•  

    pokaż komentarz

    Film z dedykacją dla wszystkich co twierdzą że są grubi przez geny.

  •  

    pokaż komentarz

    Schudł i postarzał się na twarzy o dobre 10 lat.

    źródło: image.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Pitnaście postanowień miałem od nowego roku, za 3h jest 2 stycznia a nie zacząłem żadnego z nich. I jeszcze teraz trafiam na ten film;/ nie ma co, od jutra startuje;)

  •  

    pokaż komentarz

    Kurde, zazdroszczę mu tych przyjaciół i dopingu. A z drugiej strony teraz to on mnie zainspirował.
    Dał sobie ROK. Cały pieprzony rok na efekt. Nie wiem nawet czy sobie dał, po prostu rok ćwiczył i osiągnął niezły wynik.

    Ja przyjmuję wyzwanie. Inne, bo nie jestem gruby. Jestem słaby. Często choruję. Zwłaszcza w taką pogodę. Wyglądam przeciętnie. Suchar raczej. No może ostatnio odrobinkę bicki poprawiłem, ale nadal...

    Mniejsza o to. Za rok chcę wyglądać jak zdrowy byk i czuć się jak zdrowy byk. Dziennie przebiegam jakieś 8km i będę to co najwyżej zwiększał, jak zrobi się zbyt łatwo. Na razie trenuję hantlami, ale dołożę do tego jeszcze pompki. Jak będzie tego dość dużo, to powinno wystarczyć.

    Nie chcę wygrywać żadnych zawodów sportowych czy zostawać kulturystą. Chcę po prostu wyglądać i czuć się zdrowo. Tylko tyle i aż tyle, po 40 to nie jest takie proste, jak by się wydawało, zwłaszcza jak nie masz tych ludzi, co ci będą bić brawo czy dopingować, a raczej takich, co będą krytykować, że masz idiotyczne metody treningowe, a czemu o tej godzinie a nie tamtej, a czemu taki trening a nie inny, a ogólnie to śmiech na sali, tylko spójrz na siebie, buuuuu....

    Wcześniej pompowałem sporo, ale ostatnio po dojechaniu do 50 dziennie moja siła zaczęła drastycznie spadać. Robiłem coraz mniej aż w końcu sobie odpuściłem, bo nie po to się trenuje, żeby być coraz słabszym.

    Ale ostatnio się wściekłem. Zaczynam inne ćwiczenia, lżejsze, ale częściej, i z uporem maniaka. Ale żeby nie było w nieskończoność czy do usranej - dam sobie równo rok. Ale bez żadnych przerw. Nawet pieprzonego dnia przerwy nie będzie. Miałem odkąd się zawziąłem (jakiś październik) całe 3 dni przerwy w grudniu. Skręciłem sobie nogę. Dałem sobie 3 dni, żeby jakoś doszła do siebie. Potem z jeszcze spuchniętą biegałem swoje 8 dziennie. Najbardziej bolało pierwszego dnia, potem coraz lżej.

    Na razie te treningi, szczególnie bieganie to koszmar. Ciemno, zimno, mokro, wieje. Błoto. Wszystko boli. 3 miesiące albo i więcej bez przerw i czuję się niezmiennie jak gówno. Niezbyt motywujące do dalszej pracy, co? Ale sobie mówię - co to są 3 miesiące? To jest nic. I teraz jest chyba najbardziej przesrana pogoda możliwa. Biegałem już w mrozie, po śniegu i lodzie - nie było aż tak c#%##wo. Było trudniej, ale to nie była taka obrzydliwa i wstrętna katorga, do której trzeba było aż tak się zmuszać. I jeszcze wracam z tej chujni i czuję się jeszcze gorzej niż przed. Totalny demotywator. I wtedy wskakuje wk$@@ ;) Że pomimo tej całej chujni i szklanych ścian nie do przejścia - nie odpuszczę. A takiego wała. Będę nacierać do oporu.

    No i cały czas nie miałem za bardzo planu, a co jeśli to nic nie da? Jeśli po prostu będę tylko tracił siły? Jeśli będę coraz słabszy po wszystkich treningach? W końcu to jest możliwe. Może wylosowałem po prostu c#%##we geny.

    Dobra, teraz sobie na to pytanie odpowiem w styczniu 2020 ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: powodzenia. Miło się ciebie czyta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Jak będziesz biegał więcej i więcej a nie zjesz odpowiedniej ilości kalorii i nie dorzucisz konkretnego treningu siłowego to nadal będziesz wyglądał jak suchar a nie jak zdrowy byk. Fajnie, że nie jesteś kolejnym Januszem zalegającym na kanapie ale fakty są faktami.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Przy pompkach się przetrenowałeś. To raz a pewnie, jak zdobyleś więcej siły zacząłeś je robić lepiej technicznie. Błąd amatorów za szybko chcą urosnąć. Daj sobie czas, ale ćwicz regularnie co 2 dzień nie odpuszczaj rób różne ćwiczenia na daną grupę mięśni "zaskakuj je".

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: zrób sobie wyniki bo jakoś dziwnie to wszystko wygląda! Biegasz 8 km dziennie i nie czujesz się silniejszy, a słabszy? To albo za mało i źle przygotowane posiłki wciągasz albo coś ze zdrowiem jest nie tak. I wiek nie ma nic z tym wspólnego. Moja Mamusia ma lat 74, a dyma na rowerze kilkanaście km dziennie tak więc ten tego! Głowa do góry i napierdzielaj!!!

    •  

      pokaż komentarz

      Często choruję

      @pies_harry: polub się z ostrym żarciem i sosem czosnkowym (tylko takim z prawdziwym, świeżo wyciskanym czosnkiem. Serio.

      Drugie to zimą spróbuj solarium. Wiem, że ma zły PR i generalnie jest kontrowersyjne ale od 3 wizyt raka nie dostaniesz a jak nie zobaczysz różnicy to zakończysz eksperyment i tyle. Chodzi o to by złapać trochę słońca, które jest w deficycie a nie się spiec na murzyna.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: bieganie jest do bani.
      Jeśli możesz to zacznij pływać, bo to zdrowsze dla stawów i lepsze na kondycję. Kup sobie orbitrek, bo on też oszczędza stawy, jak woda Ci nie odpowiada.
      Siedzenie przy kompie, a o ile Cię dobrze kojarzę z wykopu to siedzisz długo (hehe), powoduje skrzywienie kręgosłupa - pływanie wzmacnia mięśnie kręgów i pozwala siedzieć dłużej przed monitorem bez bólu :).
      I w basenie nie trzeba się tak mordować, można pływać po 25-50m, a przepłynięcie sumarycznie 500m lub więcej zwiększa wydolność i poprawia krążenie.
      A odporność to trzeba Wit D jeść i warzywa.

    •  

      pokaż komentarz

      @fujiyama: Przepływałem 1,25km raz albo dwa razy w tygodniu (w pewnym momencie nawet pięć razy w tygodniu) i na kondycję nie pomogło jakoś szczególnie. Dalej za cholerę nie mogłem przebiec kilometra. Nie jestem pewien, czy faktycznie tak dobrze to działa.

    •  

      pokaż komentarz

      Dziennie przebiegam jakieś 8km i będę to co najwyżej zwiększał, jak zrobi się zbyt łatwo. Na razie trenuję hantlami, ale dołożę do tego jeszcze pompki. Jak będzie tego dość dużo, to powinno wystarczyć.

      @pies_harry: A to błąd. Bieganie i trening siłowy nie idą w parze. Tak co najwyżej będziesz chudy, ale mięśnie nie urosną - chyba, że będziesz jadł kosmiczne ilości jedzenia.
      Jak chcesz wyglądać lepiej, jak przysłowiowy "Wykopowy Chad" - to nie biegamy, nie pływamy, nie urządzam sobie maratonów -poza długimi spacerami.
      Idziemy na siłownie lub ćwiczymy w domu, odpoczywamy, pilnujemy aby w diecie było odpowiednio dużo białka.
      Kupujemy drążek do pociągania -podstawa -tylko taki do ściany, albo sufitu, a nie to gówno do futryny.
      Robienie 50 pompek, czy bieganie po X kilometrów nic nie da. Kup sobie kamizelkę/plecak i jakieś obciążenie - lepiej zrobić 10 pompek z plecakiem 20 kg niż 50 bez plecaka.

    •  

      pokaż komentarz

      Na razie te treningi, szczególnie bieganie to koszmar.

      @pies_harry: To po cholerę biegasz i się niepotrzebnie męczysz? Wiesz, że na takim maratonie spalisz tyle co nic, a to co spalisz zaraz doładujesz. Inaczej, biegając tracisz kalorie, ale też twój organizm domaga się więcej, więc na jeden penis wychodzi - poza tym, że się męczysz.

      Weź wagę swojego ciała pomnóż to razy 32 - masz mniej więcej swoje zapotrzebowanie kaloryczne.
      Następnie weź wagę swojego ciała pomnóż razy 2. - masz swoje zapotrzebowanie na białko.
      Więc dajmy na to ważysz 100kg, X32 daje nam 3200 kalorii. w tym 100kg x2 daje nam 200 gram białka.
      Więc jesz tak(przy wadze 100kg) dostarczać 200gram białka dziennie, a jednocześnie nie przekroczyć 3200 kcal (białko i kalorie są napisane na każdym produkcie dostępnym w sklepie, są prawidłowe)
      Leżysz i pachniesz i patrzysz jak cud się dzieje, możesz do tego dorzuć pompki, podciąganie na drążku itp, tylko nie ku#wa 50 pompek, tylko 12-15 - Robisz 15 pompek - idziesz do Decatchlona kupujesz talerz 5kg, ładujesz w plecak i robisz dalej, Zrobisz 15 z obciążeniem 5kg, zakładasz buciki i idziesz do sklepu po kolejne 5kg.
      Zwiększanie ilości nic ci nie da, bo musisz robić ciężej, a nie więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Jak chcesz wyglądać jak byczek to faktycznie więcej siłowni niż biegania, które możesz ograniczyć spokojnie o połowę. Pozwodzenia i wytrwałości. Bo efekty na pewno przyjdą.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak będziesz biegał więcej i więcej a nie zjesz odpowiedniej ilości kalorii i nie dorzucisz konkretnego treningu siłowego to nadal będziesz wyglądał jak suchar a nie jak zdrowy byk.

      @sebek1987: Niestety taka prawda. Ludzie biegają pływają, wyczyniają cuda na kiju, ale bez ciężaru gówno zrobisz. Inaczej : Możesz biegać i po 10km dziennie, ale i tak lepiej będziesz wyglądać robiąc kilka przysiadów z obciążeniem. Nie chodzi o to, żeby robić więcej, ale ciężej.

    •  

      pokaż komentarz

      @mango2018:
      Oj, chyba nie obędzie się bez "odżywek". Nie ma szans, żebym jadł dobrze przy takim żywieniu jakie mam. Albo inaczej, przy czasie jaki na to mam. Muszę dołożyć ekstra białko na szybko.

      A bieganie - sentyment. Kiedyś biegałem to raz. A dwa - chodzi o ogólne samopoczucie. Nie sam wygląd. Chodzi o to, żeby nie czuć się stale zmęczony. I żeby nie mieć awersji do "ruszenia tyłka".

      I szkoda zabagnić swojego czasu dobrą kondycję. Dawno temu to było, ale było.

      Co do ciężej zamiast więcej, to czytałem co innego niedawno - że podobno nie ma różnicy, jak masa razy ilość powtórzeń jest równa, to efekt ten sam, ale dobra, spróbuję zwiększać obciążenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Powodzenia, będę Cię wspierać na odległość. Daj swoje zdjęcie z dziś.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Kilka lat temu pracowałem w UK i tam przytyłem trochę. Po powrocie się zasapywałem wiążąc buty (typowa otyłość brzuszna, reszta wygląda spoko tylko jak bym piłkę połkną ;)). Jakieś 2 lata temu ruszyłem na crossa, też z takim nastawieniem aby po porostu coś robić. Początek to była masakra 10 przysiadów z własną masą ciała i już padałem. Po powrocie z takiego 55 minutowego treningu spałem do wieczora ze zmęczenia :)

      Dziś jestem w formie życia ;) 140-150kg w martwym ciągu. 50-60kg w snachach (na krótko, z bioder i bez przysiadu). Nie jestem na żadnej specjalnej diecie (biorę witaminy, białko po treningu a jak był ostry to i na noc i kreatyna). Staram się jedynie żreć mniej i pić więcej wody (różnie mi to wychodzi) ;) Waga mi się nie rusza (88-89kg/174cm) za to cały czas czuje, że nabieram więcej siły i wytrzymałości :)

      Trzymam za Ciebie kciuki i powodzenia!

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: dorzuć do diety BCAA żebyś nie tracił tkanki mięśniowej przy bieganiu no i tak jak pisali wyżej więcej białka, ja osobiście polecam do ćwiczeń w domu kettlebell bo ma fajne szerokie zastosowanie i wzmacnia całe ciało-jeśli chodzi o ciężar to zacznij od 12 kg

    •  

      pokaż komentarz

      Oj, chyba nie obędzie się bez "odżywek".

      @pies_harry: Jeżeli nie możesz dostarczyć tyle białka co potrzebujesz to zwykłe białko WPC jak najbardziej. Do tego możesz dorzucić jakąś kreatynę i to wszystko.
      Wszystkie Bcaa, betalaniny, tribulusy i cuda na kiju można od razu wyrzucić.

      Co do ciężej zamiast więcej, to czytałem co innego niedawno - że podobno nie ma różnicy, jak masa razy ilość powtórzeń jest równa, to efekt ten sam, ale dobra, spróbuję zwiększać obciążenia.

      Nie. Tak to nie działa. Zwiększanie obciążenia to absolutna podstawa, bez tego nic się nie zrobi poza zmęczeniem, ponieważ mięsień potrzebuje bodźca do wzrostu, a tym bodźcem są właśnie kilogramy. Ostatnio np @Kasahara opublikował bardzo dobry plan, większość ćwiczeń tam jest na zasadzie 5-6 powtórzeń z obciążeniem, więcej nie trzeba aby pobudzić mięsień. Pomyśl tak: co łatwiej wnieść na 3 piętro, pralkę czy 30 razy zrobić tą samą trasę z reklamówką. P pralce będziesz czuł każdy mięsień, z reklamówką tylko się zmęczysz.
      Powodzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Miałem podobnie, ale uruchomiło sie u mnie takie coś, że jak nie poćwicze w danym dniu, to tak jakbym czegos zaniedbał - nawet nie wiem kiedy zrobił mi sie sześciopak, a mam 54 lata i ZAWSZE byłem gruby.

    •  

      pokaż komentarz

      @pean:
      Dam za rok, jak już nie będę się wstydził zdjęcia z dziś ;)
      @bezloginumordko, @mango2018, @oniryczny
      Dzięki za wskazówki, będę wdrażał ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: To chociaż wymiary gdzieś zapisz, żebyś mógł porównać. Powodzenia !

    • więcej komentarzy(16)

  •  

    pokaż komentarz

    O jak szanuję (♥ ʖ̯♥), zamiast narzekać, że nie da się należy przekłuć bańkę i wziąć się za siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Frasad: ...znaleźć dietetyka i mieć MOTYWACJĘ a tą z kolei dają zaangażowani znajomi i zaplanowane wizyty u dietetyka i na innych zajęciach np aerobowych.

      Samemu siedząc na co dzień w domu to można co najwyżej zrobić postanowienie typu "od jutra... aaaa ch?? - od przyszłego roku zacznę" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: Tylko co zrobić, jeśli masz motywację, ale poza tym masz poukładane życie na pracę, zajęcia dodatkowe hobby itd i nie masz czasu ani ochoty wszystkiego przeorganizowywać by podporządkować się jakimś zajęciom sportowym i gotowaniu obiadów w domu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoplan: wpiedalasz tylko ryż, kaszę, do tego warzywa i owoce i co najwyżej chude mięso bez tłuszczu - waga sama zleci nawet bez ćwiczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: Jedzenie jest zbyt dobre, by z niego rezygnować (z walorów smakowych). Wolałem ćwiczyć w granicach rozsądku a odchudzanie rozłożyć sobie na dłuższy czas (10-15 kg rocznie). Myślę że właśnie dzieki temu nie dotknął mnie żaden efekt jojo.

    •  

      pokaż komentarz

      waga sama zleci nawet bez ćwiczeń.

      @Wasz_Pan: Ćwiczenia są mocno przereklamowane, nie dają tyle co ujemny bilans energetyczny.

      artykuł: Czemu tyję na ujemnym bilansie kalorycznym

      atykuł: Trenuję a nie chudnę

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan Niby czemu trzeba rezygnować z mięsa?

    •  

      pokaż komentarz

      @patol_pl: Poza domem się nie gotuje, tylko się je.

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoplan no to jak jesz czipsy i batony to powodzenia w odchudzaniu

    •  

      pokaż komentarz

      @patol_pl: Obiady jem normalne. Nie słyszałeś nigdy o placówkach gastronomicznych?

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoplan kulturalni ludzie gotują w domu, myślałem, że na wykopie są w większości tacy.
      Przepraszam, że to powiedziałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @patol_pl: Możesz mi wyjaśnić w jaki sposób wyższa kultura ma się przejawiać w staniu przy garach zamiast skorzystania z oferty lunchowej w którejś z restauracji obok firmy?

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan:
      W dodatku to musi być drogi dietetyk.Tylko taki gwarantuje że nie będziesz miał pieniędzy na takie głupoty jak jedzenie.
      Ten pan to jest krańcowy wypadek- najczęściej potrzeba 10-15 kilo.Wtedy nie potrzeba dietetyka, tylko plaster:Trzyma się go w ustach a ręką okręca się trzy razy dookoła głowy.Po dwóch dniach można się napić.A jak ktoś ma motywację, to i bez plastra działa!

    •  

      pokaż komentarz

      @abomito: w Krk usługa tego typu chodzi od 100 do nawet 1000+ ( ͡° ͜ʖ ͡°). Widziałem nawet ofertę za 1800 ale to już było full-opcja, że przygotowują i przywożą żarcie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan:
      Tak poważniej mówiąc, to bez plastra nie da rady.Potrzebna są częste jedno- a lepiej dwudniowe głodówki.Organizm musi zużyć cały glikogen żeby zacząć zużywać swój tłuszcz. Inaczej mówiąc z dietetykiem się odchudzasz, a a postem chudniesz.Oczywiście jest jeszcze mnóstwo innych czynników- ale dzięki przypadkowej głodówce poszedłem za ciosem i schudłem 8 kg w miesiąc.Znaczy schudłem 10, ale mi się coś waga po świętach popsuła...

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan Pieczywo: tylko ewentualnie chleb żytni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: Tylko chude mięso? Najskuteczniejsza znana nam odchudzająca dieta to keto i carnivore (sam tłuszcz i mięso, zero/mało węglowodanów)

    •  

      pokaż komentarz

      @lakfor: przerwklamowame jest teoje podejscie do zycia :)))

    •  

      pokaż komentarz

      @irolslozok: Przeczytaj najpierw artykuły, zobacz ile można uzyskać trenując a ile dbając o bilans. Same treningi nic nie dają jeżeli bilans nie jest ujemny. Więc choćby nie wiem ile trenując, bez dbałości o bilans, to nic nie zrzucimy.
      Dieta to 80% sukcesu.

      Zacząłem liczyć kalorie i widzę jakie mam spadki. A wydatek i tak mam spory przez pracę fizyczną, najzwyklej nie muszę się pocić na siłowni, bo i tak palę 3000 kcal dziennie w robocie.

    •  

      pokaż komentarz

      @lakfor: miska to 70% sekcesu sama dieta zrobisz wiecej niz samym treningiem ale k#%$a dieta plus trening zrobia cuda zeby byc zdrowszym to trening juz musi leciec bo to ze sie schudnie nie swiadczy ze sie jest zdrowy

    •  

      pokaż komentarz

      @irolslozok: Nie każdy ma na nią czas, niestety, też chciałbym wygospodarować sobie 2h dziennie, ale jest to możliwe tylko w weekend. Inna kwestia, że pracując fizycznie, po całym dniu na brykanie na siłce czy rowerze nie starcza pary tak zwyczajnie. Nie piszę, że trening jest niepotrzebny, piszę, że jest przeceniany w spalaniu tłuszczu i tyle. Takie wnioski płyną z artykułów.

    •  

      pokaż komentarz

      @lakfor: no ok ale artykulami niema sie co sugerowac bo kazdy w fitnesie jest inny :))) nie potrzeba trenowac wiecej niz 45min i absolutnie nie powinno soe trenowac codziennie

    •  

      pokaż komentarz

      Ćwiczenia są mocno przereklamowane, nie dają tyle co ujemny bilans energetyczny.

      @lakfor: I dostajesz minusy od tych, co nie mają pojęcia o sprawie. Obecnie jest wiele badań wskazujących, że faktycznie, za chudnięcie odpowiada zmniejszenie ilości jedzenia. Ćwiczenia są totalnie przeceniane.

    •  

      pokaż komentarz

      @gardan: Wiem to po sobie, ściąłem kalorie i waga idzie jak szalona w dół, zamiast treningu po prostu mam pracę, w której się trochę ruszam.
      Natomiast 4 lata temu, ćwiczyłem codziennie, rower, basen, i postępy były ale w wydolności, masa zmniejszyła się bardzo niewiele.
      Moje podejście zmienił właśnie ten atrykuł
      Dziś wróciłem do wagi sprzed 20 lat, łącznie poszło już 40kg :)

    •  

      pokaż komentarz

      @lakfor: Ja znam wielu, co codziennie biegają po 8 km i są ciągle tak samo spasieni. Natomiast sukcesy odnoszą ci, którzy stosują dietę. Trzymaj się, kolego! Walka z wagą to nie lada wyzwanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrystianLa: Nie ma większego znaczenia co tak naprawdę jesz w trakcie odchudzania.
      Znaczenie ma ile jesz... ma być zbilansowane, musi być mniej kalorii niż zużywasz, cała filozofia.

      By utrzymać, niestety trzeba zmienić przyzwyczajenia życiowe na stałe, a temu żadne diety nie służą, bo po jakimś czasie i tak stają się monotonne i wracamy do starych grzechów. A tak na serio wystarczy wywalić śmiecie z diety, kupić mniejsze talerze, i jechać wg scenariusza, chuda szynka, zamiast salami.

    •  

      pokaż komentarz

      @gardan: Dzięki, ja chyba już wygrałem, bo już kilka miesięcy nie jem śmieci, z ilością normalnego jedzenia nigdy nie miałem problemu. Samo wyrzucenie śmieci i zerkanie od czasu do czasu na etykiety mi wystarcza jak widać.

      Szokiem jeśli chodzi o lekturę składu było ustalenie, że serek twarogowy, tylu Almete w kubeczku ma więcej kalorii niż topiony i nie jest to mała różnica.

    •  

      pokaż komentarz

      @lakfor: Ależ oczywiście że ma. Węglowodany, tłuszcze, białka są inaczej trawione. Tłuste i bogate w białko pokarmy szybciej powodują uczucie sytości (inaczej regulowana jest insulina, grelina i leptyny). Pokarmy ubogie w wartości odżywcze będą powodowały poczucie osłabienia, głodu i chęć do podjadania.

      Pokarmy zwierzęce są więc idealne - wysoka zawartość witamin i minerałów, białka, tłuszczu, brak węglowodanów. Konia z rzędem temu, kto przytyje na diecie carnivore.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrystianLa: No nie ma, znaczenie ma bilans kaloryczny i tyle. Możesz jeść pączki, fast foody i nie przytyć. Bilansowanie to inna historia, pisałem o tym wcześniej. Na diecie carnivore przytyjesz jak na każdej innej, jeżeli będziesz mieć niższy wydatek niż przychód. Diety mają to do siebie, że są monotonne i najzwyklej się nudzą, a deficyt można trzymać bardzo długo, bo codziennie możesz jeść coś innego. Stała zmiana przyzwyczajeń jest kluczem, a nie sezonowa dietka, jaka by nie była.

      Nie ma znaczenia, czy zjesz 1000 kcal węglowodanów, czy białek, efekt jest ten sam. Musisz to spalić, tak czy inaczej. Bez względu jak ułożysz posiłki, z białek, tłuszczy, czy węgli, to jeżeli będziesz regularnie spożywać więcej kalorii niż wydatkujesz, będziesz tyć, nadprogramowa energia nie wyparuje z wydychanym powietrzem.
      I odwrotnie, bez względu co zjesz, to jak będą regularne niedobory energetyczne, to waga musi spadać. Dzienne zapotrzebowanie trzeba zaspokoić, jak nie z posiłków to z grubego tyłka albo z bicepsów.

      Zachowanie zdrowia, bilansowanie w celu utrzymania prawidłowej ilości błonnika, witamin, sodu i paru innych potrzebnych rzeczy to już zupełnie inna historia.

    •  

      pokaż komentarz

      @lakfor: Dużo łatwiej zachować bilans kaloryczny, jeśli zjesz tłustego steka, po którym po prostu nie chce się jeść. Właściwie, musiałbyś się zmuszać do jedzenia, żeby przytyć na carnivore.

    •  

      pokaż komentarz

      Właściwie, musiałbyś się zmuszać do jedzenia, żeby przytyć na carnivore.

      @KrystianLa: A widzisz, czyli jednak można po tym przytyć, haha ;)

      Tak, z tym się zgodzę, zapanowanie nad łaknieniem to nie jest łatwa sprawa, po prostu jak mam ochotę zjeść coś nadprogramowo, sięgam owoce, najczęściej granaty, dużo dłubania, mało jedzenia, kukurydzę, albo hit ostatniego tygodnia, wciągam pół kilo kapusty kiszonej za jednym posiedzeniem.

      Ogólnie największa walka odbywa się na zakupach, żeby po prostu nie skusić się na jakieś kaloryczne gówno. Ostatnio już całkiem na sztywno potrafię przejść przez alejkę ze słodyczami, teraz najzwyklej do niej już nie dochodzę, za nią jest tylko kawa i napoje, a te ostatnie kupuję jednorazowo w dużych ilościach, więc za często nawet nie zbliżam się do "przeklętego" miejsca w sklepie.

    •  

      pokaż komentarz

      @lakfor: Tak, zmuszając się do jedzenia, tak jak to robią kulturyści na masie. Nie grozi to człowiekowi, który chce schudnąć.

    • więcej komentarzy(23)