektualnej onanizacji i tym razem na warsztat ponownie weźmiemy jeden z argumentów teistycznych. Argument szczególny, albowiem po stronie ateistycznej jest on nierzadko wyśmiewany jako bzdurny (co w zasadzie spotyka wszelkie argumenty teistyczne), a po stronie, której winien być orężem, również nie budzi większego entuzjazmu. Mowa o argumencie ontologicznym. I już teraz wypada zaznaczyć, że pojęć argumentu ontologicznego oraz dowodu ontologicznego będę używał zamiennie, nie zważając na utyskiwania, bowiem nasz zwyczaj językowy taką zamienność dopuszcza. Część pierwsza, którą właśnie czytacie, jest swoistym preludium. Tutaj omówię, co wyróżnia dowód ontologiczny na tle innych argumentów; dlaczego powinniśmy mówić raczej o dowodach; z jakiego powodu budził tak wielkie zainteresowanie filozofów. Część druga zawierać będzie już sam argument w formie schematycznej; wyjaśnienie, czemu większość internetowych krytyk jest zwyczajnie nietrafiona oraz przykłady, moim zdaniem, trafnych zarzutów. Znajdzie się tam również pewnie kilka wzmianek o problemach formalnych, zatem będzie jeszcze nudniej, niż mogłoby się to zrazu wydawać.

    Co odróżnia argument ontologiczny od reszty argumentów za istnieniem Boga? Daje się zauważyć, że nazwa argumentu przeważnie wynika z tego, co bierze on za świadectwo boskiej egzystencji. Argument kosmologiczny dowodzi istnienia Boga, powołując się na istnienie lub powstanie Wszechświata; argument z projektu za przesłankę ma podobieństwo wytworów ludzkiego intelektu do wytworów natury lub całego kosmosu; argument moralny czerpie z istnienia uniwersalnych i niezależnych reguł moralnych. Co jest przesłanką dowodu ontologicznego? Zerkając na nazwę, chciałoby się odpowiedzieć ‘istnienie Boga’. W tym momencie ktoś mógłby rzec ‘To przecież prowadzi do kołowości, a to czyniłoby ten argument błędnym. Hurra, już na wstępnie zniszczyliśmy tę próbę gwałcenia logiki!’. Cóż, nie do końca. Pierwszym problemem jest to, że dowodów ontologicznych sformułowano kilka, stąd ciężko o jedną przesłankę, która łączyłaby je wszystkie. Drugą sprawą jest to, że żaden z nich nie zakłada, że Bóg istnieje, a przynajmniej nie robi tego w sposób jawny i widoczny na pierwszy rzut oka. Co w takim razie charakteryzuje argumenty ontologiczne? Otóż wszystkie w mniejszym lub większym stopniu opierają się na analizie tego, co tak naprawdę miałyby znaczyć nasze koncepty i jakie konsekwencje miałyby z nich wynikać. Stąd ich autorzy przeważnie najpierw dumają nad tym, co znaczy być Bogiem; co znaczy być najwspanialszym; co znaczy istnieć etc., a następnie dochodzą do wniosku, że kiedy dostatecznie długo się nad tym zastanowimy, to wyjdzie nam, że Bóg istnieć musi.

    Scharakteryzowaliśmy dowód ontologiczny, ale nadal nie odpowiedzieliśmy na pytanie, czym on różni się od reszty teologicznego towarzystwa. Jednak podpowiedź już padła. Argumenty kosmologiczne, teleologiczne, z projektu etc. łączy to, że opierają się na empirycznych i przygodnych przesłankach. Każdy z nich bierze powszechnie uznany fenomen (choć czasem kontrowersyjnie go przedstawia) i z jego istnienia dedukuje istnienie Stwórcy czy Projektanta. Dowód ontologiczny brzydzi się empirią. Jest to dowód od początku do końca aprioryczny, nieskalany wejrzeniem w świat doświadczenia, a jego ulubione zwierzątka to możliwość i konieczność. I tu zjawia się kolejna sposobność, aby zgładzić tego potwora. Jako wyrzekł hume’owski Kleantes (Dialogi o religii naturalnej):

    Rozpocznę od uwagi, że jest oczywistą niedorzecznością utrzymywać, jakoby faktów dowodzić było można demonstratywnie czy też przy pomocy argumentów a priori. Demonstratywnie da się pokazać to tylko, czego zaprzeczenie implikuje sprzeczność. Nic, co da się jasno pojąć, nie implikuje sprzeczności. Cokolwiek pojmujemy jako istniejące, możemy pojąć również jako nieistniejące.

    Miło byłoby móc dowodzić istnienia, siedząc sobie spokojnie w fotelu. Aprioryzm to tylko zabawa słowami. Nic z niej nie wynika, zatem jest jałowa, a jałowość to właśnie to, co przyciąga filozofów, czyż nie? Być może, lecz wstrzymajmy się chwilę. Metoda a priori mimo wszystko jest stosowana i to stosowana powszechnie. Chcąc ją odrzucić, musielibyśmy odrzucić też matematykę i logikę. Czy jesteśmy gotowi to zrobić w imię Dawkinsa? Nie sądzę. W cytowanym fragmencie Hume popłynął trochę za daleko. Faktycznie, nie można demonstratywnie dowodzić czegoś, co nie wynika ze sprzeczności, a zatem nie jest logicznie konieczne. Mylił się jednak Kleantes, mówiąc, że żaden sąd pokroju ‘x istnieje’ nie jest logicznie konieczny, albowiem jest koniecznie prawdziwe twierdzenie ‘Istnieje liczba pierwsza większa od 8 i mniejsza od 12’. Proponenci dowodu ontologicznego twierdzą, że Bóg pod względem swojego istnienia jest w pewien sposób podobny liczbom – jego egzystencja wynika z jego istoty. Toteż nie tędy droga.

    Zatem jałowość argumentu nie wynika z jego apriorycznego charakteru. Mimo to wydaje się niewyobrażalne, aby mógł on kogokolwiek przekonać do wiary. Dla laika cały dowód to jakieś czary-mary ze słowami i jeśli już jest wierzący, to jest mu on zbędny, jeśli natomiast nie wierzy, nie da się przekonać takim sztuczkom. Wspomniałem jednak, że filozofowie mocno zainteresowali się dowodem ontologicznym. Po części wynika to zapewne z tego, że wszystko, co jałowe, ich przyciąga, lecz byłoby niesprawiedliwie ograniczać tak powody fascynacji. Praktycznie wszyscy zgadzają się, że coś jest nie tak z argumentem, bowiem jak wielokrotnie pokazywano, w podobny sposób do tego, w jaki dowodził boskiej egzystencji św. Anzelm, można dowieść istnienia najwspanialszej wyspy (Gaunilon), nieistnienia Boga (Gasking), a nawet istnienia nieskończenie wielkiej populacji Gwatemalczyków (Plantinga). Łatwo jednak jest wyrzucić popsute urządzenie na śmietnik, trudniej zaś znaleźć przyczynę awarii. Podobnie jest w przypadku tego argumentu. Pokazanie, że można go stosować do dowodzenia absurdów to jedno; wyjaśnić, co jest z nim nie tak – drugie. I to drugie jest znacznie trudniejsze. Pragnę tutaj zaznaczyć, że niestety błyskotliwa refutacja poprzez piaskownicę w wykonaniu Ryszarda Dawkinsa temu zadaniu nie podołała. Swoją drogą błędnie odnosi on kantowską krytykę do argumentu Anzelma, podczas gdy Maniek pisał ją z myślą o argumencie kartezjańskim. Ciężko też kupić historyjkę o tym, jak zagiął kumpli filozofów dowodem na latające świnie, bowiem raczej nikt nie ‘odwoływałby się’ do logiki modalnej w celu refutacji argumentu, który nie byłby w niej sformułowany.

    Na koniec wyjaśnię może, dlaczego pisałem o argumentach ontologicznych. Otóż dowód ontologiczny ma bogatą tradycję zapoczątkowaną przez Anzelma w XI wieku. Stulecia przyniosły nam, oprócz jego dowodu z Proslogionu, między innymi dowody Kartezjusza, Malcolma, Gödla i Plantingi. Co z tego dla nas wynika? Choć wszystkie one są argumentami ontologicznymi, to różnią się od siebie, często w sposób znaczący. Różnią się nie tylko treścią przesłanek, ale i stroną formalną. Argumenty Anzelma i Kartezjusza sformułowano w rachunku predykatów pierwszego rzędu (a raczej w nim są rekonstruowane) i oparte są na dowodzie nie wprost; argumenty Malcolma i Plantingi to modalny rachunek zdań w systemie S5; dowód Gödla to modalny rachunek predykatów trzeciego rzędu. Różnice materialne sprawiają, że często trafna krytyka jednej z wersji będzie nieadekwatna w odniesieniu do innej. Tak jest na przykład ze wspomnianą krytyką Kanta, która nie odnosi się do argumentu Anzelma. Więcej o tym w kolejnej części.

    ***

    Rozbicie wpisu ma oczywiście ułatwić czytanie tym, których po lekturze czterech zdań boli głowa. Część druga pojawi się niedługo (tj. w tym kwartale).

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #filozofia #religia #ateizm
    pokaż całość

    •  

      @shadowboxer:
      Owszem, lecz Leibniz w istocie nie zaproponował nowego argumentu, jedynie zaktualizował argument kartezjański. Z drugiej strony są tacy, którzy twierdzą, że kantowska krytyka mocniej uderza w Leibniza niż Kartezjusza. Inni twierdzą, że w zasadzie Kant 'bił w chochoła':

      ‘Existence,’ we can read Leibniz as saying, is a predicate, but a predicate different in kind from those that constitute the natures of existent things on which natures it supervenes: “When it is said that ‘Adam a sinner exists, ’there must be something in this possible notion, Adam a sinner, on account of which he is said to exist” (Leibniz, “On Contingency,” quoted in Curley 1972, p. 87). A possible Adam and an actual Adam could not, in Leibniz’s view, differ just in that, namely, in that the actual Adam exists.

      Spory interpretacyjne pozostawiam innym.

      Tak czy siak z relewantnego ustępu Proslogionu nie wynika, aby Anzelm traktował istnienie jako określenie w kantowskim rozumieniu, ani że dla Anzelma zdanie 'Bóg istnieje' było zdaniem analitycznym.
      pokaż całość

      +: Croce
    •  

      więc nie muszą argumenty być bezspornie konkluzywne by zaakceptować ich wnioski

      @Djakninn0: Oczywiście, ale z konieczności musza być one konkluzywne dla akceptującego.

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Filozofia nauki, scjentyzm i postmodernizm
    Czym jest nauka, jaka była historia jej powstania i czy ma ona jakieś ograniczenia? Rozmowa o filozoficznych założeniach nauki, scjentyzmie i jego zabobonach oraz o postmodernizmie. Znalezisko: http://lesemerick.com/link/4737329/filozofia-nauki-scjentyzm-i-postmodernizm/

    #nauka #wojnaidei #filozofia #gruparatowaniapoziomu #historia #kultura
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Znudzenie życiem - automatyzm

    Gdy wstaję rano i muszę zrobić wszystkie te czynności poranne to czuję się jak robot, czuję się, że wykonuję tylko schemat działania, że nie daje to ani radości ani niczego, po prostu schemat, jak robot, zrób to, zrób tamto. (Czy zastanawialiście się czy pająki czasami to nie są roboty? Ja mam takie wrażenie, proste schematy i to wszystko) I w życiu dalej też się czuję jak robot, mówi się tyle o wolnej woli, ale ja myślę, że każda decyzja to tylko wynik chemii w mózgu, przekonań oraz tego co się nauczyliśmy za dzieciaka.

    To mi odbiera naturalność życia, to mi odbiera takie bycie - bycie, tak to jest jak się za dużo rzeczy przemyślało, jak to wszystko funkcjonuje, jest to obdarte z naturalności.

    Pomyślcie tylko jak to jest gdy są dzieci. Dzieci są takie jakimi ich stworzyli rodzice, do 6 roku życia to są zbiorem przekonań rodziców, które później tylko są rozwijane, czasem bardziej, czasem nie.

    A w dodatku nasze wybory są praktycznie takie same, każdy na drodze życia przechodzi przez bardzo podobne etapy, które kształtują się w podobny sposób. Takich jak ja są tysiące, takich jak Ty są tysiące.

    #filozofia
    pokaż całość

    •  

      @dupchenie: Fatalizm wypływa z tego co piszesz. Ja polecam coś innego - może nie ufność Bogu tak jak ja zrobiłem i mi to przynosi realne korzyści (samemu ciężko mi w to czasem uwierzyć :D) ale samoobserwację.
      Obserwuj swoje życie, swoje emocje a przede wszystkim wtedy gdy czujesz że masz realny wpływ. Może go po prostu nie zauważasz.
      Ja widzę swój wpływ na innych ludzi - często jest on zupełnie symboliczny ale jest jakiś tam - bo kiedyś powiedziałem coś śmiesznego na przykład i z tym się będę im kojarzył na przykład.

      Albo obserwuj jak reagujesz w pewnych sytuacjach i dlaczego robisz tak a nie inaczej.
      Analizuj ciągi przyczynowo-skutkowe które prowadzą do określonych sytuacji. Nawet pierdoły czasem okazują mieć wielkie znaczenie bo się do kogoś uśmiechnąłeś albo powiedziałeś coś komuś co nakręciło drugą osobę do rozmowy.

      Fatalizm jest kiepską filozofią życiową - bo nie zostawia pola manewru, to trochę tak jakbyś stał autem w korku. Ani do przodu ani do tyłu. Może więc czas wysiąść z tego pojazdu i przejść się na piechotę ;-) (jak w tym filmie z Michaelem Douglasem hehe)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Eskapizm (ang. escapism od escape „ucieczka”) oznacza ucieczkę od problemów związanych z życiem społecznym, codziennością i rzeczywistością w świat iluzji i wyobrażeń.

    #przegryw #psychologia #filozofia

    źródło: gethinoliver.com

    +: barszcz1234, Nhx-pexale +8 innych
  •  

    O teizmie i ateizmie wie prawie każdy. Niektórzy wiedzą również, czym jest agnostycyzm, choć okazuje się, że stanowisko to nie ma zbyt wiele wspólnego z dwoma, które wymieniłem wcześniej. A czym jest deizm, panteizm czy panenteizm? I dlaczego komunizm można uznać za religię? O tym wszystkim w dzisiejszym odcinku przybornika filozoficznego, w którym omawiam, jakie stanowisko można zająć przy odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga. Zero argumentowania za i przeciw (choć zbieram się, żeby i o nich opowiedzieć). Na razie szykuję grunt pod tę niełatwą debatę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #religia #filozofia #ateizm #youtube #tworczoscwlasna no i fani #bekazkatoli też coś tutaj znajdą
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: klaudiaqwe, Lazarus-nb- +10 innych
    •  

      @JackTheDevil90:

      Wymieniasz wiele elementów w definicji King Konga które druga strona może podważać, więc ciągle mowa o tym "podnoszeniu poprzeczki" związanego z niezbyt ścisłą definicją. Jednak wystarczy spojrzeć na przypadek (na to chciałem bardziej nakierować) w którym obie strony uznają, że myślą o tym samym King Kongu i o tym samym Pałacu Kultury i Nauki i nie dochodzi tutaj między nimi do sporu w tej kwestii, więc nie ma podnoszenia poprzeczki. Różnica między nimi jest jedynie taka, że jedna osoba zakłada, że King Kong istnieje w konkretnym miejscu i czasie, druga nie. Możliwość wykazania nieistnienia jak najbardziej istnieje, dlatego nie można powiedzieć, że "udowodnienie nieistnienia jest niemożliwa" (jeśli jest możliwa przynajmniej w jednym przypadku). pokaż całość

      +: Croce
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    For Margaret

    Saul Kripke, Naming and Necessity, 1980

    pokaż spoiler Jak powszechnie wiadomo filozofia polega na wklejaniu cytatów.


    #filozofia #cytatywielkichludzi #gruparatowaniapoziomu

  •  
    JulianOchocki

    +14

    Dezyderata

    Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.

    O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
    Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.
    Unikaj głośnych i napastliwych - są udręką ducha.
    Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

    Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości.
    Wykonaj swą pracę z sercem - jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz
    w zmiennych kolejach losu.
    Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
    Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów
    i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

    Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
    Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
    Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

    Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
    Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
    Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
    Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.
    I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie - wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.

    Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje,
    czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
    Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
    Bądź pogodny. Dąż do szczęścia.

    Max Ehrmann - napisane w 1927 r.

    #poezja #gruparatowaniapoziomu #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Rozważ, jak trudno jest zmienić siebie, a zrozumiesz, jak znikome masz szanse zmienić innych.
    ~Voltaire
    #filozofia #cytatywielkichludzi #psychologia

  •  

    @rzuberbozy - bo najwyraźniej dałeś mnie na czarno xDD
    @Ofacet

    Problem z antifą nie polega na tym, że walczy z faszyzmem, lecz na tym, że pojęcie to rozszerza w sposób nieuprawniony na podmioty, które z faszyzmem w ścisłym tego słowa znaczeniu nie mają nic wspólnego, np. liberałowie, konserwatyści, patrioci (nie mylić z narodowcami) i z tego swojego obiektywnie nieuprawnionego rozszerzenia wywodzi dla samej siebie prawo do zwalcznia bytności ww. w przestrzeni publicznej (zabieranie platformy - blokowanie mówców na uczelniach, atakowanie legalnym marszy) lub nawet do fizycznej agresji.

    #antykapitalizm #neuropa #4konserwy #filozofia #antifa #libertarianizm #film #anarchizm
    pokaż całość

  •  

    Profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
    - Lubisz zupy?
    - Tak, panie profesorze.
    - Czyli wiesz, czym jest zupa.
    - Oczywiście.
    - Czy zupy są dobre?
    - Naturalnie, że są dobre.
    - A czy zupą jest kisiel? Czy zupa może być mleczna?
    - Tak.
    - A Ty - uważasz, że zupą jest wszystko, co ugotowane jako wywar?
    - Według Wikipedii tak.
    Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
    - Ach tak, Wikipedia!
    A po chwili zastanowienia dodaje:
    - Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że masz wywar z warzyw i mięsa. Dodajesz tam spodnie, kamienie i trociny. Czy to będzie zupa?
    - Oczywiście, że nie, panie profesorze.
    - Więc zupa to coś innego niż wywar z dodatkami!
    - Myślę, że nie można tego tak ująć.
    - Ale dlaczego nie? Przecież taka definicja jest na Wikipedii.
    Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej:
    - Nie pomaga, prawda? Mój brat był moderatorem Wikipedii i zmarł ze zgryzoty nie mogąc zdefiniować zupy.
    Student nadal milczy, więc profesor dodaje
    - Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
    Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk barszczu.
    - Zacznijmy od początku chłopcze. Czy mleko jest potrawą?
    - No nie... nie jest.
    - A czy gdy dodasz tam płatki to jest to potrawa?
    Bez chwili wahania student odpowiada
    - Tak.
    - To od czego zależy bycie potrawą?
    Student aż drgnął:
    - Od sposobu przygotowania...
    - No właśnie. Zatem to dodanie platkow czyni potrawą. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zupa owocowa?
    - Istnieje panie profesorze ...
    - Czyli zupa owocowa jest obecna we Wszechświecie. A to przecież dodanie makaronu tworzy, przez analogię z płatkami, zupę, prawda?
    - Prawda.
    - Więc spaghetti z sosem jest zupą? Skoro dodanie płatków do ciepłego mleka czyni zupę, to dodanie makaronu do zupy również! A skoro dodanie makaronu do kompotu czyni zupę, to zgodnie z regułami logiki także i dodanie go do sosu pomidorowego czyni zupę.
    Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
    - A czy istnieją gulasze, budynie, kisiele? Te wszystkie potrawy, które pojawiają się w otaczającym nas świecie i przypominają zupy nimi nie będąc?
    Student drżącym głosem odpowiada
    - Występują.
    - A czy są zupami?
    W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
    - Jeśli nie, to dlaczego?
    Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
    - Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
    - Czy wierzysz w jedyną słuszną definicję zupy, czyli przez wyliczenie?
    - Nie panie profesorze, nie wierzę.
    Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora. Starszy człowiek zwraca się do studenta:
    - Ahh, to może zaproponujesz coś lepszego?
    - zupa nie ma definicji szczerze.
    Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
    - Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
    - Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
    Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
    - Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
    - Założenia pańskich rozważań opierają się na nieprawidłowym używaniu języka- wyjaśnia student. Uważa Pan, że istnieją definicje wszystkich używanych przez nas zwrotów przez podanie warunków koniecznych i wystarczających bycia czymś. Między słowami zachodzą podobieństwa takie, jak podobieństwa między członkami rodziny. Członkowie rodziny nie mają jednej cechy ich wyróżniającej. Są to luźno powiązane zbiory cech, niemożliwe do zdefiniowania.
    Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
    - Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali.
    - Czy ktokolwiek z was potrafi zdefiniować grę?
    Audytorium wybucha śmiechem.
    -Czy ktokolwiek z Was potrafi podać jedną cechę, która łączy wszystkie gry?
    W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
    - Wygląda na to, że musimy spojrzeć, jak używamy języka mówiąc o grach..........
    A zatem przyznaje pan, że pewne definicje nie istnieją, a co więcej - słowa, których nie da się zdefiniować stanowią niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak wspólną cecha wszystkich zup?
    Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi:
    -Bycie elementem zbioru teoriomnogosciowego zup zdefiniowanego przez wyliczenie...
    -A co decyduje o przyporządkowaniu do tego zbioru? Arbitralna decyzja pana profesora? Jeśli bycie zupą to należenie do zbioru zup, a warunkiem należenia do zbioru zup jest należenie do tego zbioru, to czy to rozumowanie nie jest nieco koliste?
    Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.
    Tym studentem był późny Ludwig Wittgenstein.

    #pasta #filozofia #zupa #heheszki
    pokaż całość

  •  

    „The Philosophy of Antifa” Olly’ego z kanału Philosophy Tube to niezwykle obszerny i kompleksowy materiał o antyfaszyzmie, opisujący Antifę nie tyle pod kątem jej dzisiejszych, czy historycznych działań, ale całego stojącego za nią uzasadnienia, wewnętrznej logiki stosowanych przez nią praktyk i dążeń. Nie jest to też jednak filozoficzny traktat stworzony w niezrozumiałym żargonie; Olly mówi w sposób jasny i precyzyjny o myśli antyfaszystowskiej, o wolności słowa i jej granicach, czy o stosowaniu przemocy w polityce.

    Dla ludzi dla których temat Antify jest obcy, jest to prawdopodobnie najlepsze istniejące wprowadzenie do zagadnienia od strony teoretycznej; wyjaśnia częste wątpliwości i nieporozumienia, prostuje przekłamania, przedstawia kontekst jej działań. Dla samych lewicowców i antyfaszystek_ów jest to piękna lekcja argumentacji, zarówno od strony treści oraz możliwych kontrargumentów jak i formy w jakiej Olly tę treść przedstawia. Od dzisiaj, dzięki Kolektywowi Samizdat „The Philosophy of Antifa” jest dostępne z polskimi napisami, oglądajcie i rozpowszechniajcie!

    http://alterkino.net/antyfaszyzm/filzofia-antify/

    #antykapitalizm #neuropa #4konserwy #filozofia #antifa #libertarianizm #film #anarchizm
    pokaż całość

  •  

    1 555 - 1 = 1 554

    Tytuł: Rozmyślania
    Autor: Marek Aureliusz
    Gatunek: Filzoficzna
    ★★★★★★★★★☆

    Jedna z lepszych książek jakie ostatnio czytałem. Stoicyzm Marka Aureliusza przypadł mi bardziej do gustu niż dydaktyczne wykłady Seneki. Jest w nim więcej niepewności i tytułowych rozmyślań. Treść książki jest rzekomo kierowana do jego syna Kommodusa, jeżeli to prawda to nie za bardzo przyniosło to zamierzony skutek xD
    Moim zdaniem pozycja obowiązkowa dla każdego.
    „Stoisz prosty lub cię prostują”

    #bookmeter #filozofia
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Takie w sumie całkowicie poważne pytanie dla wierzących: czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że centralnym i najważniejszym punktem Eucharystii jest akt kanibalizmu? Jak się z tym czujecie? Ja kiedyś zadałem to pytanie wierzącym koleżankom i w sumie stwierdziły, że nigdy o tym nie myślały i że nie wiedzą co powiedzieć.

    W sensie, to nie jest oskarżenie (bo w końcu jeśli wierzyć Biblii, Jezus sam pozwolił, żeby go sobie szamać więc moralnie to obojętne), ani nawet trolling, po prostu dla mnie to trochę przerażające. Wyobraziłem sobie, że jestem misjonarzem i muszę wytłumaczyć takiemu jakiemuś tubylcowi na czym polega moja wiara i co tam jest najważniejsze no i wychodzi, że centralnym punktem naszych obrządków jest moment, w którym pożeramy rytualnie ciało naszego boga i popijamy krwią.

    Dla niezorientowanych, dogmat o transsubstancjacji mówi, że w czasie Eucharystii dokonuje się CUD PRZEMIENIENIA i że ten opłatek FAKTYCZNIE zmienia się w ciało Chrystusa a wino FAKTYCZNIE zmienia się w krew. Czyli nie da się z tego jakoś wybrnąć że TO METAFORA, że TO NIE TO MIELI NA MYŚLI.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Transsubstancjacja

    http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm
    Katechizm Kościoła Katolickiego: (podkreślenienie moje) "1413 Przez konsekrację dokonuje się przeistoczenie (transsubstantiatio) chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Pod konsekrowanymi postaciami chleba i wina jest obecny żywy i chwalebny Chrystus w sposób prawdziwy, rzeczywisty i substancjalny, z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem 230 ."

    Kanony o sakramencie świętej Eucharystii: "Kanon 2. Gdyby ktoś mówił, że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii pozostaje substancja chleba i wina wraz z ciałem i krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa, i przeczył tej przedziwnej i jedynej w swoim rodzaju przemianie całej substancji chleba w ciało i całej substancji wina w krew, z zachowaniem jedynie postaci chleba i wina, przemianie, którą Kościół katolicki bardzo trafnie nazywa przeistoczeniem – niech będzie wyklęty"

    Komunia święta = akt kanibalistyczny WEDŁUG DOGMATÓW KOŚCIOŁA. W sensie podkreślam, to nie chodzi o to, że HAHA JA TERAZ WYŚMIEWAM WIERZĄCYCH, JAKIE GŁUPKI CZCZĄ CIEŚLĘ ZOMBIE COŚTAM COŚTAM. To Kościół sam z siebie to wymyślił. Dla mnie to jednak mocno dziwaczne.

    #religia #bekazkatoli #bekazateistow #naukowcywiary #filozofia #ateizm #katolicyzm
    pokaż całość

  •  

    Zgłębiając tajniki teorii "Wielkiego Wybuchu" doszedłem do wniosku, że sami naukowcy zajmujący się tematem podkreślają, że żadnego wybuchu nie było. Powszechnie nauka odrzuca istnienie siły sprawczej, która miała by stać za pojawieniem się zaczątków naszego Wszechświata. Jednakże biorąc pod uwagę fakt istnienia nierozerwalnych związków przyczynowo-skutkowych trudno jest sądzić, że Wszechświat mógłby powstać nie tyle z niczego, co bez żadnej konkretnej przyczyny. To, że cokolwiek pojawiło się w naszej rzeczywistości jest konsekwencją. Nie wiemy natomiast co jest przyczyną tej konsekwencji, która powołała nas do życia. Kiedyś dokopałem się do teorii, że próżnia zeszła z wyższego poziomu energetycznego, a z energii, która uwolniła się w wyniku tego przeobrażenia powstał nasz Wszechświat. Co jednak sprawiło, że doszło do takiego przeobrażenia. Przecież w układach otwartych nie obowiązuje zasada zachowania energii więc jak dla mnie nie ma to absolutnie żadnego sensu. Inna teoria mówi o tym, że nicość się podzieliła na materię i antymaterię w myśl równania 0 = -1 +1. Problem w tym, że to równanie w naszej rzeczywistości jest nierównością. Gdyby istniało tyle samo materii co antymaterii to po anihilacji jednych i drugich cząstek nie zostało by nic więc nasz Wszechświat nie mógł by powstać. Nie znam konkretnej przyczyny powstania wszechświata ale sądzę, że wiem w jaki sposób mogło dojść do pojawienia się plazmy kwarkowo-gluonowej. Energia się tu po prostu pojawiła, przeniknęła do świata, który przedtem był jej całkowicie pozbawiony. Taki sposób przenikania można porównać z przechodzeniem przez ściany lub przenikaniem wody do wnętrza komórki przez błonę komórkową. Tutaj dochodzimy do bardzo ważnego momentu tych rozważań, bo skoro coś się pojawia w naszej rzeczywistości to znaczy, że nie bierze się znikąd. Pole JET to jedynie robocza nazwa opisywanego przeze mnie zjawiska, ale wychodzi na to, że mamy tu do czynienia z przenikaniem cząstek materii do innego wymiaru. Uważam, że odbywa się to na podobnej zasadzie jak przenikanie światła przez obiekty transparentne. Porównując to do świata komputerowych programów graficznych mamy tu do czynienia z warstwami. Nasz świat powstał z połączenia ze sobą warstwy zawierającej energię i warstwy jej nie posiadającej. Stało się tak dlatego, że nie było innej możliwości. Gdy powstaje możliwość istnienia jakiegoś zmaterializowanego w naszej rzeczywistości obiektu w dwóch lub więcej stanach to wtedy zaczynają one przenikać do innej warstwy (wymiaru), który nazwałem polem JET. Wynika z tego, że istnieje tylko to co zostało jasno określone, a to co zostało niedoprecyzowane zaczyna znikać.

    Uważam, że nie ma możliwości aby powstało lub istniało coś bez przyczyny swojej egzystencji. To przyczyna określa byt lub niebyt materii, która tworzy nasze ciała. Prawa Fizyki, które znamy i zauważamy wynikają właśnie z takiej, określającej ich zakres przyczyny.

    #fizyka #nauka #przemyslenia #gruparatowaniapoziomu #filozofia
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Co mówił Sokrates po pijaku?

    1 stycznia każdego roku świętujemy "Dzień Domeny Publicznej", czyli wygaśnięcie majątkowych praw autorskich pisarzy zmarłych (rocznikowo) 71 lat wcześniej. W tym roku "uwolniono" dzieła m. in. Władysława Witwickiego (1878-1948), polskiego psychologa i legendarnego tłumacza dzieł Platona.

    Z tej okazji "Wolne Lektury" upubliczniły dzisiaj "Ucztę" Platona (ok. 385–370 p. n. e.). W formie darmowego ebooka - tu.

    "Uczta" to nie tylko dialog filozoficzny, ale też arcydzieło literatury światowej (no i ten temat - natura miłości ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Na zachętę, żeby zwalczyć efekt "Platon? Ojezu" jeden z początkowych fragmentów, gdzie biesiadnicy dzień po ostrej popijawie żartobliwie ustalają, że tego dnia nieco odpuszczą i zajmą się raczej filozofią (dobra rada na Nowy Rok, BTW):

    — Dobrze, moi panowie, ale jakby to można sobie ułatwić to picie? Co do mnie, to powiadam wam, że doprawdy bardzo mi jest niedobrze z tego wczorajszego pijaństwa i pragnąłbym jakiegoś odświeżenia. A myślę, że i niejeden z was także. Byliście przecież wczoraj. Pomyślcie więc, jakim by też sposobem można pić możliwie lekko.

    Więc Arystofanes na to:

    — To, naprawdę, Pauzaniaszu, dobrze mówisz; to, żeby sobie na każdy sposób urządzić jakąś ulgę w tym pijaństwie, bo i mnie dziś cięży łeb; wczoram pił — dzisiem kiep!

    Kiedy ich usłyszał Eryksimachos, syn Akumenosa: — Istotnie, powiada, pięknie mówicie, ale jedno tylko jeszcze chciałbym od was usłyszeć: jak się zapatruje na właściwy stopień picia Agaton.

    — Niedużo — powiada Agaton — i ja tam dziś wypić potrafię.

    — A to by dla nas było jak znalazł, dla mnie, dla Arystodema i Fajdrosa, i tych tutaj, gdybyście dziś dali pokój, wy, którzy najlepiej umiecie pić: bo my tam nigdy tego nie umiemy. No, Sokratesa wyjmuję z rozważań; on potrafi i jedno, i drugie, tak że jemu to nie zrobi różnicy, cokolwiek byśmy robili.

    (...) Po tych słowach wszyscy się zgodzili, żeby nie robić na tym zebraniu wielkiej pijatyki, ale tak sobie pić, aby było przyjemnie.

    PS: Oczywiście "Uczta" jest dziełem wymagającym i wielowarstwowym, ale bardzo "odpłacającym" za wysiłek, jak na Platona przystało. W lekturze przyda się komentarz, ja tradycyjnie polecam mini-wykłady prof. Sadlera, niestety po angielsku (komentarze do "Uczty" są na pozycjach 34-55 playlisty). Najlepiej przeczytać, wysłuchać wykładów, i przeczytać znowu. Witwicki z tego co pamiętam też pisał zawsze obszerny wstęp i posłowie.

    PS2: Czy to dobry sposób, żeby zacząć amatorską przygodę z filozofią? Jedni, np. wspomniany wyżej Sadler powiedzą, że tak, ważne tylko, by zacząć od prostszych tekstów. Inni doradzą raczej wcześniejszą lekturę jakiejś zbiorczej historii filozofii, żeby mieć ogólny obraz. To pewnie dobry pomysł, niemniej "Uczty" jako dzieła na pograniczu filozofii i literatury raczej te ograniczenia nie dotyczą.

    #ksiazki #ebooki #kindle #alkohol #filozofia #literatura #gruparatowaniapoziomu #platon
    pokaż całość

    źródło: artchateau.com

  •  

    #filozofia #cioran #depresja #radio #samobojstwo

    Teatr polskiego radia. Emil Cioran - Z życia permanentnego samobójcy.

    źródło: youtu.be

  •  

    Niepojęta skuteczność matematyki w naukach przyrodniczych, Eugene Wigner

    Stosowność języka matematyki do formułowania praw fizyki jest cudownym darem, którego ani nie rozumiemy, ani nań nie zasługujemy. Powinniśmy być za niego wdzięczni i mieć nadzieję, że pozostanie on w mocy w przyszłych badaniach, oraz że rozszerzy się on, lepiej lub gorzej, dla naszej przyjemności a może też dla naszego zmieszania, na szerokie gałęzie wiedzy.

    Znakomity artykuł z przełomu lat 50. i 60., oddający uczucia i pobudki dużej części fizyków teoretyków. Mnie też zawsze fakt, że cokolwiek można policzyć i to jako ogólne prawo, raz na zawsze, nie jednorazowo, ciągnął do fizyki bardziej niż jakiekolwiek doświadczenie. Doświadczenia to cienie, opis matematyczny to idee.

    pokaż spoiler Łudzę się, że uda się sprowokować tu jakąś sensowną dyskusję na ten temat.


    #fizyka #matematyka #filozofia #nauka
    pokaż całość

    •  

      @JurgenKaczowka: Nie, przeczytam w wolnej chwili.
      @boiledturtle: @Ilmarinen: Moim zdaniem częściowo tworzymy, częściowo odkrywamy. Trudno wobec takiej skuteczności uwierzyć w to, że to tylko wytwór umysłu. Ale może być też tak, że jeden element rzeczywistości ma wiele możliwych opisów matematycznych, a my trafiamy na któryś, błędnie przekonani, że to niesamowity cud, albo że struktura rzeczywistości zawiera jakieś inherentne i nienaruszalne jądro, a my dobudowujemy sobie nasze matematyczne "wynalazki", które dają opis zgodny z obserwacjami, i takich efektywnych opisów jest nieskończenie wiele. Pewnie trzeba by się wznieść poziom wyżej i rozstrzygać to przy pomocy języka à la teoria kategorii. pokaż całość

      +: Fake_R
    •  

      "By było to możliwe, prawa przyrody muszą być wcześniej sformułowane w języku matematyki, by być obiektem dla użytku matematyki stosowanej."

      @Clermont: A może to ludzki umysł złudnie doszedł do takiego wrażenia (nie da się ukryć, że przez potwierdzalność użycia języka matematyki do opisu przyrody), iż przyroda musi być sformułowana w języku matematyki? Może jest inny język, nie do wyobrażenia dla ludzi poprzez nasze widzenie świata, który umożliwia dojście do tego samego albo nawet głębszego rozumowania?

      "Trudno jest uniknąć wrażenia, że stajemy tu wobec cudu, zupełnie porównywalnego w swej uderzającej naturze z cudem polegającym na tym, że ludzki umysł może wiązać razem tysiące argumentów bez wpadania w sprzeczności, lub z dwoma cudami: istnieniem praw przyrody i zdolnością umysłu ludzkiego do przepowiadania ich."

      Czy jednak ludzki umysł nie stanie w końcu przed problemem, nazwałbym to, "granicy postrzegalności" tj. czy istnieje jakaś granica dla rozumienia ludzkiego, której się nie da przeskoczyć? Czy może ta granica jest nieskończona? A jeślibyłaby nieskończona to równie dobrze czemu nie jesteśmy nieśmiertelni? Trochę odpływam już za bardzo w strone filozofii ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jednakże chodzi mi o to, że fizyka nie lubi nieskończoności, choć póki co nie wyklucza. A skoro nie lubi to w mojej opinii może zaistnieć moment graniczny również dla umysłu ludzkiego, który jest swego rodzju "układem fizycznym".( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Wydaje mi się, że niektóre teorie fizyczne - w szególności tzw. teorie wszystkiego - używają coraz trudniejszego aparatu matematycznego, który wydaje się, że jest składny i poprawny matematycznie, a nie opisuje (może kiedyś będzie) jednak praw przyrody? Albo tworzone są pewne składniki fizyczno-matematyczne tłumaczące pewne zjawiska fizyczne - np. długość Plancka, w której dzieją się wręcz niewyobrażalne rzeczy wg. teorii PGK?

      Czasem odnoszę takie wrażenie, że matematyka jest pięknym opisem i skutecznym opisem przyrody, aczkolwiek w mojej opinii to fizyka tworzy matematykę, a nie na odwrót. To, że matematyka jest niezbędna przy opisie przyrody to fakt niezaprzeczalny lecz czy gdyby nie zwykła intuicja ludzka, choćby w przypadku Faradaya lub Einsteina, to czy mielibyśmy pewne idee fizyczne?

      "Doświadczenia to cienie, opis matematyczny to idee."

      Zmieniłbym to na: Doświadczenia to cienie, opis matematyczny to odbicie, a ideami są prawa przyrody.

      W moim przekonaniu matematyka bez fizyki nie istnieje. Natomiast fizyka bez matematyki jak najbardziej lecz bez matematyki nie da się jej opisać.

      Trochę mogłem przesadzić gdzieniegdzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #werdicontent #buddyzm #filozofia

    Wrzucam spolszczony wywiad z Thomasem Metzingerem, współczesnym myślicielem który stoi najbliżej mojego serduszka i móżdżka. Tematem rozmowy jest bliski buddystom: mit świadomego "ja".

    Trochę #antynatalizm dlatego, że pan Metzinger zwraca dużą uwagę na potrzebę minimalizacji cierpienia. pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @paul772

      Ale fala elektromagnetyczna istnieje i to jest to co odbieramy. Kolor jest jedynie indywidualną interpretacją.

      No i o to chodzi Metzingerowi. Mózg tworzy wirtualną rzeczywistość, nadaje obiektom właściwości których one same w sobie nie mają.

      np. barwa czerwona to "Zakres światła czerwonego ma długość fali od ok. 630 do ok. 780 nm " . Czyli barwa czerwona istnieje - to jest zakres.

      Tylko to nie jest barwa, obiekt sam w sobie nie ma takiej właściwości jak kolor. To robota naszego mózgu. Jeśli uważasz inaczej to proponuję napisać list do profesora Metzingera i napisać mu, że jest debilem XD.
      pokaż całość

    •  

      @Werdandi: no tak, to jest interpretacja naszego mózgu. I nikt kto uwazał w szkole nigdy nie miał co do tego wątpliwości :D

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Paradoks kłamcy (pozbawiony historycznych kontekstów) brzmi następująco: Pewien człowiek twierdzi: „ja teraz kłamię”. Jeśli zadamy sobie pytanie, czy jest on kłamcą czy też twierdzi prawdę dojdziemy niechybnie do sprzeczności. Jeśli kłamie, to stwierdzając „ja teraz kłamię” wypowiada prawdę, a więc nie jest kłamcą. Jeśli natomiast twierdzi prawdę, to znaczy, że kłamie, bo to oznacza wypowiadane przez niego zdanie.

    źródło: Wikipedia

    Nie ma paradoksów, są tylko ludzie, którzy nie rozumieją zasad logiki. To są najprostsze zadania matematyczne na poziomie gimnazjum.

    T - prawda

    F - fałsz

    T =/= F

    jeżeli założymy, że ktoś jest kłamcą to zbiór jego wypowiedzi powinien wyglądać następująco A = {F, F, F, F, F}
    jeżeli ten ktoś przyzna się do tego, że kłamie to mamy już do czynienia z B = {F, F, F, F, T}

    A =/= B

    Mamy tu do czynienia z dwiema różnymi liczbami, dwoma różnymi zbiorami czy jakkolwiek byśmy sobie tego nie określili.

    Poza tym kłamcy z reguły mieszają fałsz i prawdę aby było trudniej wykryć, że kłamią. Wtedy można oznać, że A i B są równoważne F ponieważ w jednym i drugim zbiorze przeważają F.

    To samo tyczy się paradoksu wszechmocy. Bóg może stworzyć Ziemię i człowieka, którym się stanie i w osobie tego człowieka nie jest w stanie podnieść kamienia (dajmy na to, że Ziemia to taki duży kamień), który stworzył.

    Każdy paradoks to zapętlenie związane z błędnym sposobem przetwarzania danych czy też ich niewłaściwą interpretacją. Zdolność do rdzenia sobie z takimi problemami potocznie nazywamy zdrowym rozsądkiem więc nie może być tu mowy o żadnym paradoksie.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks

    #paradoks #filozofia #przemyslenia #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: i.wpimg.pl

  •  

    Sny potrafią być takie słodkie i pyszne jak najlepsze przysmaki. Kiedy sen ułoży się w idealny sposób i wszystkie postaci jak w zegarku realizują scenariusz marzeń, wtedy symulacja szczęścia sięga zenitu. Nie dzieje się to często ale kiedy się to dzieje, jest to znakomita symulacja do której nie można porównać niczego innego. Ani filmów, ani książek, ani życia na jawie. To jest coś skrojonego na indywidualną miarę, dopasowane do tego człowieka, który to śni i tylko dla niego. Takie senne doświadczenie jest bardzo odświeżające. Ale tylko przy odpowiednim zrozumieniu własnego życia, do którego trzeba wrócić po takiej sennej sielance. Jeśli nie ma się w sobie tego typu zrozumienia to szuka się jak najszybszej okazji aby powrócić do krainy snu. A przynajmniej okazji do oderwania się od życia na jawie, do choćby oberwania kowadłem w głowę aby niczym postać z kreskówki zobaczyć gwiazdy dookoła. Gwiazdy, które zasłonią rzeczywistość.

    #vigorowicz #filozofia #heheszki #psychologia #rozkminy
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #filozofia

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:2,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,1:1,0:1

Archiwum tagów