From that day on, if I was going somewhere, I was running!

  •  

    #coolstory #truestory #wroclaw #torun #logikarozowychpaskow

    Lubię tu czytać historie Mirków, szczególnie tych, którzy mają talent do ich opowiedzenia.
    Ja też – jak każdy zresztą – mam kilka takich historii, ale wydaje mi się, że nie umiem tak ciekawie ich opisać. Ale spróbuję dziś jedną o tym, jak byłem świadkiem osiedlowej stłuczki i sprawczyni nie do końca chciała ponieść za to konsekwencje.

    To było w letnie popołudnie chyba dwa lata temu. Wracałem z żoną ze spaceru i przechodziliśmy obok biedronki, kiedy widzę jak BMW 5 wyjeżdżając na wstecznym, całym impetem uderza w tylne drzwi samochodu zaparkowanego po przeciwnej stronie ulicy wzdłuż chodnika. Huk był donośny, wszystkie głowy tych, którzy byli w pobliżu skierowały się w tamtą stronę.

    Ja byłem jakieś 20 metrów od zdarzenia i widziałem wszystko jak na tacy. Za kierownicą siedziała młoda, odpicowana typiara, a obok niej, sądząc po wyglądzie, jej matka. Kobietę za kierownicą na sekundę zamurowało, ale zaraz potem pisk opon i rusza - widać bez zamiaru wyjaśnienia sytuacji. A że ruszyła w moim kierunku, to wybiegłem na ulicę tak, żeby mieć z nią kontakt wzrokowy, palcem wskazując na tablice rejestracyjne, tak żeby miała świadomość, że jej plan już od początku nie jest doskonały. Moja żona już do mnie mówi, żebym się nie mieszał (bo np. zawsze trąbie jak ktoś przede mną z auta peta wyrzuci mi pod koła i że się proszę o uszczerbek na zdrowiu), ale w tym przypadku mogłem jedynie zapamiętać dane samochodu.

    BMW było na wrocławskich blachach, a rzecz miała miejsce w Toruniu. Na ulicy raczej nie było kamer, Biedronka ta nie ma typowego placu parkingowego, tylko kilkanaście miejsc w poprzek chodnika, więc tam monitoring pewnie też by niczego nie objął. Czyli pewnie uszłoby jej to na sucho.

    Ja zapamiętałem numery, ale nie miałem ze sobą nawet telefonu, więc powtarzałem go sobie w głowie, żeby gdzieś go zapisać. Wpadam do Biedy, przy kasie babka dała mi długopis i na świstku paragonu napisałem, że samochód ma wgniecione drzwi, że mogę być świadkiem w razie czego, podałem swój numer telefonu i numery rejestracyjne BMW. Chciałem włożyć za wycieraczkę uszkodzonego samochodu i na tym skończyć swoją rolę.

    Wychodzę ze sklepu, przechodzę przez ulicę, żeby wsunąć kartę za wycieraczkę i wtem widzę, że podjeżdża typiara w BMW. Uchyla szybę i skruszona mówi, że się zestresowała, że nie poczuła, że w coś uderzyła (a stuknięte auto aż się całe zatrzęsło) i że poczeka na właściciela samochodu, aż się pojawi. Ja mówię, że ok, że proszę w takim razie załatwić sprawę jak należy i odchodzę.

    Jednak baba zamiast zaparkować w tym samym miejscu, z którego uderzyła w samochód (a było jeszcze niezajęte), to zaparkowała jakieś 50 metrów dalej tak, żeby najwyżej odprowadzić odjeżdżające auto wzrokiem i mieć pewność, że jej się upiecze. Myślę sobie „oooo ty…!” Żonie powiedziałem, że jednak zostanę i sprawdzę czy faktycznie podejdzie do uszkodzonego auta, jak się pojawi właściciel, bo przecież widać, że chyba nie bardzo ma ochotę.

    Nie miałem jak stanąć, żeby baby z BMW mnie nie widziały, więc udałem, że odchodzę, ale zaraz po skręcie z ulicy pobiegłem jak najszybciej na około kilku budynków, żeby znaleźć się po przeciwnej stronie całej sytuacji i tak żeby ta cwana typiara z jej matką myślały, że nadal mają jakiś plan, żeby się wywinąć z odpowiedzialności.

    Wchodzę z drugiej strony na ulicę zdarzenia i widzę, że przy uderzonym Citroenie C3 są już właściciele. Babcia i dziadek. Babcia już siedzi w środku, a dziadek zapakował siatki do bagażnika i siada za kierownicą. Miałem jakieś 100 metrów do nich, więc bez chwili namysłu startuję w ich kierunku jak Maurice Greene na dopingu.

    Miałem na sobie czapkę bejsbolówkę i bluzę z kapturem, więc mogłem wyglądać jak złodziejaszek.
    Podbiegam zdyszany do auta od strony pasażera i pukam w szybkę, żeby otworzyli. Babcię faktycznie przestraszyłem, dziadek chciał ruszać, bo miał już odpalony silnik, ale uchylił szybę, więc szybko powiedziałem, żeby nie odjeżdżał, bo ma uderzone tylne drzwi, bo ktoś mu wjechał.

    Na szczęście starszy gość wyszedł i już kątem oka widzę jak leci w naszym kierunku typiara z BMW.
    Więc zanim ona jeszcze zdążyła się odezwać, powiedziałem tylko, że byłem świadkiem zdarzenia, ale widzę, że biegnie sprawczyni, więc już Państwa w tym momencie zostawiam. Dziadek tylko zobaczył, że faktycznie ma walnięte drzwi i to nie lekko, a laska jak podbiegła, to tylko z głupią miną zaczęła gadać, że faktycznie uderzyła i dalej już nie słuchałem. Dziadek nie był w stanie nic jeszcze powiedzieć, bo widać było, że nadal składał fakty w całość.

    Ja już wiedząc, że jednak wszystko zakończy się tak jak powinno było od początku, mogłem udać się w kierunku domu. Duma rozepchała mnie od środka jak mało kiedy, więc szedłem kilkanaście centymetrów ponad chodnikami. Mijam zaparkowane opodal BMW i tu wyskakuje do mnie matka typiary i rzuca do mnie pogardliwie:

    - Ulżyło ci?

    Ja udając, że jej nie zauważyłem, po chwili odwracam tylko głowę i mówię do niej TYM głosem.
    pokaż całość

    •  

      @ManWithOutNick: #tldr Chciała uciec z miejsca stłuczki, ale mnie widziała jak zapamiętuję jej numery. Cofnęła się, ale i tak stanęła daleko od uszkodzonego przez nią auta, żeby mieć pewność, że właściciel odjedzie, a ona nie poniesie konsekwencji. Dopilnowałem, żeby cwana typiara jednak musiała odpowiedzieć za szkody.

    •  

      @pitterka: To nie dziadków rycerze ratują :-) Maślaneczkę wypiłem, następnego dnia przyszedłem i zapłaciłem. Pozdrawiam cieplutko. Jak tam, jechałeś na ścianę wschodnią pobiegać po lasach?

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Na mojej wsi są organizowane amatorskie zawody w siatkówkę. Mam swój team, w ktorym gra dwóch Ukraińców. Takie koszulki zaprojektowaliśmy. Fajoskie co nie?:D #siatkowka #ukraina

  •  

    #motoryzacja #samochody #pytanie #busiarze #ciezarowki

    Mirki mam pytanie.

    Sprzedaję Fabię z homologacją ciężarową, gdzie w świadectwie homologacji jest informacja o 4 miejscach w aucie (faktycznie tylna kanapa ma dwa zagłówki i dwa pasy).

    Czy istnieje możliwość zmiany w świadectwie homologacji i przerejestrowanie auta na 5-osobowe?

    Ktoś przechodził przez taką procedurę, jeśli to w ogóle możliwe?

    PS
    Podobno jeśli w świadectwie jest informacja o zakresie ilości miejsc np. 2-5, to nie ma problemu, ale inaczej - tak jak u mnie, jeśli jest konkretna ilość miejsc (4), to nie ma już możliwości zmian.
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika tomek860827

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (12)